- Są to jednostkowe przypadki w skali świata. Tutaj w Polsce myślę, że to jest jeden z pierwszych na pewno tak szybko zorganizowanych przeszczepów. Wszystkie ręce na pokład w tak trudnych sytuacjach i jesteśmy w stanie to życie ratować skutecznie, przy pełnym profesjonalizmie i pełnym zaangażowaniu. To jest najważniejsze. To pozwoliło na tak szybką kwalifikację, tak szybkie ratowanie życia pana Jana - mówi doktor Hubert Szurmiak z sądeckiego szpitala.
Jak zaznaczają specjaliści, na przeszczepy narządów w Polsce, w tym wątroby, wciąż czeka się bardzo długo. Proces ten jest uzależniony od wielu czynników, przede wszystkim od dostępności dawców i konieczności dopasowania narządu. Tym większy sukces całego zespołu z Nowego Sącza i kliniki w Katowicach, gdzie przeprowadzono operację.
Pan Jan pierwszych godzin po wypadku nie pamięta, ale wie jedno - otrzymał drugą szansę na życie.
- Te szanse były bardzo małe. Co się stało, to się stało, ale na szczęście teraz wracam do zdrowia i przede wszystkim jest przyszłość przede mną. Mogę żyć. Samego wypadku nawet nie pamiętam. Dopiero w Katowicach po prawie tygodniu wybudziłem się i dowiedziałem się o wszystkim, co się wydarzyło, jaka rzeczywiście była walka o moje życie. Wielkie podziękowania dla wszystkich - mówi.