Siostry benedyktynki z opactwa w Staniątkach potrzebują około 5 milionów złotych, by dokończyć budowę „Wirydarzy dziedzictwa benedyktyńskiego”. Czasu jest niewiele – inwestycja musi zostać ukończona i rozliczona do końca 2026 roku. W przeciwnym razie może być konieczny zwrot unijnego dofinansowania. Siostry proszą o pomoc.
"Wirydarze dziedzictwa benedyktyńskiego" powstają na terenie opactwa w Staniątkach, niedaleko Krakowa. Nowy obiekt ma pełnić funkcje edukacyjne, kulturalne i artystyczne. Budynek powstaje w miejscu dawnego pustostanu.
W środku zaplanowano między innymi część muzealną i biblioteczną. Udostępniona zostanie część zbiorów opactwa. W budynku znajdzie się także sala wielofunkcyjna, w której będą mogły odbywać się konferencje, spotkania, koncerty czy rekolekcje.
To obiekt, który powstaje obecnie w miejscu dawnego pustostanu i ma pełnić funkcje zarówno edukacyjną, kulturalną, jak i artystyczną
– mówi Bogdan Pasek, który od lat pomaga siostrom.
Pandemia i wojna podniosły koszty
Prace nad projektem rozpoczęły się w 2018 roku. Początkowo koszt inwestycji szacowano na około 11 milionów złotych. Większość pieniędzy miała pochodzić z unijnego dofinansowania, a pozostałą część siostry chciały zebrać dzięki darczyńcom.
W trakcie realizacji inwestycji koszty jednak znacząco wzrosły. Wpływ na ceny materiałów budowlanych miała między innymi pandemia COVID-19 oraz wojna na Ukrainie. Benedyktynki musiały więc ponownie rozpocząć zbiórkę pieniędzy na dokończenie prac.
Dziś potrzebują około 5 milionów złotych.
"Musimy zrobić to w tym roku"
Problemem jest nie tylko brak pieniędzy, ale również bardzo krótki termin. Po ostatniej kontroli dotyczącej realizacji projektów unijnych okazało się, że inwestycja musi zostać ukończona i rozliczona jeszcze w tym roku.
- Musimy budynek skończyć w ciągu kilku miesięcy i musimy zrobić jego rozliczenie. Takiej kwoty nie jesteśmy same w stanie wygenerować własną pracą, więc zwracamy się do różnych instytucji państwowych – mówi Stefania Polkowska, matka przełożona Opactwa w Staniątkach.
Jak dodaje, siostry otrzymały już informację, że w przypadku części instytucji na dodatkowe środki trzeba byłoby poczekać do przyszłego roku. To jednak nie rozwiązuje ich problemu.
- Musimy zrobić to w tym roku, bo do rozliczenia środków unijnych potrzebne jest rozliczenie wszystkiego. Nie może być jakaś faktura na przykład niezapłacona – tłumaczy przełożona opactwa.
Jeżeli inwestycja nie zostanie zakończona i prawidłowo rozliczona w wymaganym terminie, benedyktynki mogą stanąć przed koniecznością zwrotu otrzymanego dofinansowania.