Fot. pexels
O Karolu Walachowskim, który jest pierwszym zastępcą prezydenta Gibały, a jednocześnie naukowcem z Uniwersytetu Ekonomicznego, już teraz mówi się: „To będzie taki Stanisław Mazur Łukasza Gibały”. Czy pani ma być z kolei Stanisławem Kracikiem Łukasza Gibały?
Elżbieta Kois-Żurek: Nie mam zielonego pojęcia. Wiem natomiast, że odpowiadam za edukację, politykę społeczną, zdrowie i mieszkalnictwo. To bardzo ważne obszary. I powiem szczerze, nie przypominam sobie, żeby prezydent Kracik miał je w zakresie swoich obowiązków.
Ale chodzi o porównanie ze Stanisławem Kracikiem jako najbardziej doświadczonym i najbardziej pracowitym zastępcą poprzedniego prezydenta. O pani też słyszymy, że jest pani jedyną osobą z doświadczeniem w pracy w samorządzie, a do tego pracowitą.
Bardzo mi miło słyszeć te słowa. Naprawdę bardzo mi miło. Zawsze starałam się i będę się starać wykonywać swoje obowiązki najlepiej, jak potrafię, z pełnym zaangażowaniem. Myślę jednak, że moi koledzy wiceprezydenci są równie pracowici i równie zaangażowani. Jestem przekonana, że bardzo szybko wejdą w rytm pracy urzędu i nabędą te cechy.
Pani nominacja wywołała też największe zaskoczenie. Przecież była pani wpływową urzędniczką prezydenta Jacka Majchrowskiego, pracowała pani u prezydenta Aleksandra Miszalskiego, a wcześniej, przed wyborami samorządowymi, była pani bliska Andrzejowi Kuligowi.
\Współpracowałam z prezydentem Majchrowskim. Pan prezydent Andrzej Kulig był moim bezpośrednim szefem. W jego pionie odpowiadałam za politykę społeczną. W ostatnim czasie kierowałam Domem Pomocy Społecznej w Krakowie przy ulicy Praskiej i byłam wtedy pracownikiem prezydenta Miszalskiego. Tak, ze wszystkimi panami współpracowałam.
Myślę, że w czasie tej pracy zdobyłam doświadczenie niezbędne do wykonywania obecnych obowiązków. Niezależnie od wszystkiego najważniejsze jest dla mnie to, żeby rzetelnie robić swoją robotę.
Wiceprezydent do spraw polityki społecznej, zdrowia i edukacji, czyli do najcięższych zadań. Koledzy zabrali sobie łatwiejsze odcinki?
Powiem przewrotnie: uważam, że koledzy mają bardzo trudne odcinki, bo ja się na nich zupełnie nie znam. Dlatego w mojej opinii są one bardzo trudne i odpowiedzialne.
Możemy tak żartować, ale wszyscy świetnie wiemy, że miasto jest bardzo złożonym organizmem. Każdy obszar jest niezmiernie trudny, pełen wyzwań. Te obszary również na siebie nachodzą. Polityka społeczna, edukacja i zdrowie mają wpływ także na planowanie, architekturę czy plan ogólny. Wszystkie te zakresy są ze sobą połączone.
Pieniądze na wypłaty dla nauczycieli i przyszłość krakowskich szkół
Pani prezydent, w zeszłym tygodniu prezydent Gibała informował o wielkiej luce w budżecie, o braku pieniędzy nawet na wypłaty dla nauczycieli. Czy jako wiceprezydent do spraw edukacji może pani dzisiaj zadeklarować, że pieniądze będą dla wszystkich i na czas?
Zrobimy wszystko, autentycznie wszystko, żeby państwo, którzy pracują w szkołach, mogli spać spokojnie. Tym proszę się nie martwić.
Ale co to znaczy „zrobimy”? Czy rzeczywiście w tym momencie nie ma tych pieniędzy?
