– To wynagrodzenie uważam za nienależne. Natomiast niech prokurator sprawdzi, czy doszło do naruszenia prawa karnego. Ja oczywiście nie mówię, że na pewno tak było, bo tego nie wiem. Mam jednak obowiązki wynikające z Kodeksu postępowania karnego i takie zgłoszenie zostanie złożone – mówi Radiu Kraków Piotr Ryba.
Urząd Miasta zamierza także wystąpić do sądu pracy z pozwem o zwrot kwot, które zdaniem burmistrza zostały nienależnie naliczone i wypłacone dyrektorce.
Spór o wynagrodzenie. 12,5 tysiąca czy ponad 20 tysięcy złotych?
O zamiarze odwołania Marty Mordarskiej burmistrz informował już w piątek. Wówczas rozpoczęto procedurę zmierzającą do usunięcia jej ze stanowiska. Powodem miało być samodzielne zwiększanie przez dyrektorkę wysokości wynagrodzenia bez zgody pracodawcy.
Marta Mordarska nie rozmawiała z dziennikarzami, ale opublikowała obszerne oświadczenie na internetowym profilu Centrum Kultury. Przywołała w nim zapisy swojej umowy o pracę. Jej zdaniem wskazana w dokumencie kwota 12 504 zł brutto stanowiła wynagrodzenie zasadnicze, do którego zgodnie z umową można było doliczać dodatki stażowy i funkcyjny. W ten sposób miesięczna pensja przekraczała 20 tysięcy złotych.
Burmistrz przedstawia inną interpretację. Przekonuje, że wysokość wynagrodzenia została uzgodniona przed zatrudnieniem Marty Mordarskiej, a kwota 12 504 zł miała obejmować całą pensję, bez dodatkowych składników.