Film "Babel" Alejandro Gonzáleza Iñárritu staje się punktem wyjścia do namysłu nad samotnością, odpowiedzialnością i różnorodnością. Prof. Joanna Hańderek z Uniwersytetu Jagiellońskiego czyta go nie jako prostą opowieść o braku komunikacji, lecz jako historię ludzi, którzy tracą dostęp do siebie nawzajem — czasem przez język, czasem przez instytucje, czasem przez własny ból.
Najważniejszy trop prowadzi przez Hannah Arendt i jej rozróżnienie między samotnością, osamotnieniem i izolacją. Samotność może być twórcza, bo pozwala rozmawiać z samym sobą. Osamotnienie jest już destrukcyjne — odbiera człowiekowi poczucie bycia widzianym. Izolacja natomiast odcina od działania, od świata, od instytucji, które teoretycznie mają pomagać, ale w praktyce milkną albo odpowiadają obcym językiem.
Samotność niekoniecznie jest przecież zła. Ona moim zdaniem bardziej okazuje się zła czy bolesna, jak to jest samotność wobec kogoś, z kim jesteśmy
- tłumaczy prof. Hańderek.
Różnorodność daje bogactwo, ale...
Amerykańskie małżeństwo, które po stracie dziecka nie potrafi już ze sobą być, zostaje nagle wrzucone w dramat marokańskiej pustyni. Strzał, który rani kobietę, uruchamia nie tylko akcję filmu, ale też proces powolnego wychodzenia z osamotnienia. Paradoksalnie dopiero izolacja — kulturowa, językowa, medyczna i instytucjonalna — pozwala im ponownie zobaczyć siebie nawzajem.
Pęka powoli ich osamotnienie względem siebie. Ale przenosi się to w sferę izolacji wobec świata, który ich nie rozumie, co staje się dla nich z kolei szansą na próbę wyjścia z osamotnienia
- zauważa filozofka.
Ważny jest też wątek różnorodności. "Babel" nie jest jej naiwną pochwałą. Różnorodność daje bogactwo, ale wymaga pracy, uważności i gotowości do podważenia własnych dogmatów. Derrida, przywołany przez prof. Hańderek, pozwala spojrzeć na upadek wieży Babel nie jako katastrofę, lecz jako ocalenie przed jednym językiem, jednym wzorcem, jedną totalnością.
Odpowiedzialność jako odpowiedź na obecność
Najbardziej przejmujący pozostaje jednak motyw ludzi niedostrzeżonych. Japońska dziewczyna nie tylko nie słyszy — ona nie zostaje naprawdę zobaczona. Problemem nie jest sama niepełnosprawność, lecz świat, który czyni z niej mur. To inni budują bariery, a potem uznają jej samotność za coś naturalnego.
To, że ona nie słyszy, może być taką wygodną wymówką, żeby ją izolować czy się nią nie troszczyć, czy nie widzieć w niej człowieka
- dodaje Hańderek.
Odpowiedzialność nie oznacza tu prostego wskazania winnych. Prof. Hańderek proponuje myślenie bliższe Spivak: odpowiedzialność jako odpowiadanie na obecność drugiego człowieka. Kiedy ktoś naprawdę staje przed nami — ranny, samotny, zagubiony, zależny — nie możemy już udawać, że go nie ma.
I chyba w tym tkwi najważniejsza siła Babel: film nie pyta tylko, dlaczego ludzie się nie rozumieją. Pyta ostrzej — czy my w ogóle rozmawiamy, czy tylko funkcjonujemy obok siebie, używając języka jak procedury, dekoracji albo zasłony. Bo można mówić dużo: o pogodzie, rodzinie, pracy, świecie. A jednak nie dotknąć tego, co najważniejsze.