Sytuacja finansowa Krakowa jest trudna. Jak poinformował prezydent Łukasz Gibała, w tegorocznym budżecie brakuje niemal 400 milionów złotych na pokrycie zaplanowanych wydatków. Problem dotyczy przede wszystkim bieżącego funkcjonowania miasta, w tym oświaty, transportu publicznego i miejskiego szpitala.
Prezydent przypomniał, że z podobną sytuacją mierzył się jego poprzednik Aleksander Miszalski. Wówczas rozwiązaniem było zaciągnięcie dodatkowego zobowiązania finansowego.
– Dwa lata temu, kiedy Aleksander Miszalski obejmował władzę, też zastał budżet, w którym były dziury. To był maj, przypomnę. I on wtedy natychmiast zdecydował o zaciągnięciu 300 milionów złotych – mówi Łukasz Gibała.
Inwestycje idą zgodnie z planem. Nie ma skąd przesunąć pieniędzy
Jednym ze sposobów na znalezienie brakujących środków mogłoby być przesunięcie pieniędzy przeznaczonych na inwestycje. Jak jednak tłumaczy prezydent, tym razem takie rozwiązanie jest trudne, ponieważ miejskie przedsięwzięcia realizowane są zgodnie z harmonogramem.
– Najprostsze rzeczywiście byłoby przesunięcie pieniędzy z inwestycji. To jest o tyle trudne, że paradoksalnie coś, co jest dobre, w tym wypadku jest złą informacją. Wszystkie inwestycje idą zgodnie z planem, więc skoro nie ma opóźnień, to nie da się przesunąć tych pieniędzy, bo trzeba na bieżąco płacić faktury – wyjaśnia Gibała.
W najbliższych tygodniach radny Michał Starobrat ma wspierać skarbnika miasta w poszukiwaniu środków na pokrycie brakujących wydatków. Jak przyznaje, sytuacja jest trudniejsza niż w poprzednich latach.
– Sprawa w tym roku jest o tyle inna, że tak jak zawsze brakowało kilkuset milionów złotych, o tyle były pozycje w budżecie, z których można było przesunąć pieniądze. Na dzień dzisiejszy, po jednym dniu pracy, okazuje się, że z prawie 400 milionów złotych, których brakuje w miejskiej kasie, nie mamy zabezpieczonej nawet połowy tej kwoty – mówi Starobrat.
Nowe władze Krakowa podkreślają, że nie rozważają zaciągania kolejnej pożyczki, ponieważ nie chcą dodatkowo zwiększać zadłużenia miasta.