Gościem Marzeny Florkowskiej jest Arkadiusz Warchał, absolwent Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Przez pewien czas członek biura prasowego Wisły Kraków, fan sportu.
Jest tyle dyscyplin sportowych, które można uprawiać na wózku. Jest koszykówka na wózku, jest szpada. Boks na wózkach. Skąd w Panu to zainteresowanie właśnie piłką nożną?
Myślę, że to wszystko, a może większość przez najbliższą rodzinę, przyjaciół, bo oni byli zawsze zainteresowani piłką nożną, kibicowali Wiśle Kraków. Piłka nożna towarzyszy mi odkąd pamiętam. Pamiętam mecze z 2004 roku, kiedy Wisła Kraków mierzyła się z takimi drużynami, jak FC Barcelona czy Real Madryt. Później to już sam wyszukiwałem informacji na temat tego, kto, gdzie i jak gra.
Co ciekawe, kiedy miałem mniej więcej 10 lat, to jeszcze wtedy mówiłem sobie, że wyzdrowieję i będę piłkarzem. Potem dopiero zrozumiałem, że to nie jest możliwe.
Mam przepuklinę oponowo-rdzeniową i wodogłowie od urodzenia, więc ten wózek też towarzyszy mi właśnie od urodzenia. Wówczas pojawił się kolejny cel: nie będę piłkarzem, ale i tak chcę pracować w sporcie, przy sporcie, najlepiej przy tej konkretnej drużynie. Na drugim roku studiów dziennikarskich zacząłem praktyki w biurze prasowym Wisły Kraków, a potem udało się tam zostać na kolejne kilka lat.
Spełniły się moje marzenia, bo miałem okazję porozmawiać z ludźmi, z którymi do tej pory miałem styczność tylko w telewizorze i na pewno nie na żywo, na pewno nie osobiście. Wydawało mi się, że to będą tacy wielcy ludzie, niedostępni.
Okazuje się, że w zdecydowanej większości to po prostu normalni ludzie, z którymi można porozmawiać nie tylko na tematy związane z piłką nożną.
Miał pan niedaleko na stadion Wisły Kraków, bo mieszkał pan na Miasteczku Studenckim, w akademiku. Czy sam pan uprawiał jakąś dyscyplinę parasportową?
Przez dwa lata uprawiałem boks na wózkach. Jestem też dużym fanem amp futbolu, co prawda nie gram, ale staram się jeździć na turnieje jak tylko jest to możliwe, czy to jeżeli chodzi o mecze reprezentacji Polski, czy mecze Ekstraklasy.
Polska jest jedną z lepszych drużyn, jeżeli chodzi o świat, ponieważ zdobywamy mistrzostwa, zdobywamy medale Mistrzostw Europy, Mistrzostw Świata.
Też w ostatnim sezonie amp futbolowej Ligi Mistrzów Wisła Kraków zdobyła tytuł. To była może nie sensacja, ale na pewno duża niespodzianka, ponieważ do tej pory takie tytuły zdobywały drużyny tureckie.
Jaką rolę sport odgrywa w pana życiu?
Sport, ale ogólnie ruch, jest bardzo ważny dla osób z niepełnosprawnościami. Teraz nie trenuję boksu na wózkach, ale staram się być w miarę regularnie na siłowni. Ćwiczę mięśnie, ale też głowę, ponieważ spotykam się tam z ludźmi.
Nie ma co się zamykać w pokoju, w domu, bo powiem szczerze, też znam takich ludzi, którzy się zamknęli, a mogliby zrobić bardzo, bardzo dużo.
Jaką trzeba mieć w sobie odwagę i jakich trzeba mieć odważnych rodziców, żeby pozwolili i żeby sam pan się wybrał na studia do Krakowa z Wadowic. Bał się pan?
Ten strach pojawił się na pierwszym roku studiów, kiedy już to się dokonało, ale ja mając 10 czy kilkanaście lat, słyszałem od swoich rodziców, że ja się muszę uczyć, bo ja muszę wyjechać z miejsca zamieszkania.
Muszę wyjechać do dużego miasta, ponieważ w dużym mieście będą dla mnie perspektywy, będą dla mnie możliwości na pewno większe niż chociażby w Wadowicach.
Ten pierwszy rok po przyjeździe do Krakowa faktycznie był trudny. Nauka samodzielności i trochę taka szkoła życia, za którą też jestem wdzięczny, ponieważ nauczyłem się żyć samodzielnie.
Wzrasta takie poczucie własnej sprawczości i takie poczucie pewności siebie, że człowiek da radę?
Tak. Zawsze mi na tym zależało, żeby być jak najbardziej samodzielny w tej swojej niepełnosprawności, żeby nie musieć korzystać z pomocy drugiego człowieka. Oczywiście nie powiem, że nigdy z tej pomocy nie skorzystałem czy nie skorzystam w przyszłości, bo tak pewnie będzie, ale w momentach, w których mogę sobie poradzić, chcę sobie poradzić. W tym momencie jestem na etapie robienia prawa jazdy, bo to też na pewno mi ułatwi po prostu życie.