Dziś, podobnie jak wczoraj i w środę, zapraszaliśmy też na poranną rozmowę Łukasza Gibałę. Sztabowcy wykluczyli możliwość rozmowy z kandydatem zarówno w środę, w czwartek, jak i w piątek. Zamiast dyskusji o przyszłości miasta, zamiast debat kandydatów, mieszkańcy w tej drugiej turze dostali serię procesów w trybie wyborczym. Mieszkańcy mogą się czuć tym rozczarowani, że zamiast rozmów o mieście widzieli to, co działo się w sądach? Pani byłaby rozczarowana?
Absolutnie tak. Ja jestem, panie redaktorze, rozczarowana.
Ale jest pani częścią tej sceny przecież.
No niestety. Ale rzeczywiście przez wiele, wiele dni, czyli w całej drugiej turze, Łukasz Gibała nie znalazł odwagi, żeby stanąć ze mną do debaty.
Zapraszał panią na debatę. Miała być taka formuła, że kandydaci będą sobie zadawać pytania.
I ja nie tylko to zaproszenie przyjęłam, rozszerzyłam je o to, aby również dziennikarze mogli zadawać pytania. Dzisiaj o godzinie 17 przed skarbonką na Rynku Głównym. Łukaszu Gibało, zapraszam cię serdecznie do rozmowy. Zadajmy sobie wzajemnie pytania. Dajmy możliwość dziennikarzom, żeby również nas przepytali. Chcesz zarządzać drugim największym miastem w Polsce? Miej odwagę odpowiedzieć na pytania moje, jak i dziennikarzy. Zapraszam cię serdecznie.
Ale tak w ostatniej chwili to chyba nie na poważnie?
Ale ja zupełnie serio. Od kilku dni serdecznie zapraszam. Rozmawiały sztaby. Termin był umówiony, godzina była umówiona, miejsce było umówione. Poszło tylko o jedną niezwykle ważną rzecz. A mianowicie pan radny Gibała nie chciał, aby dziennikarze mogli zadawać mu pytania. Nie rozumiem dlaczego. Żyjemy w wolnym kraju. Państwo macie swoją misję. Mówię o dziennikarzach, a nie o niedziennikarzach, którzy również pytają. Ja zapraszam wszystkie stacje radiowe i telewizyjne dzisiaj na siedemnastą.
A to nie był jednak błąd, brak udziału w takiej debacie, kiedy to państwo zadają sobie wzajemnie pytania? No, jeśli ktoś miał stracić, no to Łukasz Gibała, który we wszystkich sondażach prowadzi przecież.
Panie redaktorze, raz jeszcze. Dostaliśmy dwadzieścia zaproszeń od wszystkich najważniejszych redakcji w mieście i w Polsce. I uważam, że wszystkie te redakcje miały prawo, a właściwie dziennikarze tych redakcji, zadać pytania. Cały czas jest ta szansa, cały czas jest ta możliwość. Ja o godzinie 17 na Rynku Głównym się pojawiam. Serdecznie zapraszam Łukasza Gibałę. Naprawdę nie bój się kobiety. Porozmawiaj.
Dziś też sąd orzekł, że wicepremier Sikorski musi sprostować swoją wypowiedź dotyczącą Łukasza Gibały. Nie pomaga to rządowe wsparcie.
Z tego, co wiem, składamy zażalenie. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny. W związku z powyższym poczekajmy na wyrok ostateczny.
Pani konkurent wraca do tematu współpracy z radnymi Koalicji Obywatelskiej. Mówił o tym wczoraj w Telewizji Kraków, choć oczywiście sprawę w trybie wyborczym przegrał, więc nie chciał rozwijać tego tematu. Mówił też o możliwej współpracy z Nową Lewicą. To w ogóle ciekawe, bo jeśli zostanie prezydentem, to do rady miasta wejdzie osoba, która wcześniej była związana z Razem, obecnie z Nową Lewicą. Jest pani w ogóle pewna dzisiaj większości w radzie miasta?
Oczywiście, że jestem pewna. Wyrok sądu jest absolutnie jednoznaczny. Łukasz Gibała minął się z prawdą. Rozumiem, że podtrzymuje. No to jest niezwykle ciekawa historia. Parę dni temu się jednak z tego wycofywał, teraz podtrzymuje. No ja rozumiem, że jest kampania wyborcza, ostatni dzień i teraz już można, tak się niektórym może wydawać, bezkarnie różne historie opowiadać.