Myślę, że pan prezydent Gibała i jego służby finansowe robią wszystko, żeby tę dziurę, mówiąc kolokwialnie, zasypać. Nie chcę zdradzać szczegółów, natomiast proszę mi wierzyć, trwają bardzo intensywne prace, żeby obniżyć dług, a jednocześnie nie zaciągać kolejnych zobowiązań na jego pokrycie.
Nie czuję się jednak uprawniona do mówienia o szczegółach, ponieważ jest to zadanie służb finansowych pana prezydenta.
Ale nie ma już pieniędzy znaczonych, nie ma już subwencji oświatowej?
Nie ma.
No właśnie, nie ma pieniędzy znaczonych. W związku z tym albo pieniądze są, albo ich nie ma.
Jest kwota potrzeb edukacyjnych. Proszę mi wierzyć, chcę uspokoić wszystkich nauczycieli, pracowników szkół, przedszkoli i placówek, że środki na wypłaty będą.
Czy w tej kadencji, z uwagi na demografię, będzie pani chciała zmienić sieć przedszkoli i szkół podstawowych?
Dzisiaj panu na to pytanie nie odpowiem, bo byłabym niepoważna, gdybym w tym momencie udzieliła jednoznacznej odpowiedzi.
Niewątpliwie bardzo uważnie przyglądamy się sieci szkół, przede wszystkim w kontekście demografii. Ale to są działania, które planuje się na kilka lat.
Dzisiaj na pewno nie zadeklaruję, że będziemy coś ograniczać czy likwidować jakieś placówki. Przyglądamy się temu spokojnie. Decyzje będą racjonalne, ale co najważniejsze, podejmowane w porozumieniu z rodzicami i kadrą nauczycielską.
Czy ewentualne decyzje o łączeniu placówek to kwestia tej kadencji samorządu? Jeśli mówimy o niżu demograficznym, to już teraz widać go w przedszkolach, także tych krakowskich.
Zgadza się. Teraz jest moment, żeby dobrze się temu przyjrzeć, przeanalizować sytuację i zaproponować panu prezydentowi rozwiązania. To jest moje zadanie.
Jest pani od kilku dni wiceprezydentem, więc trudno oczekiwać jednoznacznych deklaracji, ale czy po tegorocznych problemach z rekrutacją do krakowskich liceów będzie pani chciała wprowadzić jakieś preferencje dla krakowskich uczniów? Sporo o tym dyskutowaliśmy. Pamiętamy te perypetie.
Znam ten problem poniekąd także osobiście, ponieważ kilka lat temu moje dziecko również rekrutowało się do krakowskich liceów po egzaminie ósmoklasisty.
Na pewno jest to wyzwanie. Chodzi zarówno o kwestię kryteriów, jak i dodatkowych punktów. Wiem, że są punkty za to, że ktoś jest spoza terenu gminy miejskiej Kraków czy pochodzi z terenu wiejskiego. Są takie kryteria.
Natomiast nie jest to moment, żeby teraz cokolwiek deklarować i, mówiąc krótko, trochę zdenerwować rodziców tegorocznych ósmoklasistów.
Wicestarosta się denerwuje, kiedy słyszy tego typu rozważania.
Dlatego na razie jest to kolejny obszar, podobnie jak poprzedni, któremu należy się spokojnie przyjrzeć. Pamiętajmy też, że dzieci jest coraz mniej. Dotyczy to również ósmoklasistów. W tym roku rocznik maturzystów będzie jeszcze trudnym rocznikiem, ponieważ nadal jest to rocznik zdublowany. Będzie to również wyzwanie dla uczelni wyższych.
Natomiast z każdym kolejnym rokiem dzieci jest coraz mniej, także w szkołach podstawowych. Być może, mówiąc wprost, ten problem poniekąd sam się rozwiąże.
Jest jeszcze obserwacja, którą przypominano podczas niedawnej sesji krakowskiej Rady Miasta. Poziom edukacji w krakowskich podstawówkach jest wysoki, w związku z tym krakowskiemu uczniowi trudniej uzyskać bardzo dobre oceny niż uczniowi spoza Krakowa. W efekcie krakowski uczeń przegrywa konkurencję przy naborze do szkół ponadpodstawowych. Nie wiem, czy zgadza się pani z taką diagnozą.
