Chodzi o słowa wicepremiera, który podczas spotkania z mieszkańcami Krakowa nazwał rywala popieranej przez siebie Moniki Piątkowskiej „kłamcą lub mitomanem”.
Sikorski nawiązał w ten sposób do wcześniejszego orzeczenia sądu w sprawie wytoczonej Gibale przez komitet wyborczy Piątkowskiej. Sąd uznał wówczas, że kandydat mówił nieprawdę na temat radnych, którzy deklarowali współpracę z nim w przypadku jego zwycięstwa w wyborach.
- W żadnym wypadku nie upoważnia to uczestników tej debaty politycznej, nawet najbardziej zażartej, do tego, aby posługiwać się w niej faktami nieprawdziwymi. To orzeczenie przed chwilą odczytane dotyczyło wyłącznie jednej kwestii. Kwestii, czy sąd, jakikolwiek sąd stwierdził, że pan Łukasz Gibała jest mitomanem lub kłamcą. Postępowanie wykazało, że takiego orzeczenia sąd nie wydał - mówi Sędzia Zbigniew Zgud z Sądu Okręgowego w Krakowie.
Zaznaczył, że to postępowanie miało na celu ustalenie, czy jakikolwiek sąd stwierdził, że Łukasz Gibała jest kłamcą lub mitomanem – i wykazało, że takiego orzeczenia nie ma. Wskazał, że gdyby wicepremier wypowiadał ocenę na temat kandydata na prezydenta, nie miałoby to takiego znaczenia, jak to, że powołał się na orzeczenie sądu.
- Ta sprawa nie przesądza kwestii oceny kandydata w wyborach prezydenckich, czy wolno się na jego temat wypowiadać w taki, czy inny sposób. Ona przesądza tylko jedną kwestię – że nie istnieje orzeczenie sądowe, a w każdym razie nie wykazano w tym postępowaniu, gdzie sąd stwierdziłby, że pan Łukasz Gibała jest mitomanem lub kłamcą – podkreślił w ustnym uzasadnieniu sędzia Zbigniew Zgud.
Pełnomocnik komitetu Łukasza Gibały radca prawny Rafał Zontek po ogłoszeniu postanowienia wyraził żal, że sąd nie orzekł przeproszenia kandydata na prezydenta, ale przyznał, że z satysfakcją przyjmuje decyzję o sprostowaniu przez wicepremiera wypowiedzi w mediach społecznościowych. Natomiast pełnomocnik ministra adwokat Rafał Rozwadowski zaznaczył, że jego zdaniem zaskarżona wypowiedź była oceną, a nie stwierdzeniem faktu i w ogóle nie powinna podlegać rozstrzyganiu w trybie wyborczym. Jednocześnie przyznał, że cieszy się z ograniczenia roszczenia komitetu do publikacji sprostowania.
Prawnik komitetu Łukasza Gibały przekonywał na rozprawie w czwartek, że słowa szefa MSZ wykraczały poza akceptowalny sposób prowadzenia debaty publicznej, a postanowienie sądu, do którego odwoływał się wicepremier, nie uprawniało do stwierdzenia, że Gibała jest „kłamcą lub mitomanem”.
Natomiast adwokat Rafał Rozwadowski wnosił o oddalenie wniosku, argumentując, że wypowiedź była oceną i interpretacją decyzji sądu o sprostowaniu słów przez Gibałę. Dodawał, że sformułowanie było przykładem manifestu politycznego i mieściło się w dopuszczalnym dyskursie debaty publicznej, której język jest kategoryczny, ostry i wyrazisty.
Sędzia pytał strony, czy byłyby skłonne rozwiązać spór w sposób polubowny, zamiast wydawania postanowienia sądowego. Przedstawiciel komitetu Gibały, Łukasz Szczepan, oznajmił jednak, że w sądzie stara się o orzeczenie sprostowania, aby odbiorcy, którzy usłyszeli skarżone słowa, dowiedzieli się, że były nieprawdziwe.
W ubiegły piątek sąd nakazał Łukaszowi Gibale sprostowanie wypowiedzi dotyczącej współpracy z radnymi KO. Sprawa dotyczyła radiowego wywiadu Gibały, w którym powiedział, że zgłosiło się do niego sześcioro radnych KO deklarujących otwartość na współpracę z nim po ewentualnej wygranej w wyborach prezydenta Krakowa. W reakcji na tę wypowiedź w czwartek wszystkich 19 krakowskich radnych KO podpisało oświadczenia, zaprzeczając tym doniesieniom.
Było to piąte postępowanie w trybie wyborczym w trakcie kampanii towarzyszącej wyborom prezydenta Krakowa.
- Wyrok nie jest prawomocny, będziemy składać zażalenie - zapowiadała na naszej antenie kandydatka na prezydenta Krakowa Monika Piątkowska.
Druga tura wyborów odbędzie się w niedzielę. Zmierzą się w niej Łukasz Gibała, radny miejski i przedsiębiorca (36,38 proc. głosów w I turze) oraz senator Koalicji Obywatelskiej, prezes Izby