Jak poinformowała Radio Kraków Anna Majewska-Pawluk z zespołu prasowego PKP Polskich Linii Kolejowych, ostatnie wagony znajdujące się na torach zostały odholowane w nocy z soboty na niedzielę. O godz. 5 rano kolejarze rozpoczęli wymianę podkładów i kontynuują naprawę toru uszkodzonego na odcinku około jednego kilometra.
Po naprawie toru przystąpimy do wydobycia wagonów z nurtu rzeki Poprad. Dopiero wtedy na miejsce będzie mógł wjechać specjalistyczny dźwig szynowy, który wyciągnie wagony z wody
– powiedziała Radiu Kraków Majewska-Pawluk.
Dodała, że w niedzielę wszystkie działania koncentrują się na naprawie infrastruktury kolejowej. Tabor, który po wykolejeniu pozostał na torach i nie wpadł do rzeki, został już odholowany do Nowego Sącza i Wierchomli. W nurcie Popradu nadal znajdują się dwa wagony, a trzeci jest częściowo zanurzony.
Jeżeli prace będą przebiegać zgodnie z planem, PKP PLK przywróci ruch pociągów na linii kolejowej w Wierchomli w poniedziałek po południu, najpóźniej we wtorek. Przebieg prac może opóźnić pogoda - synoptycy zapowiadają na niedzielę burze z ulewnym deszczem i porywistym wiatrem.
O wypadku mówią też okoliczni mieszkańcy. W rozmowie z reporterem Radia Kraków podkreślali, że w tym miejscu zdarzały się już wykolejenia.
Nie wiadomo, co się stało - tory były nowe. Na szczęście wagony były puste. Przez chwilę było słychać, głośny szczęk. Myślałem, że to samochód, bo tu nieraz tiry wjeżdżały, czasem jakiś w poślizg wpadł.
Na zamkniętym odcinku trasy kursują autobusy zastępcze. PKP Intercity poinformowało, że na odcinku Stary Sącz – Wierchomla została uruchomiona zastępcza komunikacja autobusowa za pociągi: IC nr 33100 „Malinowski” z Krynicy-Zdroju i TLK nr 30105 „Małopolska” do Krynicy-Zdroju. Za pociąg TLK nr 33170 „Karpaty” z Krynicy-Zdroju zostanie uruchomiona zastępcza komunikacja autobusowa na odcinku Muszyna – Kraków Główny.
Do wykolejenia pociągu towarowego doszło w piątek po godz. 15.30 na odcinku Wierchomla – Piwniczna linii kolejowej nr 96. Z torów wykoleiło się sześć pustych wagonów składu jadącego z Muszyny do Kędzierzyna-Koźla; część z nich wpadła do rzeki Poprad. Okoliczności wypadku wyjaśnia Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych.
Maszynista pociągu był trzeźwy, w jego organizmie nie wykryto środków odurzających.