Zwykła dziewczyna z niezwykłą historią
Zuzanna ma 17 lat i mieszka w Goszczy pod Krakowem. Jest uczennicą drugiej klasy liceum, kocha książki, pisze wiersze i gra na wiolonczeli. W internecie prowadzi profile, na których dzieli się swoją twórczością i recenzjami książek.
– Książki to moja ogromna pasja – mówi. – A na drugim koncie publikuję moje piosenki.
Jej życie wygląda dziś jak życie wielu młodych ludzi. Jeszcze kilka lat temu było jednak zupełnie inne.
Diagnoza, która zmienia wszystko
W 2022 roku Zuzia trafiła do szpitala z silnym bólem głowy. Początkowo wydawało się, że to migrena. Szybko okazało się jednak, że przyczyna jest znacznie poważniejsza.
– Usłyszeliśmy, że Zuzia ma guza mózgu o wielkości sześciu centymetrów – wspomina mama, Magdalena. – To były ostatnie chwile, żeby ją uratować.
Dziewczyna przeszła dwie operacje w szpitalu w Prokocimiu. Guza nie udało się usunąć w całości – jego część pozostała i jest do dziś pod stałą kontrolą.
– Co pół roku robimy rezonans – mówi mama. – Ten guz nie daje przerzutów, ale może odrosnąć.
„Czy ty mi ufasz?”
Dla rodziny był to czas ogromnego lęku. Ojciec Zuzi, Jakub, wspomina moment, który na zawsze zmienił jego sposób patrzenia na sytuację.
– Zadałem pytanie: „Dlaczego?”. I usłyszałem w sercu: „Czy ty mi ufasz?” – mówi. – To nie była łatwa odpowiedź, ale powiedziałem: tak, ufam.
Od tego momentu – jak podkreślają rodzice – zaczęła się droga oparta na wierze i modlitwie.
– Bez modlitwy nie dalibyśmy rady przez to przejść – dodaje ojciec. – Nie ma słów, które mogą ukoić ból rodzica chorego dziecka. Pomaga tylko modlitwa.
Nawrót do Boga
Dla mamy Zuzi choroba córki była także momentem głębokiej zmiany.
– Dziewięć miesięcy przed diagnozą nawróciłam się – opowiada Magdalena. – Wcześniej byłam daleko od Boga, zajmowałam się okultyzmem. To było moje życie.
Jak mówi, zostawiła tamten etap za sobą.
– Spaliłam książki, zaczęłam od nowa. I kiedy przyszła choroba Zuzi, trzymałam się różańca. To była moja siła.
Modlitwa i wspólnota
W dniu operacji rodzina była w szpitalnej kaplicy. Modlili się razem – z bliskimi i wieloma osobami, które odpowiedziały na prośbę o wsparcie.
– Prosiliśmy tylko o jedno: módlcie się – mówi mama. – I przyszło bardzo dużo ludzi.
Zuzia pamięta, że czuła tę modlitwę.
– Czułam, że ktoś się za mnie modli – mówi. – To było niesamowite.
Operacja, która miała trwać nawet 11 godzin, zakończyła się po około godzinie.
– Dlaczego? To wie tylko Bóg – dodaje mama.
Życie po chorobie
Dziś Zuzia wraca do codzienności. Uczy się, rozwija pasje i planuje przyszłość. Nadal jest pod opieką lekarzy, ale – jak mówi – żyje normalnie.
– Jest dobrze – podkreśla. – Badania są częścią mojego życia, ale się ich nie boję.
Muzyka i poezja pomagają jej przejść przez trudniejsze chwile.
– Czasem zamykam się w pokoju i płaczę, jak każdy – mówi. – Ale muzyka daje mi siłę.
Siła rodziny
Rodzice Zuzi podkreślają, że najważniejsze było bycie razem.
– To nie jest łatwa droga, ale z Bogiem jest łatwiej – mówi ojciec. – Nawet jeśli jest pod górkę.
Rodzina nie ukrywa też, jak ważna była pomoc innych ludzi.
– W takiej sytuacji człowiek przestaje się wstydzić – mówi mama. – Prosi o pomoc i widzi, ile dobra wraca.
Nadzieja, która zostaje
Historia Zuzi to opowieść o chorobie, ale też o nadziei.
– Wierzę, że życie się nie kończy, tylko się zmienia – mówi dziewczyna.
Dziś jej codzienność to szkoła, książki, muzyka i marzenia. Ale także świadomość, że każda chwila ma znaczenie.
– Bez „zwariowanych” świat niewiele zdoła – napisała w jednym ze swoich wierszy.
I właśnie ta radość życia – mimo doświadczeń – jest tym, co najmocniej wybrzmiewa w jej historii.