Do Krakowa przyjeżdża dziś nowy premier Węgier, Peter Magyar. Nie wie pani, czy będzie jakoś szczególnie witany przez małopolskie władze PiS, władze wojewódzkie, przedstawicieli Sejmiku? Kraków to pierwsze miasto zagraniczne odwiedzane przez szefa rządu Węgier po objęciu rządu. PiS przez lata podkreślał, jak ważne są stosunki polsko-węgierskie.
- Myślę, że w tej sytuacji się wiele nie zmieniło. Nie wiem, czy są specjalne powitania z tych struktur. Nie znam przebiegu tej wizyty. Rozumiem, że wizyta premiera organizowana jest na poziomie rządowym. Na pewno, jeżeli jest taki program, jest to jakoś dograne, będzie to miało miejsce. To nie jest tak, że struktury PiS witają premiera danego kraju. W Sejmiku, w Radzie Miasta i strukturach są członkowie PiS wybrani w wyborach. Czują się współgospodarzem. Dobrze, że takie wizyty mają miejsce. Nie wiem, czy ktoś ze strony rządowej poinformował jednak pana premiera, że w Krakowie za chwilę mamy referendum i 92% Krakowian wybierających się, chce odwołać prezydenta Krakowa, bo nie są zadowoleni z jego rządów.
Skoro zapytałem o premiera Magyara, zapytam o premiera Orbana. Z perspektywy czasu warto było jednoznacznie popierać człowieka, który był bezpośrednią wtyką Rosji w NATO i UE? On wynosił tajemnice z zamkniętych spotkań, przekazywał je Moskwie, blokował sankcje na Putina i blokował pomoc dla Ukrainy.
- Węgry są w UE. Są naszym ważnym partnerem. Polityka zagraniczna naszego kraju nie sympatyzuje lub nie z kimś. Prowadzi się politykę opartą na korzyściach dla Polski. Nie rozumiem, dlaczego ktoś by nie miał współpracować z premierem Orbanem, który przez lata rządził na Węgrzech. Takie pytania, że będziemy się obrażać lub nie będziemy współpracować z kimś demokratycznie wybranym, to niedojrzałość polityczna. Jakieś sympatie i działania w różnych grupach są naturalne. Nie brałabym tego w takie dziwne rozgrywki polityczne. Nie widzę problemu, że są politycy, którzy poglądowo zgadzają się z różnymi ugrupowaniami w różnych krajach, natomiast polityka zagraniczna to polityka współpracy z każdym, kto rządzi w danym kraju.
Czyli rozumiem, że teraz będziemy współpracować z Peterem Magyarem?
- Oczywiście. Nie słyszałam, żeby były z tym problemy. Prezydent Nawrocki pogratulował i teraz też się spotka z premierem Magyarem.
Gorzej, jeśli chodzi o premiera Kaczyńskiego. Nie pogratulował i stwierdził, że nie będziemy współpracować z człowiekiem, który upiekł w mikrofalówce psa, co jest oczywistą bzdurą, która została wytknięta szefowi pani partii. Zostawmy to, bo zmiana rządu w Budapeszcie...
- Już publicznie były informacje jego żony, że miał sprawę i bił żonę.
I upiekł psa w mikrofalówce. To są takie same publiczne informacje.
- Nie. Odróżnijmy to. Publiczne było oświadczenie żony i postępowanie sądowe. Co do relacji z kobietami, mam radykalne poglądy. Jak ktoś stosuje przemoc w rodzinie…
Czy pan premier Magyar został skazany za przemoc w rodzinie?
- Ale jego żona publicznie go oskarżyła.
Ale rozumiem, że nie został skazany? Nawet w czasie rządu Orbana.
- Nie został. Postępowanie się toczy. Nie wiem, jak wygląda sytuacja prawna.
Wyobraża sobie pani, że w czasach, kiedy Viktorowi Orbanowi, który rządzi niepodzielnie w Budapeszcie, zmienia konstytucję i ma sądy przez 16 lat, zagraża jeden człowiek... Jest szansa, że wygra wybory i on nie zostaje skazany mimo takiego doniesienia? Naprawdę pani myśli, że mogło do tego dojść? Mi się nie wydaje. Zostawmy to...
- Nie zostawmy tego. Jak mówimy, że żona i kobieta mówi, że jest ofiarą przemocy, czasem trwa to latami. Nie daję tylko wiary kobietom z poglądami prawicowymi czy lewicowymi. Nie wydaję wyroków, ale podchodzę sceptycznie. Pracowałam z kobietami, które doświadczały przemocy.
Przed chwilą wydała pani wyrok. Ja to stwierdziłem, że nie ma wyroku.
- Nie. Podchodzę sceptycznie. Też twierdziłam, że nie ma wyroku.
Zmieniła się sytuacja rządowa w Bukareszcie, w związku z czym zmieniła się sytuacja dwóch byłych ministrów - Zbigniewa Ziobro i Marcina Romanowskiego. Zbigniew Ziobro uciekł do Stanów. Wie pani, gdzie ukrywa się Marcin Romanowski?
- Nie mam takich informacji. Mam nadzieję, że służby mają. Ja nie wiem. Nie mam kontaktu z panami Romanowskim i Ziobro.
Ale pan Ziobro jest wiceszefem pani partii.
- Nie jestem w żadnej partii. Nigdy nie byłam członkiem żadnej partii.
