Rzeczniczka Trybunału Konstytucyjnego skrytykowała zabezpieczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczące sędziów TK. Czy europejskie trybunały mają prawo ingerować w kwestie ustrojowe państw?
Przede wszystkim mówimy o grupie sześciu sędziów, którzy zostali wybrani przez Sejm w jasno określonej ustawowo procedurze – procedurze wprowadzonej zresztą przez Prawo i Sprawiedliwość.
Ci sędziowie powinni zostać dopuszczeni do pracy. To jest obowiązek prezydenta, a konstytucja jest tutaj bardzo jasna. Natomiast zabezpieczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jako państwo prawa powinniśmy po prostu respektować.
Premier Donald Tusk po wyroku TSUE dotyczącym transkrypcji małżeństw jednopłciowych mówił, że „nikt niczego Polsce nie narzuci”. To nie jest sprzeczność?
To jest hipokryzja premiera i jego niekonsekwencja. Uważam, że wszystkie wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i TSUE powinniśmy respektować.
Tak samo jak premier oczekuje od prezydenta wykonania zabezpieczenia dotyczącego sędziów TK, tak samo my oczekujemy wykonywania wyroków dotyczących małżeństw jednopłciowych czy prawa do ubiegania się o azyl.
Tych wyroków i zabezpieczeń będzie coraz więcej. Państwo ma jasne wytyczne i powinno je realizować.
Lewica pozostaje jednak w koalicji mimo braku rozwiązań w sprawie związków partnerskich.
Jeżeli „położymy się Rejtanem”, to nikt nie będzie walczył o związki partnerskie. Nikt nie będzie przygotowywał projektów ustaw i rozwiązań.
Nie tak rozumiem służbę publiczną i zobowiązania wobec obywateli i obywatelek.
Może to po prostu politycznie zbyt trudny temat dla Koalicji Obywatelskiej?
Przede wszystkim to jest trudna sytuacja dla tysięcy obywateli i obywatelek, którzy czekają na możliwość sformalizowania swoich relacji.
Koszt polityczny i życiowy ponoszą właśnie oni. My nie zakazujemy politykom konserwatywnym rozwodów czy zawierania kolejnych związków, więc dlaczego oni chcą zakazywać związków partnerskich innym ludziom?
KO mogłaby odpowiedzieć, że zbyt daleko idące zmiany mogą kosztować ją utratę władzy.
Pytanie brzmi, czy Rafał Trzaskowski nie przegrał właśnie dlatego, że próbował udawać konserwatystę, mimo że wcześniej prezentował się jako polityk progresywny i mówiący o równości.
Na miejscu strategów Koalicji Obywatelskiej poważnie zastanowiłabym się, jakie są oczekiwania ich wyborców. Sondaże pokazują przecież, że większość społeczeństwa popiera związki partnerskie.
To rozwiązanie potrzebne nie tylko parom jednopłciowym, ale także wielu parom heteroseksualnym.
Lewica proponuje de facto podatek katastralny. To bardzo daleko idąca propozycja.
Nie do końca. Podatek od pierwszego i drugiego mieszkania pozostawałby na obecnym poziomie podatku od nieruchomości. Wyższe stawki dotyczyłyby dopiero trzeciego i kolejnych mieszkań.
Mówimy o bardzo niewielkiej grupie osób – rodzin posiadających więcej niż dwa mieszkania jest poniżej jednego procenta społeczeństwa.
Musimy też uporządkować rynek mieszkaniowy. Mieszkania stały się dziś narzędziem inwestycyjnym i elementem spekulacji, co utrudnia dostęp do mieszkań wielu ludziom.
Czy ten projekt ma szansę przejść w obecnym rządzie?
Będziemy o tym rozmawiać w Sejmie ze wszystkimi siłami politycznymi.
To nie jest rozwiązanie wszystkich problemów rynku mieszkaniowego, ale jeden z instrumentów. Lewica wywalczyła już m.in. rozwiązania dotyczące mieszkań komunalnych czy Społecznych Agencji Najmu.
Po wielu latach „eldorado” na rynku mieszkaniowym musimy zacząć go porządkować.
Dlaczego rząd tak długo zwlekał z ustawą regulującą rynek kryptowalut?
To pytanie bardziej do ministrów odpowiedzialnych za tę ustawę. Nie wiem, na jakim etapie były prace po przejęciu resortów po poprzedniej władzy.
Uważam jednak, że zabrakło odpowiedniego ustalenia priorytetów i dziś widzimy tego konsekwencje.
Jeśli chodzi o sprawę zaginięcia Sebastiana Suszka, nie rozumiem, dlaczego śledczy skupili się wyłącznie na samym zaginięciu, a nie analizowali szerzej mechanizmów finansowych i biznesowych związanych z działalnością giełdy kryptowalut.