- Frekwencja wyniosła 7,9%, w związku z tym nie uzyskano tych trzech piątych, która była wymagana dla ważności referendum. Jeżeli chodzi o liczbę uprawnionych, która powinna pojawić się w lokalu, ażeby referendum było ważne, były to 2452 osoby. Pojawiło się uprawnionych 598. Referendum jest nieważne, burmistrz Radłowa nie został odwołany, czyli dalej kontynuuje swoją kadencję - mówi Katarzyna Tutaj, Komisarz Wyborczy w Tarnowie.
Spośród oddanych 598 głosów, 3 karty były nieważne. 560 kart to głosy za odwołaniem burmistrza a 35 głosów to głosy na "nie", czyli przeciwko jego odwołaniu. Te wyniki nie mają jednak znaczenia w związku z tym, że nie udało się osiągnąć wymaganej frekwencji i referendum jest nieważne.
Referendum w Radłowie było pierwszym od 10 lat w regionie tarnowskim. Ostatnie zorganizowane zostało w 2016 roku i dotyczyły odwołania wójta Wierzchosławic Zbigniewa Drąga. Ono również było nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji.
Inicjatorzy referendum w Radłowie zarzucali burmistrzowi Mateuszowi Borowcowi złe zarządzanie miastem, chaos inwestycyjny, brak kompetencji i skuteczności w pozyskiwaniu funduszy zewnętrznych. We wniosku referendalnym udało im się zdobyć 764 podpisy poparcia. Po wynikach referendum widać, że nie wszystkie te osoby wzięły udział w niedzielnym głosowaniu.
Sam burmistrz wybrany został na swoje stanowisko dwa lata temu. Konsekwentnie odmawiał w mediach komentowania sprawy inicjatywy referendalnej. W swoich mediach społecznościowych nawoływał jednak do zbojkotowania referendum.
Inicjatorzy referendum mogą ponownie próbować je zorganizować, ale nie wcześniej niż za rok.