Zdaniem eksperta sprawcy powinni ponieść konsekwencje, ale równie ważne jest uświadomienie im realiów wojny w Ukrainie.
Chodzi o to, żeby poczuć i zobaczyć, z czym Ukraińcy mierzą się na wschodzie i kto jest tak naprawdę naszym prawdziwym wrogiem.
„Politycy nakręcają wyborców”
Dr Wilczyński ocenił, że pogarszające się relacje społeczne są w dużej mierze skutkiem działań polityków.
Moja hipoteza jest jednak taka, że to politycy nakręcają wyborców. W politologii ten mechanizm nazywa się zarządzaniem strachem czy zarządzaniem emocjami. Politycy robią to po to, żeby skupić na sobie uwagę.
Jak zaznaczył, spory historyczne i głośne gesty polityczne często służą wzbudzaniu emocji, a nie rozwiązywaniu realnych problemów.
Nie sądzę, żeby chodziło o Wołyń. Chodziło przede wszystkim o pobudzanie emocji i odwracanie uwagi.
Zdaniem eksperta taka retoryka staje się paliwem dla środowisk skrajnych, a internetowe komentarze i propaganda mogą prowadzić do eskalacji agresji w świecie rzeczywistym.
Potrzebna pozytywna narracja
Dr Wilczyński uważa, że odpowiedzią na narastające napięcia nie powinno być eskalowanie konfliktu w debacie publicznej.
Trzeba tworzyć własną narrację, która jest pozytywna i oddaje głos ofiarom, w tym przypadku osobom z Ukrainy.
Apelował o większe zaangażowanie władz centralnych i samorządów w pokazywanie dobrych przykładów współpracy Polaków i Ukraińców oraz wspieranie inicjatyw integracyjnych.
Jest sporo postaci, które nas łączą. Jest wiele małżeństw polsko-ukraińskich, przyjaźni i wspólnych biznesów. Trzeba patrzeć razem w przyszłość, nie zapominając o przeszłości.
Dr Wilczyński przypomniał również, że Ukraińcy odgrywają ważną rolę w polskiej gospodarce i ostrzegł, że po wakacjach może nasilić się przemoc wobec ukraińskich dzieci w szkołach.
Dezinformacja jako zagrożenie
Ekspert zwrócił uwagę także na problem dezinformacji w mediach społecznościowych.
Państwo w tym momencie nic z tym nie robi. Nie mamy żadnej tarczy ani obrony przed tym, co dzieje się w sieci. A efektem tej dezinformacji są właśnie takie akty przemocy jak we Wrocławiu czy działania dyskryminacyjne pod Skawiną.