Edytuj
share
Rowerem przez Łemkowszczyznę. "Małopolska na dwóch kółkach. Sezon 2” jedzie do Gorlic!
Historia zawsze zaczyna się od człowieka, który postanowił zostać, zbudować dom, założyć miasto, zapalić lampę, postawić cerkiew. Takich ludzi Beskid Niski miał wielu, tacy mieszkali też w Gorlicach (wciąż tam są). I to i od tego miasta zaczynamy tegoroczną akcję „Małopolska na dwóch kółkach. Sezon 2”. Przez cały weekend będziemy słuchać miasta i ludzi. Do zobaczenia 3 lipca na gorlickim rynku, do usłyszenia na antenie!
Rynek w Gorlicach/ Fot. Damian Radziak.
"Na wieczną rzeczy pamiątkę, My, Władysław, z Łaski Bożej Król Polski, największy Książę Ziemi Krakowskiej, Sandomierskiej, Sieradzkiej, Łęczyckiej, Kujawskiej, Litwy, Pan i dziedzic Pomorza i Rusi, oznajmiamy komu należy, że na usilne prośby mężnego Dersława Karwacjana z Gorlic Miasto Gorlice i wsi zwane Gruszów, Stróżówka, Glinik, Rychwałd I (drugi) Wychwałd położone w Ziemi Krakowskiej, a Powiecie Bieckim tak jak w swoich krańcach wzdłuż i wszerz i dookoła z dawna są określone i ograniczone przenosimy na wieczne trwanie z Prawa Polskiego na Prawo Niemieckie zwane Magdeburskim. (...). Ponadto włączamy, uwalniamy i wyzwalamy wieczyście wszystkich i poszczególnych kmieci, karczmarzy i jakichkolwiek mieszkańców wspomnianego miasta i wymienionych wsi od wszelkiej jurysdykcji i władzy Starostw (...)".
To dokument przenoszący Gorlice z prawa polskiego na niemieckie. Pod aktem podpisał się król Władysław Jagiełlo. Był rok 1417. Ale dokument nie oznacza, że król stworzył właśnie miasto, bo Gorlice były nim już wcześniej, prawdopodobnie od 1354 roku, kiedy to Kazimierz Wielki przekazał Dersławowi Karwacjanowi przywilej założenia miasta.
Można więc śmiało powiedzieć, że Gorlice to miasto królewskie, a nawet podwójnie królewskie. I do takiego miasta chcemy was zabrać. Czy jest inne niż inne miasta i miasteczka? Tak i nie. Niby jedno podobne do drugiego, ale jednak niepowtarzalne. Bo zawsze inne są przypadki, ludzie piszący historię, ich decyzje. Co miasto to inne zapachy, smaki, widoki z okna.
Będziemy w Gorlicach od piątku (3 lipca). Też przyjedźcie, a jak jesteście Gorliczanami, wyjdźcie z domu i dołączcie do nas. Słuchajcie nas w Radiu Kraków, chociaż tak naprawdę nie nas, ale Gorlic. Opowiedzą o sobie.
W poszukiwaniu zaginionych szybów
Dlaczego Gorlice chciały uwolnić się od jurysdykcji władzy i starostw? Skąd wzięła się nazwa? Kim był Dersław Karwacjan? Postaramy się odpowiedzieć na te pytania, oczywiście nie sami - będą z nami ci, co wiedzą. Gdzie zajrzymy i kogo zaprosimy? Nie chcemy zdradzać za dużo, ale na pewno będziecie zaskoczeni. Gorlice są wielowątkowe, mogą opowiadać o sobie długo.
Czy pojawi się najsłynniejsza na świecie lampa? Tak, przecie to tutaj Ignacy Łukasiewicz zapalił pierwszą na świecie uliczną lampę naftową. Rozświetlił świat - mówi się o Łukasiewiczu. I nie ma w tym żadnej przesady. A co mówi się o Łukasiewiczu w Gorlicach? Coś po sobie zostawił w tym mieście? I czy Ropa, niewielka wieś pod Gorlicami naprawdę ma coś wspólnego z ropą naftową? Chyba tak, skoro zalała kopalnię Seweryna Bonera. Żeby nie iść utartymi szlakami - poszukamy też starych szybów rafineryjnych.
Były Gorlice przez setki lat miastem wielokulturowym, ale tę zniszczyła II wojna światowa, potem PRL. Byli w Gorlicach Żydzi, byli w okolicy Łemkowie. Zostały ślady, zabytki, artefakty. I coś niematerialnego - tożsamość, kultura, opowieści rodzinne, mapa miejsc nieistniejących.
Będą nam towarzyszyć smaki i zapachy. Nie wiemy jeszcze, czego spróbujemy, ale na pewno nas zachwyci, bo kuchnia, która łączy różne kultury bywa zachwycająca. Będzie z nami Beata Betlej-Furman, autorka książki "Kuchnia łemkowska z Ropek. Częstujcie się!" i na to spotkanie cieszymy się bardzo. A przy okazji - jeżeli przyjedziecie do Gorlic na rowerach (wiadomo przecież, że "Małopolska na dwóch kółkach"), zajrzyjcie do Ropek, dawnej łemkowskiej wsi, którą otulają pasma Bzianego Lasu, Ostrego Wierchu, Zielonej Lipki, Siwejki i Dzielca. Wpadnijcie do Banicy, Izb.
Co jeszcze? Beskid Niski to również sery i wino - zdziwieni? Enoturystyka w Beskidzie Niskim (tu są Gorlice) całkiem dobrze się rozkręca, o czym opowiedzą nam ci, którzy znają się na serach i winach (zaprosimy was na Festiwal wina i sera w Wapiennem).
Beskid Niski to nie tylko rzewność, tęsknota i sentyment. To również zadziorność (w znaczeniu - hardość). I teraźniejszość, o której też chcemy wam opowiedzieć.
Na trasie, po drogach i dróżkach
Beskid Niski i rower pasują do siebie idealnie. O tym, gdzie wybrać się na dwóch kółkach (jak dojechać, czego się spodziewać), opowie wam Jarek Tarański z projektu VeloMałopolska.
Od nas kilka słów, na zachętę: okolice Gorlic oferują bardzo dobre warunki zarówno do rekreacyjnych wycieczek rowerowych, jak i bardziej wymagających tras prowadzących przez beskidzkie doliny, przełęcze oraz urokliwe miejscowości. Region świetnie wpisuje się w ideę rowerowych mikrowypraw oraz turystyki typu „slow bike”, łączącej aktywny wypoczynek z poznawaniem lokalnej kultury, architektury i przyrody.
Gorlice mogą być również znakomitą bazą wypadową do odkrywania południowo-wschodniej części systemu VeloMałopolska oraz tras prowadzących w kierunku Wysowej-Zdroju, Klimkówki, Krynicy-Zdroju czy doliny Popradu. To region szczególnie atrakcyjny dla osób lubiących spokojniejsze drogi, dłuższe widokowe odcinki oraz łączenie rowerowych wycieczek ze zwiedzaniem uzdrowisk, cerkwi wpisanych na listę UNESCO, lokalnych winnic czy beskidzkich punktów widokowych. Zatem wsiadać na rowery i nie marudzić!
Do zobaczenia na Rynku w Gorlicach, do posłuchania na antenie!
Partner główny akcji:

Partner:
