Georgina Gryboś: Czy masz swoją definicję artysty?
Tomasz Górnicki: Zastanawiamy nad tym od wielu lat. Pytamy co jest sztuką, co jest dobrą sztuką, złą, jeżeli w ogóle jest taki podział. Ja powiem może z troszeczkę innej perspektywy. Wydaje mi się, że artysta, osoba artystyczna to jest taki papierek lakmusowy społeczeństwa, czyli osoba, która wychwytuje sygnały, trendy, emocje i napięcia, które nas otaczają i w jakiś sposób, plastyczny, wizualny albo niewizualny, przekazuje je dalej.
Mówisz, że zastanawiamy się nie tylko nad tym, kto jest artystą, ale też czy możemy określić, a raczej czy ma sens podział na sztukę wysoką, niską, złą i dobrą. A Ty, doszedłeś do jakichś wniosków? Oczywiście nie pytam o głos środowiska, ale Twój.
Tak, dużo się nad tym zastanawiałem.
Kiedyś byłem bardziej krytyczny. Teraz jestem dość otwarty, absolutnie już nie oceniam na przykład wartości plastycznej czy techniki. Chyba, że widać, że ktoś chce pokazać coś technicznego, to rzeczywiście można to oceniać, ale na przykład „brzydka sztuka”, „zła sztuka”, potocznie nazywana, też jest potrzebna. Bardzo ważna jest przecież perspektywa odbiorcy.
Jeżeli coś jest dla nas brzydkie, rani nas, męczy i nam się nie podoba, to to jest bardzo dobry sygnał, żeby nad tym się po chwilę pochylić i zastanowić się, dlaczego to nas rani, dlaczego nam się nie podoba i czemu nas drażni. Więc ta sztuka brzydka, nieprzyjemna, niewygodna, sztuka krytyczna jest jak najbardziej potrzebna i tak samo ją mogę postawić na wysokości odbioru, jak sztukę estetyczną czy klasyczną. Dla mnie sztuką jest to, co jest wyrażone w jakimś języku plastycznym i z intencją bycia dziełem sztuki, co przekazuje jakąś prawdę artysty, artystki na temat rzeczywistości albo osoby, która to stworzyła.
A jeśli powstaje np. dla pieniędzy? Czy to problem?
Tak, szczególnie w sztuce cyfrowej, ale to jest też, co często mówię studentom i jest też moim doświadczeniem: jeżeli chcesz, żeby coś się spodobało i sprzedało, to najprawdopodobniej się nie spodoba i nie sprzeda, bo to jest błędna motywacja i sposób pracy z dziełem sztuki.
Przynajmniej w moim działaniu, ono jest bardzo odwewnętrzne, ja działam rzeczywiście bardzo ze środka na zewnątrz. Zatem inspiracje muszą iść gdzieś z głębi i w pierwszej kolejności to, co robię, musi się podobać mnie i jakoś być dopasowane do tego, co mi gra. Jeśli dzieło nie spodoba się autorowi, autorce, to najprawdopodobniej też publiczności. I jeżeli właśnie naszą motywacją jest to, żeby zrobić coś, co się sprzeda, to tak samo. To nie jest jogurt, więc ciężko zrobić grupę fokusową.
Raczej w dziedzinie sztuk, sztuk wizualnych, działamy na głębszej relacji odbiorca-autorka, więc to musi być zbudowanie jakiejś relacji, a nie tylko odpowiedzenie na potrzeby.
24 października odbędzie się wernisaż wystawy Tomasza Górnickiego i Igora Dobrowolskiego zat. „Pod powierzchnią”. Wystawę będzie można oglądać w małych grupach przy Piłsudskiego 4 w Krakowie. Kuratorką wystawy jest Delfina Jałowik. Szczegółowe informacje są TUTAJ