-
Atak na linii Warszawa–Lublin był – zdaniem dr. Kosmatego – klasycznym aktem dywersji przygotowanym przez profesjonalistów.
-
Sprawcy działali w logice wojny hybrydowej, a Rosja wykorzystuje cudze obywatelstwa, by ukrywać swoje operacje.
-
Towarzysząca incydentowi fala dezinformacji ma wzmacniać antagonizmy między Polakami a Ukraińcami.
-
Władze powinny stosować pełen katalog instrumentów bezpieczeństwa, a obywatele zachować czujność i reagować na niepokojące sygnały.
- A
- A
- A
Akt dywersji na kolei. Jak działa rosyjska strategia destabilizacji?
„To już nie są działania amatorskie. Ten ładunek mogli skonstruować tylko fachowcy” – podkreśla w rozmowie z Radiem Kraków dr Piotr Kosmaty, prokurator Prokuratury Regionalnej w Krakowie. „Każdy z nas ma być czujny. Każdy szczegół może mieć znaczenie” – apeluje nasz gość i ostrzega przed narastającą falą dezinformacji.Dywersja na linii Warszawa–Lublin. Co wydarzyło się na torach?
W rozmowie z Radiem Kraków dr Piotr Kosmaty ocenił, że ładunek wybuchowy podłożony pod tory na trasie Warszawa–Lublin był profesjonalnie przygotowany i miał doprowadzić do katastrofy.
– „Mieliśmy do czynienia z klasycznym aktem dywersji dokonanym przez profesjonalistów” – podkreślił.
Zwrócił uwagę, że atak wpisuje się w niepokojącą sekwencję zdarzeń ostatnich miesięcy: presję migracyjną, cyberataki oraz użycie dronów. Jego zdaniem obecny etap działań przypomina „fazy przejścia do stanu przedwojennego”, choć – jak zaznaczył – ostateczne oceny należą do wojskowych.
Prokurator mówił, że celem dywersantów była najprawdopodobniej próba spowodowania katastrofy kolejowej. Zaznaczył, że „mieliśmy szczęście”, ponieważ mimo uszkodzenia torów nie doszło do wykolejenia pociągów.
Kto stoi za dywersją? Rosyjska strategia i rola dezinformacji
Dr Kosmaty wskazał, że sprawcami okazali się obywatele Ukrainy, co – jego zdaniem – wpisuje się w rosyjską strategię wojny hybrydowej. Podkreślił, że Rosjanie celowo wykorzystują cudze obywatelstwa, aby utrudnić identyfikację ich operacji: „Gdyby działali własnymi rękami, byłoby to łatwe do ustalenia”.
Jak dodał, taki zabieg pozwala też siać nieufność wobec Ukraińców mieszkających w Polsce. – „To upieczenie dwóch pieczeni na jednym ogniu” – stwierdził, tłumacząc, że Rosja równocześnie prowadzi akcje dywersyjne i wzmacnia społeczne antagonizmy. Przyznał, że media społecznościowe po incydencie natychmiast stały się „wylęgarnią dezinformacji”, a jej celem jest obniżenie odporności społecznej i wprowadzenie chaosu.
Problemy z ekstradycją? To raczej pewne
Prokurator wyjaśnił, że za akt dywersji kodeks przewiduje kary od 10 lat więzienia do dożywocia. Podkreślił, że w tym przypadku „bardzo dobrze”, iż prawo przewiduje tak wysokie sankcje. Zwrot sprawców do Polski może jednak okazać się bardzo trudny, ponieważ prawdopodobnie przebywają oni na Białorusi. Kosmaty wskazał, że ekstradycja z tego kraju może trwać latami i zależy również od relacji politycznych.
Zaskoczenie budzi fakt, że jeden z dywersantów nie był objęty nadzorem, mimo że wcześniej został skazany za podobne przestępstwo we Lwowie. Dr Kosmaty ocenił, że „ciężko to zrozumieć”, sugerując możliwe zaniedbania po stronie ukraińskich służb.
