Pierwsza połowa należała wyłącznie do Anglików, którzy całkowicie zdominowali zdezorientowanych rywali. Festiwal strzelecki rozpoczął już w 3. minucie Declan Rice, a kwadrans później prowadzenie podwyższył Ezri Konsa. Defensywa Trójkolorowych praktycznie nie istniała, co bezlitośnie wykorzystał Bukayo Saka. Skrzydłowy trafił do siatki dwukrotnie przed gwizdkiem oznaczającym przerwę, ustalając wynik po pierwszych czterdziestu pięciu minutach na szokujące 4:0 dla Synów Albionu.
Didier Deschamps, dla którego był to ostatni mecz w roli selekcjonera po czternastu latach pracy, musiał wstrząsnąć zespołem. Cztery zmiany dokonane w przerwie przyniosły błyskawiczny efekt. Francuzi rzucili się do ataku i zaczęło się prawdziwe trzęsienie ziemi. Kylian Mbappé oraz Bradley Barcola w krótkim czasie zdobyli bramki, a po kolejnym trafieniu Mbappé przewaga Anglików stopniała do zaledwie jednego gola. Zrobiło się 4:3, a kibice przecierali oczy ze zdumienia.
Końcówka spotkania to absolutny rollercoaster. Gdy wydawało się, że Francja lada moment doprowadzi do remisu, rzut karny wywalczył i pewnie wykorzystał Bukayo Saka, kompletując tym samym hat-tricka. W doliczonym czasie gry Ousmane Dembélé zdobył jeszcze bramkę kontaktową dla Francji, przedłużając ich nadzieje. Ostatnie słowo należało jednak do Jude'a Bellinghama. W 98. minucie meczu pomocnik popisał się kapitalną indywidualną akcją i przypieczętował zwycięstwo Anglii 6:4.
Ten porywający mecz zamknął pewien rozdział w historii francuskiej piłki. Pożegnanie Deschampsa odbyło się w słodko-gorzkiej atmosferze, bo choć zespół przegrał, to pokazał niesamowity charakter w drugiej połowie. Dodatkowo pocieszeniem dla francuskich kibiców może być indywidualne osiągnięcie Kyliana Mbappé. Dwie zdobyte bramki pozwoliły mu wyprzedzić Lionela Messiego i z dorobkiem dwudziestu dwóch trafień zapisać się na kartach historii jako jeden z najskuteczniejszych zawodników mistrzostw świata. Anglicy natomiast mogą świętować w pełni zasłużony sukces, w pięknym stylu rehabilitując się za półfinałową porażkę z Argentyną.