- Propozycje poznali już pracownicy szpitala Narutowicza i nie wyrazili sprzeciwu. Po spotkaniu z załogą szpitala, nie spotkaliśmy się z "nie, bo nie", ani z niechęcią. Te głosy odebrałem jako przyzwolenie na dalszą dyskusję - przekonuje Stanisław Kracik, pełniący obowiązki prezydenta Krakowa. "Można uznać, że instytut jest najlepszą formą organizacyjno-prawną do rozwoju podmiotu leczniczego" - dodaje Anna Tylek, dyrektorka szpitala Narutowicza.
Teraz z propozycją zapoznają się krakowscy radni, którzy mają dać miastu zielone światło do prowadzenia dalszych negocjacji.
Ostateczna fuzja obu placówek możliwa będzie jednak dopiero po przyjęciu specustawy, na podstawie której instytut medyczny może zostać utworzony.