Czy to, co w nas trudne, inne i niedoskonałe, może okazać się naszym największym atutem? O tym opowiada Marta Kisiel w powieści „Zapadły pałac” – pierwszym tomie młodzieżowego cyklu „Trupia Główka”. Autorka zabiera czytelników do tajemniczej szkoły ukrytej w lesie, gdzie grupa nastolatków musi zmierzyć się nie tylko z niezwykłymi próbami, ale także z własnymi lękami, ograniczeniami i pytaniami o to, kim naprawdę są. Zaprasza Wioletta Gawlik.
Baśń, która wyrasta z lęków współczesnych nastolatków
Inspiracją do napisania „Zapadłego pałacu” była dla Marty Kisiel między innymi twórczość Kelly Barnhill, autorki powieści „Dziewczynka, która wypijała księżyc”.
– Mój mąż kiedyś powiedział, że chciałby, żebym napisała taką baśniową historię. A ja rzeczywiście wychowywałam się na baśniach – przede wszystkim braci Grimm, ale też na baśniach rosyjskich. Ten temat cały czas gdzieś we mnie był – opowiada autorka.
Pomysł zaczął nabierać kształtu, kiedy pojawiła się wizja niezwykłej szkoły – miejsca, które nie przypomina żadnej znanej uczniom placówki.
– To nie jest zwyczajna szkoła, która stawia młodzież przed typowymi egzaminami. To miejsce, które wymaga od nich zupełnie innych prób – mówi Marta Kisiel.
Bohaterowie, którzy mają swoje lęki i ograniczenia
Choć fabuła „Zapadłego pałacu” może wydawać się przygodową historią o grupie młodych ludzi trafiających do tajemniczej szkoły, pod powierzchnią kryje się opowieść o dojrzewaniu, relacjach i poszukiwaniu własnej wartości.
Marta Kisiel podkreśla, że najważniejsi są dla niej bohaterowie wielowymiarowi.
– Nie ma dobrej, wciągającej historii bez porządnie zbudowanego bohatera. Lubię postacie ludzkie, czyli niedoskonałe, pełne lęków, które czasami je hamują – mówi.
Bohaterowie powieści znajdują się w szczególnym momencie życia. Kończą szkołę podstawową, stoją przed wyborem dalszej drogi i mierzą się z obawami: co będzie, jeśli sobie nie poradzą, jeśli zawiodą oczekiwania innych?
– To jest świetny materiał na horror – żartuje autorka. – Ten wiek to moment, kiedy młodzi ludzie noszą w sobie bardzo dużo pytań, wątpliwości i obaw.
Jednostka kontra grupa
Jednym z ważnych tematów książki jest zderzenie jednostki z grupą. Każdy z bohaterów przychodzi do pałacu z własną historią, talentami, ale także kompleksami i trudnościami.
– Interesuje mnie moment, kiedy jednostka, która jest jaka jest, musi zderzyć się z grupą. Pojawia się pytanie: gdzie jest granica między byciem sobą a koniecznością dostosowania się do innych? – mówi Marta Kisiel.
Autorka zwraca uwagę, że szczególnie młodzi ludzie często szukają odpowiedzi na pytanie, czy akceptacja innych wymaga od nich ukrywania części siebie.
– To jest bardzo trudne, bo czasami można mieć poczucie, że trzeba udawać kogoś innego, żeby zostać polubionym. A przecież różnorodność jest potrzebna – podkreśla.
Pałac jako metafora dojrzewania
Tytułowy pałac nie jest tylko miejscem akcji. To przestrzeń odizolowana, ukryta w lesie, z której młodzi bohaterowie nie mogą uciec do dorosłych po pomoc.
– Chciałam stworzyć sytuację, w której oni nie mogą po prostu powiedzieć: „nie potrafię, pomóż mi”. Muszą polegać na sobie – tłumaczy autorka.
To właśnie dzięki tej izolacji bohaterowie odkrywają swoje możliwości.
– Jeden potrafi coś rozwiązać dzięki wiedzy, drugi ma siłę fizyczną, ktoś inny potrafi zachować zimną krew. Każdy ma coś, co może okazać się potrzebne.
Pałac i otaczający go las mają również wymiar symboliczny.
– Las jest bardzo dobrą przestrzenią baśniową. To miejsce, gdzie kryją się rzeczy nieuświadomione, emocje i myśli, których czasami nie chcemy do siebie dopuścić – mówi Marta Kisiel.
O czym jest „Zapadły pałac”?
Historia zaczyna się od sytuacji, której obawia się wielu ósmoklasistów – bohaterowie nie dostają się do żadnej szkoły średniej. Otrzymują jednak jeszcze jedną szansę: mogą spróbować dostać się do tajemniczej placówki, która organizuje wakacyjny obóz rekrutacyjny.
Nie są to jednak zwyczajne testy.
– Każdy z nich staje przed próbami, które mają wymiar bardziej baśniowy i mroczny niż szkolny. To największe wyzwanie w ich dotychczasowym życiu – opowiada autorka.
„Nasze trudności też mogą być siłą”
Marta Kisiel chciałaby, aby czytelnicy po lekturze „Zapadłego pałacu” spojrzeli inaczej na siebie i innych.
– Są rzeczy, które w nas samych nas irytują, stresują albo wydają się wadami. Ale one są tam z jakiegoś powodu. Czasami mogą być przeszkodą, ale w odpowiednim momencie mogą okazać się czymś, dzięki czemu zrobimy coś wyjątkowego – mówi.
I dodaje:
– Potrzebujemy różnorodności. Różnego myślenia, różnego tempa, różnych sposobów patrzenia na świat. Chciałabym, żeby czytelnik zobaczył to w bohaterach, ale też poszukał tego w sobie i w ludziach wokół.
