Przykładu nie trzeba szukać daleko. W zeszłym tygodniu, gdy na Szczycie Unia Europejska - Turcja premier Beata Szydło i Angela Merkel pojawiły się w garsonkach o niemal identycznym odcieniu, od razu w mediach oceniono owo wydarzenie jako modowe faux pas. Ale czy o gafie można tu mówić?
"Nie rozpatrywałbym tego w kategorii gafy czy modowego faux pas. Tak już jest w protokole dyplomatycznym, że on proponuje pewne ubiory stosowne do danej sytuacji zawodowej. Zawsze może się zdarzyć, że pojawi się garsonka w tym samym kolorze u kilku pań. Lepiej wtedy ubezpieczyć się, na przykład wybrać stroje w szarościach czy kolorze ecru" - przekonuje w rozmowie z Radiem Kraków Wojciech S. Wocław - popularyzator wiedzy z zakresu savoir vivre'u, etykiety biznesu i dress codu.
Naprzeciw takim "problemom" wychodzi brytyjski protokół dyplomatyczny, który na spotkania z królową rezerwuje określone kolory. Zaproszeni goście nie powinni ich ubierać, by nie ryzykować, że będą ubrani podobnie jak królowa.
"Kobiety ze świecznika za bardzo chcą akcentować swoją kobiecość" - uważa dr Jerzy Gaweł - Dyrektor Krakowskich Szkół Artystycznych. "Mogą pogodzić się z tym, że są politykami i nosić tylko czernie i szarości. A swój wizerunek ocieplą szalikiem, lamówką czy... brożką".
W mediach szczególnie zwraca się uwagę na "modową przemianę" premier Beaty Szydło i to, że musi stać za tym jakiś wizerunkowy doradca. "To jest absolutnie godne pochwały, że premier Szydło korzysta z porad stylistów i doradców. Moda ma gigantyczny wpływ na to jakie pierwsze wrażenie robimy, szczególnie w sytuacjach formalnych" - wyjaśnia Wojciech S. Wocław.
Mówi się, że prekursorką modowego savoir vivre-u w polityce była Jolanta Kwaśniewska. Stała się pewnym wzorcem. Dziś do tego dorównuje prezydentowa Agata Duda. "Kobiety ze świecznika zwykle są bardzo dobrze ubrane. Jedno mi się nie podoba - krótkie włosy. Każdy fryzjer od Bochni aż po Manhattan powtarza kobietom, że krótkie fryzury odmładzają, a efekt jest właśnie całkiem odwrotny. Anglicy na to mówią: "on the wrong side of 40'. W brytyjskiej rodzinie królewskiej tak się nie robi" - zwraca uwagę dr Jerzy Gaweł.
Zarówno strój i fryzura to pewien sygnał wysyłany do naszego rozmówcy czy widza. "Tak się dzieje szczególnie w przypadku mężczyzn. Gdy łysieją mogą się z tym pogodzić albo... zamówić sobie tupecik. A więc wysyłają sygnał" - przekonuje dr Jerzy Gaweł.
Co dokładnie zawiera protokół dyplomatyczny? Wiadomo, że jest bardzo restrykcyjny. "Podstawowy strój, który wyznaczany jest przez etykietę ubioru, może być tłem dla najważniejszego, czyli naszej osobowości. Kobiety przemycają różne dodatki. Na tle granatowej czy szarej garsonki dodają biżuterię. Ale tu też trzeba uważać. Np. kolczyki powinny być niewielkie, bez kamieni, niewiszące. Z biżuterii zalecane są naszyjnik, brożka, dwa pierścionki - w tym obrączka. Są opewne ograniczenia. Pamiętajmy jednak, że nie szata zdobi człowieka. Niech strój będzie dopełnieniem profesjonalizmu i kompetencji oraz tego co prezentuje się w życiu zawodowym" - dodaje Wojciech S. Wocław.
A o protokole dyplomatycznym Sylwia Paszkowska rozmawiała z gośćmi programu "Przed hejnałem". Byli nimi: dr Jerzy Gaweł - Dyrektor Krakowskich Szkół Artystycznych i Wojciech S. Wocław - popularyzator wiedzy z zakresu savoir vivre'u, etykiety biznesu i dress codu.
Goście programu "Przed hejnałem"