- W obecnej kadencji możliwy jest rekord liczby referendów odwoławczych.
- Aż 85 procent referendów kończy się niepowodzeniem z powodu zbyt niskiej frekwencji.
- W dużych miastach przeprowadzenie skutecznego referendum jest szczególnie trudne.
- Kluczowa dla funkcjonowania demokracji bezpośredniej jest edukacja i świadomość obywateli.
- A
- A
- A
Dlaczego większość referendów kończy się fiaskiem?
„Kluczowy jest jeden czynnik – frekwencja” – podkreśla w rozmowie z Radiem Kraków prof. Andrzej Piasecki. Choć inicjatyw referendalnych w Polsce nie brakuje, zdecydowana większość z nich kończy się niepowodzeniem. Z czego to wynika, dlaczego najtrudniej odwołać władze w dużych miastach i czy w tej kadencji możemy zobaczyć rekordową liczbę referendów?Skąd rosnąca liczba referendów?
Jacek Bańka (Radio Kraków) W Małopolsce pojawiają się kolejne inicjatywy referendalne – ostatnio w Mszanie Dolnej. Czy zbliżamy się do rekordowej liczby referendów?
Prof. Andrzej Piasecki: Może jeszcze nie, ale mamy dłuższą kadencję – pięcioletnią zamiast czteroletniej. W 1999 roku w jednym roku odbyło się ponad sto referendów, a w całej kadencji prawie dwieście. Tego rekordu raczej nie pobijemy, ale w obecnej kadencji możemy mieć rekord, jeśli chodzi o referenda odwoławcze.
Dlaczego akurat 1999 rok był tak intensywny?
To był czas dużych reform – służby zdrowia, administracji, edukacji, systemu emerytalnego. Do tego dochodził kryzys gospodarczy i napięcia społeczne. To wszystko pobudziło Polskę lokalną, a referenda były jednym z przejawów tego napięcia.
Czy dziś też mamy podobne pobudzenie?
Tak, choć ma ono szerszy – globalny – charakter. Poczucie niepewności i niestabilności przekłada się także na poziom lokalny.
Dlaczego referenda najczęściej się nie udają?
Aż 85 procent referendów kończy się niepowodzeniem. Dlaczego?
Decyduje frekwencja. To najważniejszy warunek. Jeżeli nie zostanie osiągnięty próg – w praktyce około 30 procent – referendum jest nieważne. I to właśnie ten warunek najczęściej nie jest spełniany.
Szczególnie trudno odwołać jednocześnie dwa organy – na przykład radę i prezydenta miasta.
To najtrudniejszy scenariusz. W takich przypadkach różne grupy polityczne działają przeciw sobie i trudniej zmobilizować wyborców. Dlatego skuteczność takich referendów jest bardzo niska.
A jak wygląda sytuacja w dużych miastach?
W metropoliach referenda są szczególnie trudne do przeprowadzenia. Przykłady z Warszawy czy Łodzi pokazują, że nawet przy dużym zainteresowaniu często nie udaje się osiągnąć wymaganego progu frekwencji.
Kraków jako przykład i lekcja demokracji
Kraków ma jednak doświadczenie skutecznego referendum.
To bardzo ciekawy przypadek. Frekwencja była wyższa niż w wyborach odbywających się w tym samym czasie. To pokazuje, że mieszkańcy mieli jasne zdanie i wiedzieli, czego chcą.
Czy przepisy dotyczące referendów wymagają zmian?
Bardziej niż zmiany prawa potrzebna jest edukacja obywatelska. Ludzie powinni wiedzieć, jak działa referendum i jakie ma znaczenie. Można rozważyć pewne korekty, jak bardziej elastyczne progi frekwencji, ale najważniejsza jest świadomość obywateli.
Jak pan ocenia apele władz, by nie brać udziału w referendum?
To nie jest właściwe podejście. Demokracja polega na uczestnictwie. Zamiast zniechęcać, należy edukować i zachęcać do świadomego udziału.
Czego uczy nas demokracja bezpośrednia?
Pokazuje, że obywatele chcą mieć wpływ na decyzje. Jeśli nie są zadowoleni ze swoich przedstawicieli, powinni mieć możliwość decydowania bezpośrednio.
Czy krakowskie referendum może mieć znaczenie ogólnopolskie?
Tak, bo zapowiada się fala podobnych inicjatyw w innych miastach. To prawdziwe wyniki, a nie sondaże, dlatego mogą być ważnym sygnałem przed kolejnymi wyborami. Warto przypomnieć przykład Zabrza – referendum odwoławcze odbyło się tuż przed wyborami prezydenckimi w 2025 roku i okazało się istotnym sygnałem politycznym. Pokazało, jak mogą kształtować się nastroje społeczne i jakie decyzje wyborcy są gotowi podejmować.
Komentarze (4)
Najnowsze
-
10:28
Wygrali eliminacje i jadą na mundial. Smoki Kraków chcą pokazać Polakom unihokej
-
10:10
Tak, jak ...kukułka, czyli o odmieńcach
-
09:52
Pościg za 19-latkiem w Krakowie. Dwoje policjantów rannych, jeden funkcjonariusz w stanie ciężkim
-
09:37
Maja Chwalińska dołączy do Igi Świątek? Polka zagra o marzenia w 3. rundzie French Open
-
09:15
Droga do Morskiego Oka ponownie otwarta po remoncie
-
08:42
Organy znów zabrzmią w krakowskich świątyniach. Przed nami letni festiwal
-
08:01
UJ rozpoczyna rekrutację. W ofercie 13 nowych kierunków i... dopłaty do posiłków
-
07:34
Deszczowa sobota w Małopolsce. Jest ostrzeżenie przed burzami
-
07:16
Maestro Łukasz Borowicz o norweskim kompozytorze Edvardzie Griegu, w rozmowie z Agnieszką Malatyńską-Stankiewicz
-
07:05
Od dziś prace na węźle „Kombinat” w Nowej Hucie. Zmiany dla tramwajów i kierowców
-
22:05
Owady czują ból. Świerszcze pielęgnują rany. Kogo boli bardziej?
-
21:24
Arachnofobia? To nie ten adres. Kraków zaprasza na Ogólnopolskie Dni Owada
-
21:11
Strażacy z Krakowa gaszą pożar na Mazowszu. "Główne działania skupiały się na prawym skrzydle pożaru"
-
20:16
Konfederacja ma kandydata na prezydenta Krakowa. To Bartosz Bocheńczak
-
19:24
Kto powalczy o prezydenturę Krakowa? Politolog wskazuje najważniejszych graczy
-
18:15
Po remoncie otwarto pododdział onkologii w szpitalu Rydygiera. Będzie przyjmował 60 pacjentów dziennie
-
17:27
Kraków gości żołnierzy zagranicznych misji. Dziś Dzień Weterana
-
16:50
Znów głośno o kamienicach przy ul. Józefa. Najemcy dostali wezwania do opuszczenia lokali
-
16:42
Ale cudo! Oświęcim ma park mgieł i wodny plac zabaw, otwarcie w niedzielę