Mogilany chcą ciąć kursy do Krakowa
Władze gminy Mogilany poinformowały mieszkańców, że rozważają likwidację następujących linii do Borku Fałęckiego: 265 z Konar, 275 z Włosani i 285 z Ochojna. Samorząd twierdzi, że połączenia te nie cieszą się zbyt dużą popularnością. To nie oznacza jednak, że pasażerowie całkowicie straciliby bezpośredni dojazd do Krakowa. Do dyspozycji wciąż byłyby trzy inne linie. Zamiast tych zlikwidowanych Mogilany chciałyby stworzyć własną komunikację wewnątrz gminy. Busy byłyby całkowicie darmowe dla osób, które płacą w Mogilanach podatki.
Wójt Jerzy Przeworski podkreśla, że roczne koszty byłyby nawet o połowę niższe niż aktualne stawki za kursowanie autobusów aglomeracyjnych:
W tym roku płacimy już blisko pięć milionów za komunikację MPK. Chcemy otworzyć połączenia tam, gdzie do tej pory nie jeździły. Chcemy skomunikować na przykład Konary z Mogilanami, Chorowice, niebezpieczne odcinki w stronę Skawiny, gdzie w ogóle nie ma komunikacji. Mieszkańcy są odcięci od komunikacji zbiorowej.
Na razie pomysł jest na etapie analiz finansowych i technicznych. Ostateczne decyzje zapadną najwcześniej za kilka miesięcy.
Gminy ograniczają połączenia aglomeracyjne
Mogilany to już kolejna gmina, która musi rozważać cięcia w związku z podwyżką stawek za kursowanie linii aglomeracyjnych na jej terenie. Jeszcze w 2024 roku było to 50 procent kosztów. Z początkiem tego roku kwota wzrosła do 57,5%, a 1 stycznia 2027 podskoczy do 65%. (Pozostałą część kosztów w gminach oraz całość kosztów kursów na terenie Krakowa pokrywa Zarząd Transportu Publicznego). To wynik m.in. rosnących cen paliwa czy wynagrodzeń dla kierowców. Sebastian Kowal z ZTP wyjaśnia, że ustalone dwa lata temu stawki nie podlegają już negocjacjom:
Mamy 40% wszystkich linii aglomeracyjnych, które są na terenie Gminy Miejskiej Kraków. To my pokrywamy koszty około stu milionów złotych rocznie. Gminy ościenne nie uzyskują wpływów z tytułu sprzedaży biletów, więc to jest też swego rodzaju rekompensata.
Zmiany także w Liszkach i Biskupicach
Warto jednak podkreślić, że nie tylko gminy ościenne tną rozkłady autobusów i skracają ich trasy. Jak informował w lutym na swoim blogu Krabok Jacek Mosakowski, dotyczy to np. gminy Liszki, która zlikwidowała linię 299 na rzecz miejskiej 146, czy gminy Biskupice, która „przycięła” kursy linii 274 w weekendy. W lutym krakowscy urzędnicy zdecydowali o skróceniu trasy linii 274 (jeszcze do niedawna była to trasa Trąbki P+R - Podgórze SKA) do pętli Nowy Bieżanów Południe. Przez to pasażerowie stracili możliwość przesiadki na kilka linii tramwajowych w różne części miasta. Kolejne zapowiedzi dotyczą linii łączących Kraków z gminą Kocmyrzów-Luborzyca. Po ukończeniu budowy pętli tramwajowo-autobusowej na Wzgórzach Krzesławickich aż pięć linii autobusowych ma kończyć trasy właśnie tam - a nie, jak obecnie, na dworcu w Czyżynach. W tym przypadku pasażerowie również nieco stracą, choć należy pamiętać, że do Wzgórz kursują trzy linie tramwajowe zapewniające bezpośrednie połączenie z centrum miasta.
Skawina szykuje komunikacyjną rewolucję
Ciekawym przykładem na tle gmin sąsiadujących z Krakowem jest Skawina. Tam władze chcą całkowicie zmienić system komunikacji autobusowej, bo - jak przekonują - obecny model funkcjonowania transportu przestaje odpowiadać potrzebom mieszkańców. Skawina płaci za kursowanie autobusów aglomeracyjnych niemal 16 milionów złotych rocznie. Kilka dni temu zakończyły się konsultacje społeczne, w trakcie których pasażerowie mogli zaopiniować trzy opcje.
Pierwszy wariant zakładał utrzymanie istniejącego systemu opartego na współpracy z Krakowem.
Druga opcja to dojazd z poszczególnych miejscowości do Skawiny, gdzie można byłoby przesiąść się do autobusów kursujących do Krakowa. W godzinach szczytu połączenia ze Skawiny do Krakowa miałyby kursować co 10 minut. System uzupełniałby tzw. aglobus (w kierunku Czerwonych Maków, Ronda Grunwaldzkiego i Dworca Głównego) oraz autobus do pętli Borek Fałęcki. W tym przypadku komunikacja na terenie Skawiny byłaby bezpłatna.
Trzeci wariant to rozwiązanie pośrednie. Działałoby częste połączenie ze Skawiny do Czerwonych Maków (co 10 minut w godzinach szczytu) oraz połączenie co 45 minut do Borku Fałęckiego. W tym wariancie nie przewidziano jednak darmowej komunikacji lokalnej ani aglobusa.
Mosakowski: potrzebne mniejsze autobusy
O komentarz w całej sprawie poprosiliśmy wspomnianego już wcześniej Jacka Mosakowskiego z Platformy Komunikacyjnej Krakowa. Jak wskazuje, ograniczanie komunikacji publicznej z gmin ościennych zadziała negatywnie na Kraków, bo zniechęci ludzi do pracy i do odwiedzania stolicy Małopolski. Mosakowski przekonuje, że urzędnicy nie powinni odpuszczać połączeń aglomeracyjnych, a raczej szukać racjonalnych rozwiązań:
Mamy taki paradoks, że gminy płacą za kursowanie autobusów tyle samo, niezależnie od długości taboru. Wyjątkiem są autobusy przegubowe, które kosztują jeszcze więcej. Czyli czy przyjedzie autobus dwunastometrowy, czy przyjedzie na przykład krótszy busik, to kosztuje tyle samo. Być może przydałoby się rozróżnić te koszty, bo często jest tak, że gmina potrzebuje jakiejś linii, ale ona wozi stosunkowo mało pasażerów. Jest potrzebna, ale nie musi jeździć autobus dwunastometrowy — mógłby jeździć krótszy.
Jak dodaje Mosakowski, rośnie stawka, którą miasto Kraków pobiera za każdy przejechany kilometr linii aglomeracyjnej. I od kilku lat rośnie ona szybciej niż za linie miejskie: w ciągu trzech lat miejska wzrosła o 24%, aglomeracyjna już o 33%.
Obecnie pasażerowie krakowskiej komunikacji miejskiej mają do dyspozycji niemal 80 autobusowych linii aglomeracyjnych łączących Kraków z kilkunastoma gminami z tak zwanego „obwarzanka”.