Myślę, że wszystko zależy od konkretnej szkoły. Trudno generalizować. Na pewno krakowskie szkoły mają bardzo wysoki poziom, świetnych absolwentów. Wyniki egzaminów ósmoklasisty są naprawdę imponujące. Ale myślę, że szkoły w sąsiedztwie Krakowa również świetnie sobie radzą, a dzieci przychodzą do nas bardzo dobrze przygotowane i zdają egzaminy na wysokim poziomie.
Podstawa programowa jest przecież wszędzie taka sama. To tak jak z maturą. Są świetne licea, są lepsze i gorsze szkoły. Natomiast wiele zależy również od tego, w jaki sposób uczeń podchodzi do swoich obowiązków. Czasami uczniowie z tak zwanych nietopowych szkół uzyskują świetne wyniki i dostają się na wymarzone studia.
Dlatego nie jest to moment, żeby przesądzać, jak mają wyglądać kryteria związane z rekrutacją.
Bon senioralny w Krakowie. „Brakuje osób chętnych do wykonywania tej pracy”
Przejdźmy więc do polityki społecznej, która jest pani bliska. Czy jako wiceprezydent do spraw polityki społecznej utrzymałaby pani stanowisko pełnomocnika do spraw polityki senioralnej?
Zaskoczył mnie pan tym pytaniem. Natomiast powiem tak: to jest decyzja pana prezydenta. I tyle odpowiem.
Ale Kraków potrzebuje takiego pełnomocnika? Osoby, która zajmowałaby się bezpośrednio polityką senioralną?
Tak.
A jakich nowych rozwiązań z zakresu polityki senioralnej potrzebuje Kraków?
W tym momencie Kraków rozpoczyna realizację bonu senioralnego. To są takie quasi-usługi opiekuńcze, które teraz są realizowane w mieście. Jest to program rządowy, który realizujemy. Otrzymaliśmy środki. Do końca roku Kraków musi wydać dwa i pół miliona złotych zakontraktowanych na ten cel.
Dlatego zachęcam wszystkie osoby zainteresowane pracą przy realizacji tych usług wsparcia, żeby zgłaszały się do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
Wyzwaniem jest również demografia. Podobnie jak w przypadku szkół, tak i w przypadku osób starszych. Za 25 lat co czwarty mieszkaniec Krakowa będzie w wieku poprodukcyjnym, czyli będzie miał powyżej 65 lat.
Wyzwaniem jest to, żeby nasza starość była jak najbardziej zdrowa. Myślę też o sobie, bo za 25 lat dokładnie będę w takim miejscu.
Przywołam tutaj słowa pani prezydent Okońskiej-Walkowicz: „Edukacja do starości”. To jest coś, co naprawdę powinno nam przyświecać. W ramach zadań, które będziemy realizować, ta edukacja na pewno będzie bardzo ważna. Chodzi o to, żeby starzeć się w sposób zdrowy i później nie musieć korzystać na przykład z systemu opieki całodobowej.
Pani prezydent, Kraków skorzysta z bonu senioralnego? To przecież narzędzie, które przede wszystkim powinno być skierowane do gmin, gdzie nie ma rynku usług opiekuńczych. W Krakowie chyba taki rynek istnieje?
Istnieje. Niemniej jednak otrzymaliśmy środki za pośrednictwem Urzędu Wojewódzkiego i będziemy je wydawać. Właściwie już je wydajemy. Bon senioralny to pewna umowna kwota, która przysługuje seniorowi w skali miesiąca. Przekłada się to na około 54 godziny usług miesięcznie. Nie dyskutujemy więc. Jest decyzja, są przyznane środki. Robimy wszystko, żeby te usługi przyznać osobom, które ich potrzebują.
Wiem już, że według stanu na zeszły piątek do tych usług zgłosiło się w Krakowie prawie 400 osób.
A zgłosiły się dzieci seniorów czy też osoby, które chcą wejść na rynek usług opiekuńczych?
