Nie mieli nawet balkonów w swoich blokach, dlatego dziesięć rodzin z ulicy Ogrodowej w Brzesku od kilkunastu lat dzierżawiło teren obok budynków od miasta. Zaczynali od uprawy warzyw, ale z czasem urządzili tam ogródki. Urząd Miasta podkreśla jednak, że formalnie nie są to ogródki działkowe, a dzierżawcy powinni liczyć się z możliwością wypowiedzenia umów. I właśnie do tego doszło, ponieważ władze Brzeska chcą na tym terenie kontynuować budowę parku wypoczynku i rekreacji pomiędzy dwoma osiedlami. „Działkowiczom” trudno się z tym pogodzić, a w całej sprawie dopatrują się drugiego dna.
Dzierżawcy podkreślają, że zaczynali od uporządkowania terenu, który przez kilkanaście lat stopniowo urządzali. Uprawiali tam warzywa, ale przede wszystkim spędzali czas na świeżym powietrzu, zamiast siedzieć w czterech ścianach mieszkań. Dlatego tak trudno im się pogodzić z likwidacją ogródków przy ulicy Ogrodowej.
– Gdzie my mamy iść? To jest nasze życie. Przychodziliśmy tutaj z dziećmi i wnukami, po prostu posiedzieć, zrelaksować się. Nagle wypowiedzenie. Ciężko się z tym rozstać. Na emeryturze, zamiast odpoczywać na działce, którą z żoną urządzaliśmy kilkanaście lat, będę musiał siedzieć w mieszkaniu – mówili reporterowi Radia Kraków rozżaleni dzierżawcy terenów przy ulicy Ogrodowej w Brzesku.
Miasto chce rozbudować park. „Nie jest to działanie przeciwko mieszkańcom”
Zastępca burmistrza Brzeska Grzegorz Brach podkreśla, że osoby podpisujące umowy dzierżawy w 2010 roku powinny wiedzieć, że mogą one zostać wypowiedziane w każdej chwili, z zachowaniem trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia.
– Wtedy, kiedy gmina z jakiegokolwiek powodu będzie chciała przeznaczyć te grunty na jakieś zadanie. Taka sytuacja ma właśnie miejsce. I nie jest to działanie przeciwko mieszkańcom. Od 2017 roku jest przygotowana dokumentacja projektowa na tak zwany park miejski, a jego tworzenie zostało zapoczątkowane jeszcze za czasów burmistrza Grzegorza Wawryki, za co należą mu się wyrazy uznania. Jest tam między innymi tężnia solankowa. Ma być boisko i oczekiwany przez mieszkańców wybieg dla psów, alejki. Zagospodarowany teren pomiędzy dwoma osiedlami – mówi Grzegorz Brach.
Zastępca burmistrza podkreśla, że przetarg na wykonanie kolejnego etapu inwestycji zostanie ogłoszony na przełomie listopada i grudnia. Miasto zamierza także starać się o dofinansowanie. Według Grzegorza Bracha, aby móc ubiegać się o środki, samorząd musiał wypowiedzieć umowy dzierżawy osobom korzystającym z terenu.
Jak zaznacza, wypowiedzenia zostały celowo złożone pod koniec roku, żeby dzierżawcy mogli zebrać swoje plony.
Mieszkańcy mają jednak żal do urzędu również za sposób przedstawienia sprawy w internecie. Zarzucono im tam, że płacą jedynie około 20 złotych rocznie za dzierżawę terenu. Jak podkreślają, nikt nie rozmawiał z nimi o ewentualnej podwyżce opłat. Zwracają też uwagę, że dzierżawa podobnych działek w Brzesku kosztuje 29 złotych rocznie.
Drugie dno? W pobliżu planowana jest budowa bloku
Wśród części mieszkańców panuje przekonanie, że muszą zlikwidować swoje ogródki, ponieważ w pobliżu ma powstać blok mieszkalny.
Rzeczywiście, jak sprawdził reporter Radia Kraków, właściciel pobliskiej działki, położonej po zachodniej stronie, w sierpniu ubiegłego roku złożył wniosek o wydanie warunków zabudowy. Chciałby postawić tam blok mieszkalny.
Urzędnicy podkreślają jednak, że wniosek został złożony przed uchwaleniem planu ogólnego, kiedy urząd został dosłownie zasypany podobnymi wnioskami od właścicieli gruntów. W ten sposób chcieli oni zabezpieczyć się przed zapisami planu ogólnego.
Plan uniemożliwia budowę nowych mieszkań na tym terenie, ale ewentualne uzyskanie warunków zabudowy pozwala na realizację wcześniej planowanej inwestycji w ciągu pięciu lat.
Urzędnicy z Brzeska przekonują jednak, że to wyłącznie zbieżność w czasie. Jak zapewniają, jedynym powodem wypowiedzenia umów dzierżawy terenów wykorzystywanych jako nieformalne ogródki działkowe jest chęć rozbudowy parku wypoczynku i rekreacji.
Zamierzają to udowodnić już w przyszłym roku, kiedy planują zrealizować kolejny etap inwestycji.