Na początek wyjaśnijmy - czym właściwie jest ILS?
ILS, czyli Instrument Landing System, to system precyzyjnego naprowadzania samolotów podczas lądowania. Jest kluczowy zwłaszcza w trudnych warunkach pogodowych - przy mgle czy niskich chmurach, które regularnie paraliżują lotnisko w Krakowie. Warto dodać, że obecnie w Balicach działa ILS najniższej kategorii, stąd wieloletnie starania o jego rozbudowę.
Jesienią system ma zostać rozbudowany. Czy to oznacza, że mgła przestanie być problemem, a loty nie będą już przekierowywane np. do Katowic?
Ta jesień na pewno będzie inna niż poprzednie. System zacznie działać na dużo lepszych zasadach, co przełoży się na mniejszą liczbę odwołań i przekierowań. Nie będzie to jeszcze pełna docelowa konfiguracja – ta, czyli ILS kategorii II w pełnej mocy, planowana jest dopiero na pierwszy kwartał przyszłego roku. Ale już tej jesieni sytuacja powinna się wyraźnie poprawić.
Prezes lotniska Łukasz Strutyński mówi, że modernizacja pozwoli obsłużyć nawet 70 proc. lotów, które dziś nie mogą się odbyć. To realne?
To szacunki lotniska i zapewne są dobrze policzone. Patrząc jednak na skalę dotychczasowych problemów - liczbę odwołań czy dni, gdy port praktycznie nie funkcjonował - taki poziom wydaje się jak najbardziej możliwy. To też ważny sygnał dla linii lotniczych - że Kraków inwestuje i poprawia warunki operacyjne, co może przełożyć się na rozwój siatki połączeń.
Docelowo mówi się też o systemie ILS kategorii III, który miałby powstać przy nowej drodze startowej. Czy to konieczna inwestycja?
W przypadku Krakowa - tak. To lotnisko ma jedne z najtrudniejszych warunków pogodowych w Polsce. Kategoria III oznacza możliwość lądowania praktycznie przy zerowej widzialności. Dziś takie rozwiązania funkcjonują w Warszawie i Gdańsku. W Krakowie byłoby to uzasadnione, zwłaszcza w kontekście planowanej nowej drogi startowej.
No właśnie - jak pan ocenia perspektywy rozwoju lotniska w Balicach? Czy grozi mu jakiś „szklany sufit”?
Kluczowa jest budowa nowej drogi startowej. Można rozwijać terminal, zwiększać przepustowość, ale bez sprawnej infrastruktury lotniskowej - czyli pasa startowego - to nie zadziała. Kraków ma duży potencjał, bo jest atrakcyjnym kierunkiem i ruch jest tam stabilny przez cały rok. Zgody administracyjne już są, trwa procedowanie odwołań i wszystko wskazuje na to, że nowa droga startowa powstanie - docelowo około 2032 roku.
A co z obecną drogą startową? Pojawiają się scenariusze jej czasowego zamknięcia na czas remontu.
To realny scenariusz, choć traktowany jako ostateczność. Linie lotnicze mają to z tyłu głowy. Z drugiej strony zarząd lotniska robi wszystko, by utrzymać pas w dobrym stanie - prowadzone są regularne kontrole i wymiany elementów nawierzchni. Dodatkowo obecność bazy wojskowej sprawia, że standard utrzymania musi być wysoki.
Gościem Radia Kraków był Adam Sierak z portalu gospodarczego wnpe.pl.