Zgłosili się sami zainteresowani seniorzy i ich rodziny. Rekrutację prowadzi Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. On również przeprowadza kwalifikację według kryteriów określonych w rozporządzeniu.
Z kolei krakowskie domy pomocy społecznej będą realizować te usługi i wysyłać opiekunów do miejsc zamieszkania tych osób.
Nie będzie problemu z dostępem do opiekunów w Krakowie? Jest szeroki rynek.
Właśnie na tym polega problem, że brakuje osób chętnych do wykonywania tej pracy. Dlatego korzystam z okazji i zapraszam zainteresowanych do współpracy. Z tego, co wiem, na razie udało się zrekrutować taką liczbę opiekunów, która w pierwszym momencie powinna wystarczyć, żeby zaspokoić potrzeby zgłoszone przez mieszkańców.
Nowe Biuro do Spraw Zdrowia. Czym będzie się zajmować?
Prezydent Gibała zaskoczył nas nie tylko likwidacją departamentu, ale z drugiej strony powołaniem Biura do Spraw Zdrowia, które ma nadzorować przychodnie zdrowotne. Co konkretnie będą państwo nadzorować?
Biuro do Spraw Zdrowia zostało powołane po to, żeby kwestie związane ze zdrowiem, które są również bardzo ważne dla pana prezydenta Gibały, znalazły się w jednej komórce. Teraz są rozproszone w mieście.
Część zadań znajduje się w Wydziale Polityki Społecznej, Równości i Zdrowia, część usług dla mieszkańców jest w Miejskim Centrum Profilaktyki Uzależnień, a część zadań znajduje się w nadzorze właścicielskim.
Chcemy to wszystko połączyć w jednym miejscu. Będziemy tam realizować zadania z zakresu przeciwdziałania uzależnieniom, nadzorować Miejskie Centrum Profilaktyki Uzależnień. Będziemy również sprawować nadzór nad naszymi szpitalami i Miejskim Centrum Opieki.
Do tego dojdzie realizacja programów profilaktyki zdrowotnej, w tym dużego programu „Zdrowy Kraków”, przyjętego przez radnych bodajże w zeszłym roku. Przed nami również kolejne potężne wyzwanie: przygotowanie i przedłożenie Radzie Miasta programu poświęconego zdrowiu psychicznemu mieszkańców Krakowa.
Te wszystkie zadania, mówiąc w dużym skrócie, będą skupione w jednym miejscu, żeby można było je łatwiej koordynować i się nimi zajmować.
A kto pokieruje Biurem do Spraw Zdrowia?
Ta decyzja jeszcze jest podejmowana. Biuro zostanie utworzone i zacznie działać od 1 grudnia.
Rozumiem, że będzie konkurs? Tak zapowiadał prezydent Gibała.
Oczywista sprawa.
Jakie będą relacje między Biurem do Spraw Zdrowia a Miejskim Centrum Profilaktyki Uzależnień?
Przede wszystkim będzie to kontynuacja tego, co już teraz odbywa się poprzez wydział. Będzie nadzór i pełna współpraca. Chodzi między innymi o wydatkowanie środków z korkowego i małpek. To są duże pieniądze. Ważne jest, żeby zostały rozdzielone pomiędzy wszystkich uprawnionych do ich wydatkowania w taki sposób, żeby żaden z obszarów nie był potraktowany po macoszemu.
Trzecia zastępczyni prezydenta Krakowa. Ma Pani najtrudniejsze zadania: edukacja, zdrowie i polityka społeczna.
Nie wiem, dlaczego ukuło się to powiedzenie. Powiem szczerze, że nawet rozbawił mnie jeden nagłówek, że jestem od spraw trudnych. To są sprawy najbliższe mieszkańcom, sprawy, z którymi ludzie żyją. Naszą rolą jako miasta, zresztą zawsze tak postrzegałam samorząd, jest zadbać o to, żeby ci najbardziej potrzebujący, którzy sami sobie nie poradzą, mogli na nas liczyć.
Po to jesteśmy.