Oczywiście jest wyjątek - do koperkowego sosu, czy koperkowej zupy zawsze - oprócz zielonego - dodaję trochę suszonego. Dopiero taka mieszanka daje właściwy smak i aromat. Z kolei do zimowego , gęstego krupniku pasuje suszony majeranek i suszone grzyby, a do tego letniego , z młodych jarzyn, świeży majeranek i kilka kurek.
Ziołowy ogródek mam na balkonie i kuchennym parapecie. Tę łagodną zimę przetrwały nie tylko szczypiorek, pietruszka, lubczyk i rozmaryn, ale także szałwia, tymianek i oregano. No i oczywiście poziomki i pnące truskawki, które już pięknie owocują. Jeszcze zielone, ale ładne i zdrowe są też małe pomidorki.
Zioła nie są wymagające, nie trzeba ich nawet nawozić / choć można kupić specjalny nawóz do ziół/ . Wystarczy tylko podlewać.
Szczypiorek pięknie kwitnie na fioletowo, podobnie jak szałwia, która świetnie pasuje do cielęciny i ryb, ale w małych ilościach i bez towarzystwa innych ziół.
Estragon dorzucony do twarogu, lub jajek pokaże nam zupełnie inny ich smak .
Kolendrę dodamy do sałatek, lub potraw orientalnych, ale także do marynat.
Lubczyk o silnym aromacie i smaku, zastąpi maggi w płynie, melisa i mięta poprawi smak sałatek i napojów.
Bazylia trafi do dań kuchni włoskiej, jest tez idealna parą dla pomidorów.
Rozmaryn nada ziemniakom i zapiekankom niezapomniany aromat, a tymianek dorzucimy tuż przed końcem gotowania, lub surowym doprawimy potrawę.
Z ziołami można do woli eksperymentować, stosując nawet zaskakujące połączenia smakowe...
O tym jak są zdrowe, nie muszę nikogo przekonywać, do tego dochodzi obłędny zapach, który przenosi nas w upalne dni na południe Europy.
I jeszcze jedna zaleta ziołowego ogródka. Komary wynoszą się, gdzie pieprz rośnie.