Baśń, która wyrasta z lęków współczesnych nastolatków
Inspiracją do napisania „Zapadłego pałacu” była dla Marty Kisiel między innymi twórczość Kelly Barnhill, autorki powieści „Dziewczynka, która wypijała księżyc”.
– Mój mąż kiedyś powiedział, że chciałby, żebym napisała taką baśniową historię. A ja rzeczywiście wychowywałam się na baśniach – przede wszystkim braci Grimm, ale też na baśniach rosyjskich. Ten temat cały czas gdzieś we mnie był – opowiada autorka.
Pomysł zaczął nabierać kształtu, kiedy pojawiła się wizja niezwykłej szkoły – miejsca, które nie przypomina żadnej znanej uczniom placówki.
– To nie jest zwyczajna szkoła, która stawia młodzież przed typowymi egzaminami. To miejsce, które wymaga od nich zupełnie innych prób – mówi Marta Kisiel.
Bohaterowie, którzy mają swoje lęki i ograniczenia
Choć fabuła „Zapadłego pałacu” może wydawać się przygodową historią o grupie młodych ludzi trafiających do tajemniczej szkoły, pod powierzchnią kryje się opowieść o dojrzewaniu, relacjach i poszukiwaniu własnej wartości.
Marta Kisiel podkreśla, że najważniejsi są dla niej bohaterowie wielowymiarowi.
– Nie ma dobrej, wciągającej historii bez porządnie zbudowanego bohatera. Lubię postacie ludzkie, czyli niedoskonałe, pełne lęków, które czasami je hamują – mówi.
Bohaterowie powieści znajdują się w szczególnym momencie życia. Kończą szkołę podstawową, stoją przed wyborem dalszej drogi i mierzą się z obawami: co będzie, jeśli sobie nie poradzą, jeśli zawiodą oczekiwania innych?
– To jest świetny materiał na horror – żartuje autorka. – Ten wiek to moment, kiedy młodzi ludzie noszą w sobie bardzo dużo pytań, wątpliwości i obaw.
Jednostka kontra grupa
Jednym z ważnych tematów książki jest zderzenie jednostki z grupą. Każdy z bohaterów przychodzi do pałacu z własną historią, talentami, ale także kompleksami i trudnościami.
– Interesuje mnie moment, kiedy jednostka, która jest jaka jest, musi zderzyć się z grupą. Pojawia się pytanie: gdzie jest granica między byciem sobą a koniecznością dostosowania się do innych? – mówi Marta Kisiel.
Autorka zwraca uwagę, że szczególnie młodzi ludzie często szukają odpowiedzi na pytanie, czy akceptacja innych wymaga od nich ukrywania części siebie.
– To jest bardzo trudne, bo czasami można mieć poczucie, że trzeba udawać kogoś innego, żeby zostać polubionym. A przecież różnorodność jest potrzebna – podkreśla.
Pałac jako metafora dojrzewania
Tytułowy pałac nie jest tylko miejscem akcji. To przestrzeń odizolowana, ukryta w lesie, z której młodzi bohaterowie nie mogą uciec do dorosłych po pomoc.
– Chciałam stworzyć sytuację, w której oni nie mogą po prostu powiedzieć: „nie potrafię, pomóż mi”. Muszą polegać na sobie – tłumaczy autorka.
To właśnie dzięki tej izolacji bohaterowie odkrywają swoje możliwości.
– Jeden potrafi coś rozwiązać dzięki wiedzy, drugi ma siłę fizyczną, ktoś inny potrafi zachować zimną krew. Każdy ma coś, co może okazać się potrzebne.
Pałac i otaczający go las mają również wymiar symboliczny.
– Las jest bardzo dobrą przestrzenią baśniową. To miejsce, gdzie kryją się rzeczy nieuświadomione, emocje i myśli, których czasami nie chcemy do siebie dopuścić – mówi Marta Kisiel.
O czym jest „Zapadły pałac”?
Historia zaczyna się od sytuacji, której obawia się wielu ósmoklasistów – bohaterowie nie dostają się do żadnej szkoły średniej. Otrzymują jednak jeszcze jedną szansę: mogą spróbować dostać się do tajemniczej placówki, która organizuje wakacyjny obóz rekrutacyjny.
Nie są to jednak zwyczajne testy.
– Każdy z nich staje przed próbami, które mają wymiar bardziej baśniowy i mroczny niż szkolny. To największe wyzwanie w ich dotychczasowym życiu – opowiada autorka.
„Nasze trudności też mogą być siłą”
Marta Kisiel chciałaby, aby czytelnicy po lekturze „Zapadłego pałacu” spojrzeli inaczej na siebie i innych.
– Są rzeczy, które w nas samych nas irytują, stresują albo wydają się wadami. Ale one są tam z jakiegoś powodu. Czasami mogą być przeszkodą, ale w odpowiednim momencie mogą okazać się czymś, dzięki czemu zrobimy coś wyjątkowego – mówi.
I dodaje:
– Potrzebujemy różnorodności. Różnego myślenia, różnego tempa, różnych sposobów patrzenia na świat. Chciałabym, żeby czytelnik zobaczył to w bohaterach, ale też poszukał tego w sobie i w ludziach wokół.
Radio Kraków informuje,
iż od dnia 25 maja 2018 roku wprowadza aktualizację polityki prywatności i zabezpieczeń w zakresie przetwarzania
danych osobowych. Niniejsza informacja ma na celu zapoznanie osoby korzystające z Portalu Radia Kraków oraz
słuchaczy Radia Kraków ze szczegółami stosowanych przez Radio Kraków technologii oraz z przepisami o ochronie
danych osobowych, obowiązujących od dnia 25 maja 2018 roku. Zapraszamy do zapoznania się z informacjami
zawartymi w Polityce Prywatności.