Jest pani członkiem klubu. Tak jest. Czy to prawda, że na zamkniętym spotkaniu tegoż właśnie klubu Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński nakazał wszystkim posłom PiS bronić Zbigniewa Ziobro? Było coś takiego?
- Było to zamknięte posiedzenie klubu. Jak pan oczekuje, że ja gdziekolwiek powiem o tych rozmowach, to nie. Trzymam się zasad.
Pan Ozdoba już mówił o tym.
- To pan Ozdoba mówił. Ja trzymam się zasad. Ja takiego nakazu nie słyszałam.
W takim razie mogę zapytać panią, czy Zbigniew Ziobro zrobił dobrze, uciekając do Stanów Zjednoczonych, zamiast przyjeżdżając do Polski?
- Nie będę tego oceniać. Można mówić, co ja bym zrobiła, ale nie jestem na jego miejscu. Nie jestem chora na nowotwór, nie mam małych dzieci. On nie może liczyć na uczciwy proces w Polsce. Widzieliśmy areszty tymczasowe, które nie były zasadne. Rozumiem jego obawy o życie i zdrowie. Uznały to władze Węgier i USA. Są sygnały, że w Polsce źle się dzieje przy wymiarze sprawiedliwości. Popatrzmy na zlikwidowanie losowego wyboru sędziów. To gwarantowało minimum, że nikt z ministerstwa nie będzie sterował zasadami. Tak już jest. Sędzia, który skrytykował obecną władzę, został odsunięty.
Tu jest kilka pewnych nieścisłości, jeśli pani pozwoli. Po pierwsze, sędziowie, którzy orzekali w sprawie aresztu Zbigniewa Ziobro, teraz mają orzekać w sprawie zażalenia na areszt Zbigniewa Ziobro i w sprawie ENA, czyli tego europejskiego nakazu aresztowania. Po pierwsze, oni byli losowani, jak pani doskonale wie.
- Nie ma jeszcze europejskiego nakazu.
No właśnie, ale jest już wybrany sędzia do tego, który ma to orzec. On został wylosowany, tak samo jak sędzia, który ma orzec w sprawie zażalenia na areszt Zbigniewa Ziobro. Swoją drogą, to zażalenie było w grudniu bodajże wystawione, a orzeczenie ma być we wrześniu. To jako żywo nie świadczy o tym, że państwo polskie wydało jakąś nagonkę na byłego ministra.
- Sędzia Łubowski, który powiedział, że w Polsce nie przestrzega się prawa, został odsunięty od orzekania.
Jeśli chodzi o Zbigniewa Ziobro, nikt nie został odsunięty. Mało tego, jest wielu posłów z zarzutami. Jakoś wszyscy wyszli już z aresztu i nie ma tych aresztów wydobywczych w stosunku do nich.
- Jest jasne, że w tak trudnej sytuacji naszego kraju w ochronie zdrowia ważne dla Donalda Tuska są obrazki Zbigniewa Ziobry. Twardy elektorat KO się radykalizuje. Minister Ziobro był w kraju, nikt go nie aresztował, kiedy był w kraju, na posiedzeniach Sejmu i teraz jak uciekł. Ważne jest gonienie króliczka, pokazywanie obrazków Ziobry w kajdankach. To priorytet. Na tym zależy obecnej władzy.
Sama pani powiedziała po pierwsze, że Zbigniew Ziobro uciekł. Po drugie, nie było go w kajdankach, nie ma takich obrazków.
- Nie powiedziałam takich słów.
Przed chwilą pani powiedziała, że uciekł. Dokładnie słyszałem. Chciałem jeszcze o to referendum zapytać. Kilka tygodni temu Beata Szydło nazwała krakowskie referendum „największym politycznym wydarzeniem roku”. Pani się zgadza z tym stwierdzeniem, że to będzie największe polityczne wydarzenie roku?
- Nie wiem. Na pewno dla Krakowian i Krakowa to ważne wydarzenie. Historycznie nie miało to jeszcze miejsca tak szybko po objęciu władzy. Jest wielki bałagan w mieście. Aż 92% Krakowian idących do referendum – a deklaruje to ponad 60% - źle ocenia prezydenta. Zbiórka podpisów była bardzo szybka. Krakowianie widzą, co dzieje się z miastem. Wszystkie oczy Polski będą zwrócone na Kraków. Dziwię się, że partia, która walczyła o konstytucję, do referendum zniechęca. Nie przekonują do swoich racji, ale mówią, żeby ludzie nie szli na referendum. To taka hipokryzja… Partia demokratyczna zniechęca do wyrażenia demokratycznej woli.
Ludzie demokratycznie wyrazili swoją wolę w wyborach...
- Referendum to też narzędzie demokratyczne.
Jeszcze dalej cytując Beatę Szydło, ona napisała, że należy w pełni wykorzystać szanse na pokazanie partii Tuska czerwonej kartki. Czyli jeśli referendum okaże się niewiążące, będzie paradoksalnie świadczyć to o sile tej partii Tuska i słabości Prawa i Sprawiedliwości?
- Nie. O sile PiS i słabości KO świadczy szybka zbiórka podpisów i to, że referendum rozpisano. Prezydent ma niskie notowania, wielu Krakowian chce go odwołać. To porażka tej partii w Krakowie i na szczeblu centralnym. Kraków powinien zyskiwać, mieć dobry budżet. Jest wielka porażka. Mamy partię rządzącą, prezydenta z tej partii, a Kraków jest w stanie, w jakim nie był od lat. To porażka.