Odpowiedź jest krótka - absolutnie nie klikać, nie płacić i najlepiej wziąć dwa głębokie oddechy. To klasyczny podręcznikowy fejk i to taki z tych wybitnie bezszczelnych. Oszuści uwielbiają grać na naszych emocjach, a strach przed urzędami czy komornikiem działa na nas najlepiej.
Mechanizm jest dziecinnie prosty. Dostajesz krótką wiadomość z groźną treścią i linkiem. Kwota zazwyczaj jest śmiesznie niska - kilkanaście albo kilkadziesiąt złotych. Myślisz sobie - "a dwie dyszki. Zapłacę i mam święty spokój. Po co mi kłopoty?". Tu wpadasz w pułapkę. Klikasz w link i trafiasz na stronę, która wygląda identycznie jak portal urzędowy czy strona twojego banku. Oszuści naprawdę potrafią kopiować logotypy i kolory z aptekarską precyzją. Jednak ta strona wcale nie chce twoich 20 złotych. Ona chce czegoś znacznie cenniejszego. Twojego PESELu, loginu i hasła do banku, albo numeru karty. Jak im to podasz na tacy, zamiast 20 złotych możesz obudzić się z wyczyszczonym kontem albo z kredytem wziętym na twoje dane.
Zespół CERT Polska alarmuje. Takich zgłoszeń jest ostatnio cała masa. Co więc robimy, gdy dostaniemy takiego SMSa? Trzy proste kroki. Po pierwsze, zasada ograniczonego zaufania. Pamiętajcie, że urzędy tak nie działają. Nikt nie wysyła linków do szybkich płatności za mandaty w wiadomościach tekstowych. Po drugie, sprawdź to. Zamiast klikać w link w SMSie, otwórz przeglądarkę i sam wpisz adres instytucji, albo odpal aplikację mObywatel. Tysiące spraw załatwisz tam w 5 sekund bez żadnego ryzyka. Po trzecie, przekaż tego SMSa koniecznie do ekspertów z CERT Polska na darmowy numer 8080. W ten sposób pomagasz zablokować orzustów.
Podsumowując, widzisz SMS o mandacie z linkiem? Nie panikuj, nie klikaj i wyślij go pod 8080. Nie dajmy się robić w balona.