Czujność państwa i obywateli
W jego ocenie wykrycie sprawców w 70 godzin pokazuje, że służby dysponują dużymi możliwościami identyfikacyjnymi. Jednocześnie zaznaczył, że potrzebne jest nie tylko reagowanie, lecz także zapobieganie – w tym lepsza praca operacyjna w środowiskach podatnych na werbunek.
Prokurator podkreślał, że w obecnej sytuacji konieczna jest większa ostrożność zarówno państwa, jak i obywateli. – „Każdy z nas ma obserwować swoje otoczenie i reagować od razu” – apelował, przypominając, że z pozoru nieistotne sygnały mogą mieć duże znaczenie.
„Jeszcze kilka lat temu wyglądało to tak: przychodziło się do pracy, uruchamiało komputer, pojawiał się jakiś dziwny mail i przechodziło się nad nim do porządku dziennego. Myślało się: pewnie kolejny fałszywy alarm, może wybryk sfrustrowanego ucznia. Dziś absolutnie nie możemy już tak reagować" – mówił nasz gość.
Zaznaczył też, że państwo powinno stosować wszystkie dostępne narzędzia, m.in. alerty podnoszące poziom ochrony infrastruktury kolejowej.
Komentarze (0)
Najnowsze
-
08:59
Hokejowa historia Unii Oświęcim na wyjątkowej wystawie. Kibice przekazują kolejne pamiątki
-
08:54
„Niebieski znaczek” może być pułapką. CERT Polska ostrzega przed przejęciem kont na Facebooku
-
08:18
„Cabaret Berlin” w Teatrze Witkacego – recenzja
-
08:15
Burmistrz Zakopanego: "Ograniczanie turystyki byłoby podcinaniem gałęzi, na której siedzimy"
-
08:02
Tarnów stawia na enoturystykę. W Rynku powstanie Centrum Winiarstwa
-
07:47
Odwiedziny u Marceliny – dzień pełen wydarzeń w Willi Decjusza
-
07:46
Kolejny etap ratowania dworku w Radlnej. Gmina dostała 550 tysięcy złotych
-
07:31
Koniec sporu o parkingi w Wieliczce. Burmistrz podjął decyzję
-
07:16
Remont jednego z symboli Krakowa. Barbakan częściowo zasłoniły rusztowania
-
07:00
Czy pierwszy tramwaj pojedzie do Mistrzejowic 1 września? "Wykonawca wierzy, my też się staramy"
-
06:42
Burzowy poniedziałek w Małopolsce. Po upalnym popołudniu przyjdzie wyraźne ochłodzenie
-
06:21
Kolizja czterech samochodów na A4 w Krakowie. Utrudnienia zakończone
-
06:03
Referendum w Mszanie Dolnej. Nieoficjalnie: mieszkańcy zostawili wójta, odwołali całą radę
-
21:05
Dlaczego narzekamy? Kiedy daje ulgę, a kiedy zaczyna szkodzić?
-
20:29
52 osoby potrzebowały pomocy w Tatrach. Tragiczny finał akcji nad Morskim Okiem
-
19:58
Studentka krakowskiej AGH z brązowym medalem ME w kolarstwie górskim!
-
10:45
Kraków prof. Agnieszki Chłosty-Sikorskiej - Służba zdrowia - odc. 9. - Kraków leczył wodą. Historia dwóch zapomnianych uzdrowisk
-
10:45
Kraków prof. Agnieszki Chłosty-Sikorskiej - Służba zdrowia - odc. 8. - Zniknęły rodzinne apteki. Jak PRL zmienił farmację w Krakowie
-
15:05
Dieta a zdrowa skóra. Fakty, mity i to, co naprawdę działa
-
10:45
Kraków prof. Agnieszki Chłosty-Sikorskiej - Służba zdrowia - odc. 7. - Bez nich medycyna nie mogłaby istnieć