Do pożaru doszło w nocy z poniedziałku na wtorek na dziesiątym piętrze szpitala. Ogień pojawił się przed godziną 1.00 w izolatce, w której przebywał pacjent chory na COVID-19. W pomieszczeniu znajdowały się urządzenia wykorzystywane w tlenoterapii.
W chwili wybuchu pożaru na oddziale przebywało 38 pacjentów. Jeszcze przed przyjazdem straży pożarnej ewakuację rozpoczęły dyżurujące pielęgniarki. W warunkach silnego zadymienia wywiozły na korytarz około dziesięciu łóżek. Pozostałych pacjentów ewakuowali strażacy.
Dziesięć osób – pacjentów i członków personelu – trafiło na SOR z objawami podtrucia gazami pożarowymi. Dwie pielęgniarki pozostawały tam na obserwacji z powodu dolegliwości oddechowych. Teraz obie zostały już wypisane.
Przyczyny pożaru badają biegli
Śledczy wciąż ustalają, dlaczego w izolatce pojawił się ogień. Jedną z branych pod uwagę wersji jest zwarcie instalacji elektrycznej. Oględziny miejsca prowadzili technicy policyjni, biegli z zakresu pożarnictwa oraz prokurator.
W akcji gaśniczej brało udział czternaście zastępów straży pożarnej. Sam pożar został ugaszony przed godziną 1.30, ale strażacy pozostawali na miejscu do około 4.00, zabezpieczając budynek i nadzorując przewietrzanie pomieszczeń.
Dziesiąte piętro wymaga remontu
Pożar nie zagroził pozostałym oddziałom. Szpital pracuje normalnie, jednak dziesiąte piętro, na którym mieści się oddział wewnętrzny, pozostaje zamknięte.
Jedno z pomieszczeń zostało całkowicie zniszczone przez ogień, a cały oddział był silnie zadymiony i pokryty sadzą. Zanim pacjenci będą mogli tam wrócić, konieczny będzie remont.
Pacjentów z oddziału wewnętrznego rozmieszczono w innych częściach szpitala. Nowi pacjenci wymagający hospitalizacji internistycznej są kierowani do innych placówek.