Protestujący obawiają się utraty domów i części działek. Ci, którzy zostaną przy drodze, boją się hałasu, spalin i spadku wartości nieruchomości. Nie chcą mieszkać za ekranami akustycznymi. Niepokoją ich też duże ronda w rejonie szpitala i cmentarza oraz poszerzanie ulic kosztem prywatnych posesji.
„Nam chyba koło dwóch metrów zabierają, a jak jest wąsko, to automatycznie podchodzi pod okna” – mówi w rozmowie z Radiem Kraków jedna z mieszkanek o terenie, który mogłaby stracić.
„Pod salonem będę miała tę drogę. Niech pan siedzi w salonie, a auta jeżdżą” – dodaje inna uczestniczka protestu.
Według informacji Zarządu Dróg Wojewódzkich w Krakowie, preferowany wariant obwodnicy wymagałby rozbiórki około 60 budynków, w większości gospodarczych. Trasa miałaby połączyć rejon mleczarni na Skibówkach z rejonem ronda Chramca, prowadząc między innymi ulicą Powstańców Śląskich i wzdłuż Zakopianki.
Władze przekonują, że obwodnica pozwoli odciążyć zakorkowane ulice i ułatwi wyjazd z miasta. Protestujący kwestionują jednak sam pomysł rozwiązywania korków przez budowę kolejnej drogi. Ich zdaniem Zakopane ma przede wszystkim za dużo samochodów.
„Obwodnica sprowadzi tylko więcej samochodów do centrum, co wymusi więcej infrastruktury samochodowej w środku miasta, więcej poszerzeń ulic, więcej parkingów” – przekonuje prawnik, Mikołaj Baczyński, reprezentujący mieszkańców.
W zamian proponuje rozwój komunikacji autobusowej, lepsze warunki dla pieszych i ewentualne łączniki o znacznie mniejszej skali. Mieszkańcy podważają również ustalenia raportu środowiskowego. Twierdzą, że nie pokazuje on wszystkich skutków inwestycji.
Za ograniczaniem ruchu samochodowego na komisji opowiadał się też radny Zbigniew Szczerba.
„Nie powinniśmy się zastanawiać nad tym, czy mamy budować dodatkowe drogi, tylko jak eliminować ruch samochodowy z miasta” – mówi.
Podczas spotkania wrócił również osobny spór o projekt planu zagospodarowania dla Kościeliskiej, Skibówek i Krzeptówek. Chodzi o szerszą rezerwę terenu pod drogę, miejscami obejmującą prywatne posesje.
Miasto tłumaczy, że rezerwa ma zabezpieczyć miejsce na ewentualne przyszłe prace. Obecnie nie planuje przebudowy Kościeliskiej. Szczerba uważa jednak, że sam zapis może mieć konsekwencje dla właścicieli.
„Dzisiaj wszyscy mówią my tylko rysujemy drogę, bo to jest zabezpieczenie pasa drogowego, żadnej drogi tam nie będzie. A za dziesięć lat przyjdą i powiedzą.. przecież to jest w planie, wyburzmy to tamto i siamto” – ostrzega radny.
Burmistrz Łukasz Filipowicz podkreśla, że nie zgadza się na poszerzanie zabytkowej części Kościeliskiej. Zapowiada rozmowy z Zarządem Dróg Wojewódzkich w Krakowie o zmianach, które ograniczą ingerencję w posesje mieszkańców.
„Jesteśmy umówieni na rozmowę z dyrekcją Zarządu Dróg Wojewódzkich. Na pewno zgłosimy również taki postulat, że tej ulicy, szczególnie tej części zabytkowej, nie można ruszać, nie można poszerzać” – mówi.
W sprawie obwodnicy przypomina natomiast, że droga jest planowana od dziesięcioleci i nie jest pomysłem obecnej kadencji. Władze nadal uznają ją za potrzebną.
Ostateczny wariant trasy ma zostać wybrany w trwającym postępowaniu środowiskowym. Mieszkańcy chcą, by radni podpisali się pod projektem rezolucji wzywającej do rezygnacji z obwodnicy i zmian w planie zagospodarowania. Kolejny, większy protest zapowiadają na czwartek, 29 października, przed urzędem miasta.
Uwagi do projektu planu dla Kościeliskiej, Skibówek i Krzeptówek można składać do 30 października.