Dlaczego Wisła gra słabiej niż jesienią?
Jednym z głównych tematów rozmowy była widoczna różnica w grze zespołu w rundzie wiosennej. Kibice zauważają brak ofensywnego rozmachu z początku sezonu. Mariusz Jop wskazał konkretne przyczyny takiego stanu rzeczy, wymieniając problemy z okresu przygotowawczego oraz mankamenty w defensywie.
„Oczekiwania kibiców są wysokie i też bym chciał, żeby zespół tak funkcjonował. Pierwszy czynnik słabszej dyspozycji jest taki, że wielu piłkarzy w okresie przygotowawczym wypadało z procesu treningowego. Ángel Rodado był poza treningiem przez 10 dni, Kacper Duda również pauzował. Treningiem indywidualnym nie zastąpisz pracy z zespołem. [...] Drugi czynnik – w każdym meczu po przerwie zimowej traciliśmy przynajmniej jedną bramkę, co wcześniej nam się nie zdarzało. Trzecia sprawa – na dziesięć ostatnich straconych bramek, aż cztery padły po stałych fragmentach gry. To te detale robią różnicę”.
Dramat Urygi i kontrowersje wokół sztucznej murawy
Podczas wywiadu trener wrócił do nieszczęśliwej sytuacji z rozgrzewki przed meczem z Polonią Bytom, gdzie poważnego urazu doznał kapitan drużyny, Alan Uryga. Szkoleniowiec wyjaśnił, jak doszło do tej sytuacji.
„Alan poczuł ból bez kontaktu z przeciwnikiem, kiedy zmieniał kierunek biegu przy ruchu skrętnym. Na pewno na sztucznym boisku buty piłkarskie bardzo mocno trzymają się nawierzchni i takie ruchy powodują, że rotacja może być większa. Na boisku trawiastym zawsze jest jakiś delikatny poślizg. Robił to tysiące razy po powrocie do zdrowia i nigdy nie było problemu, rehabilitacja wyglądała świetnie. A tu przy tak prostym ruchu doznał urazu. Mamy nadzieję, że nie spełni się najczarniejszy scenariusz".
Rywalizacja w składzie: Brak "darmowych minut"
Trener został zapytany o zmiany personalne, m.in. o ciągłe stawianie na będącego w słabszej formie Jamesa Igbekeme kosztem Marka Carbo, a także o brak minut dla rezerwowych, by budować ich formę meczową. Trener stanowczo obronił swoją filozofię budowania zespołu.
„Nie robię zmian tylko po to, żeby dać komuś minuty za darmo. Na to trzeba zasłużyć ciężką pracą na treningu i w sparingach. Tak działa profesjonalna piłka. [...] U Marka (Carbo) sporo zmieniło się w życiu – ma pierwsze dziecko, co jest fantastyczne, ale to okres, do którego trzeba się zaadaptować. Po drugie, kończy mu się kontrakt. [...] Według oceny sztabu James aktualnie znajduje się w lepszej dyspozycji od niego. Na tym polega rywalizacja – trzeba na treningu dać impuls i udowodnić, że zasługuje się na miejsce.”
Kto jest najbliżej powrotu do zdrowia?
Dla kibiców kluczowe są informacje o sytuacji kadrowej przed decydującymi meczami o awans do Ekstraklasy. Trener przyniósł bardzo pozytywne wieści, precyzując, kogo możemy wkrótce spodziewać się na murawie.
„Myślę, że najbliżej jest Dario (Dario Grujcic). Jordi też wyrywa się do treningu. Wiktor Biedrzycki jest trochę dalej w procesie rehabilitacji. [...] Planujemy jutro włączyć Jordiego do treningu bezkontaktowego. Wykonywał już podobne ćwiczenia indywidualnie, ale walka z przeciwnikiem czy nierówna nawierzchnia to zupełnie inne ryzyko dla jego stawu skokowego. Na pewno nie będziemy forsować jego powrotu na siłę”.
Trener dodał również, że powrót Jordiego Sáncheza na ostatnie mecze sezonu ze Stalą Rzeszów czy Chrobrym jest „realistycznym terminem”.
Matematyka awansu – cel to fotel lidera
Mimo wpadek, Wisła wciąż dysponuje gigantyczną przewagą w tabeli. Jak do ostatnich meczów podchodzi sztab szkoleniowy?
„Mamy 11 punktów zapasu przy 6 meczach do końca. Wystarczy nam zdobyć 7 punktów, nawet przy założeniu, że przeciwnicy wygrają wszystko. Cel nadrzędny to awans, ale tak jak mówiłem – chciałbym dowieźć pozycję lidera do samego końca. Byliśmy liderami po pierwszej kolejce i chcę, żebyśmy zakończyli rozgrywki na tym samym miejscu".
Rozmowę w całości można wysłuchać poniżej: