Prawie o centymetr na dobę wzrasta poziom lustra wody w Bukownie koło Olkusza tuż przy nasypie kolejowym. Mieszkańcy zadają sobie pytanie, czy woda zagraża trakcji i na ile jest bezpiecznie. Zakłady Górniczo-Hutnicze "Bolesław", do których należy teren przy torowisku, już trzykrotnie wzmacniały skarpę. Władze miasta i PKP uspokajają, że sytuacja jest opanowana. Na jak długo?
Napływ wody
Jak wynika z badań Państwowego Instytutu Geologicznego-Państwowego Instytutu Badawczego, który stale monitoruje rejon olkuski pod kątem zapadlisk i zalewisk, najszybsze tempo przyrostu wody obserwuje się teraz na terenie gminy Bukowno przy nasypie kolejowym. Pomiary wykonywane przez Zakłady górniczo-Hutnicze "Bolesław", również to potwierdzają:
- Woda podnosi się w tym rejonie akurat dość szybko, bo w ciągu dwóch tygodni około dziewięć centymetrów. W stosunku do innych zalewisk, gdzie woda wręcz spadła, stanęła lub się ustabilizowała, tutaj jednak ciągle rośnie- przyznaje Tomasz Wójcik, hydrogeolog i rzecznik prasowy ZGH "Bolesław".
Pojawiło się ryzyko naruszenia torów kolejowych. By do tego nie dopuścić, Spółka już trzykrotnie umacniała skarpę:
- Tory były narażone na ugięcie, było też ryzyko nadrywania skarpy. Naukowcy podpowiedzieli nam, by tutaj dokonać dosypania, wzmocnienia skarpy, żeby woda się nie wdzierała w skarpę i nie powodowała erozji. Efekt jest taki, że już trzykrotnie dosypywaliśmy taką barierę w postaci skały płonnej. Jeżeli będzie wyższa woda, na pewno dosypiemy po raz kolejny, po to, żeby tę infrastrukturę kolejową zachować w należytym bezpieczeństwie - zapewnia Wójcik.
Niepokój
Mimo to mieszkańcy Bukowna są zaniepokojeni tempem podnoszenia się wód podziemnych. Przyznają, że słyszeli o problemie i mają nadzieję, że władze sobie z tym poradzą. Mówią, że odczuwają niepokój: "Wszystko podmaka. Niebezpiecznie się robi. Ta woda nas zalewa w niektórych miejscach. Boimy się tego, że stracimy kolej. Ogólny zarys sytuacji jest bardzo niekorzystny" - podkreślają.
Woda podziemna w rejonie olkuskim wybija z ziemi z samowypływów lub przemaka przez grunt, po tym jak sześć lat temu zlikwidowano tutejszą kopalnię Olkusz-Pomorzany, a chwilę później wyłączono pompy, które odwadniały górotwór.
- Kopalnia Olkusz Pomorzany, żeby funkcjonować, musiała odpompować każdą ilość wody, która dopływa do kopalni, a to była ilość między dwieście czterdzieści a prawie trzysta metrów sześciennych na minutę. Od pięciu lat woda nie jest pompowana i wypełnia górotwór, co niesie za sobą podnoszenie się poziomu wody podziemnej - wyjaśnia hydrogeolog.
Tory pod kontrolą
Mimo trudnej sytuacji burmistrz Bukowna Marcin Cockiewicz uspokaja, że woda jest pod kontrolą:
- Jeśli chodzi o bezpośrednie zagrożenie dla nasypu kolejowego, to stanowisko zarządcy infrastruktury kolejowej, czyli spółek kolejowych, jest takie, że w tej chwili tego zagrożenia nie ma. Natomiast istotnie w rejonach na wschód od Bukowna w stronę Olkusza, w zagłębieniach terenu woda podnosi się najszybciej w całym rejonie olkuskim. I no trudno nie ukrywać, że to tempo podnoszenia się tej wody może niepokoić.
Dorota Szalacha z PKP PLK zapewnia, że kolej w Bukownie jest bezpieczna. PKP monitoruje sytuację i regularnie prowadzi obchody torów, podczas których weryfikowany jest stan infrastruktury kolejowej i pobliskiego terenu. Dodatkowo wykonywane są objazdy sprawdzające obszar na szlaku Bukowno-Olkusz.
Zła jakość wody
Burmistrz Bukowna zwraca też uwagę na inny aspekt związany z podnoszącą się wodą, czyli jej jakość i skład:
- Najbardziej w tej chwili martwi istotne zanieczyszczenie wody siarczanami. Badania wskazują, że woda, która wypływa ze sztolni, przepływa przez zręby kopalniane i w sposób bardzo istotny się zanieczyszcza zarówno siarczanami, jak i metalami ciężkimi - mówi burmistrz i zapewnia, że mieszkańcy są bezpieczni, bo mają zagwarantowaną całkowicie czystą i zdatną do spożycia wodę w wodociągach.
Pojawia się pytanie, jaki jest dalszy plan na okiełznanie wody w rejonie olkuskim? Burmistrz wskazuje na konieczność wypracowania wspólnych rozwiązań przez powołany specjalny międzyresortowy zespół do spraw zapadlisk i podtopień, który cyklicznie obraduje na temat problemów powiatu olkuskiego. Na razie jednak brakuje podstawy prawnej, by wdrożyć skuteczne rozwiązania.
Nie ma możliwości tak naprawdę realizacji prac hydrologicznych bez wsparcia ustawowego czy nawet spec-ustawowego w tym zakresie.