Widmo sportowego wyroku oddalone
Sytuacja wyglądała niezwykle dramatycznie. Należy podkreślić, że Alan Uryga ma za sobą bardzo trudną przeszłość związaną dokładnie z tym samym kolanem. Obrońca Wisły już dwukrotnie musiał pauzować przez wiele miesięcy po przejściu ciężkich kontuzji i rekonstrukcji zerwanych więzadeł.
Gdy podczas przedmeczowej rozgrzewki uraz się odnowił, istniało ogromne prawdopodobieństwo, że doszło do kolejnego, analogicznego uszkodzenia. Umówmy się - dla doświadczonego piłkarza w tym wieku, trzecie zerwanie więzadeł w tym samym stawie byłoby niemal wyrokiem, oznaczającym najprawdopodobniej przedwczesne zakończenie kariery.
Szczęście w nieszczęściu
Jak udało nam się dowiedzieć, po wnikliwych badaniach z Krakowa napłynęły pozytywne informacje. Uniknięto najgorszego możliwego scenariusza, a więzadła krzyżowe zawodnika pozostały nienaruszone. Choć sam uraz jest bolesny i wymaga przerwy w grze, diagnoza to przysłowiowy kamień z serca dla zawodnika i całego klubu.
Kiedy powrót na boisko?
Brak zerwania ACL nie oznacza, że Uryga zagra z marszu. Kapitan Wisły Kraków na pewno nie będzie brany pod uwagę przy ustalaniu składu na najbliższe, prestiżowe spotkanie z Ruchem Chorzów.
Najważniejszy w tym wszystkim jest jednak fakt, że rehabilitacja i powrót do pełnej dyspozycji meczowej zajmą mu o wiele mniej czasu, niż miałoby to miejsce w przypadku konieczności kolejnej operacji. Sztab medyczny "Białej Gwiazdy" skupia się teraz na jak najszybszym i bezpiecznym przywróceniu lidera defensywy do treningów.