Mówił o możliwej współpracy z radnymi Koalicji Obywatelskiej. Nie chciał zdradzać nazwisk, ale mówił, że rozmowy były i z radnymi Nowej Lewicy.
Wyrok sądu jest absolutnie jednoznaczny. Wszyscy radni nie tylko podpisali oświadczenie, ale również zwołali konferencję prasową. Wypowiedzieli się bardzo jednoznacznie. Zostało jeszcze parę godzin kampanii wyborczej, więc rozumiem, że łapie się różnych historii, żeby pokazać mieszkańcom naszego miasta, że będzie w stanie sprawnie zarządzać Krakowem. O tym zdecydują w niedzielę mieszkańcy. Ja mam bardzo duże wątpliwości co do tego.
Straszy pani Krakowian Regionalną Izbą Obrachunkową z powodu zadłużenia. Ale nie słyszymy jakichś konkretów oprócz takich haseł jak restrukturyzacja, rolowanie, oszczędności. A ja nie wiem, dlaczego przy prezydencie Gibale mamy mieć RIO, a przy prezydentce Piątkowskiej nie.
Bo prezydentka Piątkowska, jeżeli mieszkańcy tak zdecydują, ma konkretny plan restrukturyzacji zadłużenia naszego miasta rozpisany na trzy lata.
To proszę ten plan pokazać.
Prowadzę rozmowy zarówno z rządem, jak i z ministrami. W trakcie tej kampanii wyborczej, która trwała przez ładnych parę tygodni, udało mi się skutecznie zaprosić do Krakowa przedstawicieli ministrów z rządu. Środki finansowe, które za tym poszły... Opłata miejscowa skutecznie przeprocedowana przez parlament...
Dziewięćdziesiąt milionów zaledwie.
...wsparcie finansowe pół miliarda na Trasę Pychowicką. Konkretne środki finansowe, które przywiózł minister Rutnicki. Pan tutaj mi pytania z tezą zadaje, ale ja konsekwentnie mówię, że to jest skuteczność.
Pan radny Gibała nie przedstawił żadnego konkretnego planu, programu restrukturyzacji zadłużenia...
Ale pani też mówi o planie rozpisanym, ale nie pokazuje konkretów.
Nie dowiózł żadnego konkretnego finansowania. Wręcz ogłaszając swój start po wielotygodniowych takich wahaniach na konferencji prasowej na Rynku Głównym powiedział głośno i wyraźnie. Nie zacytuję słowo w słowo, bo z pamięci, że w ciągu tych dwóch i pół roku i tak niewiele da się zrobić. No ja jestem zupełnie innego zdania. Da się naprawdę dużo zrobić, tylko trzeba chcieć.
Kto w Krakowie rządzonym przez Monikę Piątkowską odpowiadałby za edukację? Kto byłby zastępcą prezydenta do spraw edukacji?
Nie dzielimy skóry na niedźwiedziu. Najpierw mieszkańcy muszą...
Czego wymagałaby pani od wiceprezydenta do spraw edukacji po tych atakach w szkołach? A mówi się nawet o ogólnopolskim challenge'u związanym z tymi atakami. Co by pani zrobiła?
Od każdego z wiceprezydentów oczekiwałabym fachowości, merytorycznego przygotowania, decyzyjności, sprawczości. I z takimi osobami chciałabym współpracować i z takimi osobami współpracuję również jako senatorka. I też taką osobą jestem, czyli skuteczną, konkretną, wiedzącą, jakie zadania chcę realizować. Myślę, że ta kampania pokazała po pierwsze bardzo pozytywne komunikaty o mieście. Po drugie, tak jak już powiedziałam, naprawdę już w samej tej kampanii Kraków ma dosyć konkretny urobek finansowy, i wizerunkowy.
Czego by pani oczekiwała od zastępcy do spraw edukacji po tej serii ataków?
Skuteczności, dobrej współpracy, zmiany programu „Bezpieczna szkoła”, wzmocnienia procedur, edukacji kadry nauczycielskiej. Możemy otoczyć szkoły murami, możemy wprowadzić dodatkowy monitoring, możemy wprowadzić dodatkowe służby mundurowe. Mówiłam o straży miejskiej i pewnie w jakiejś mierze te twarde inwestycje będzie trzeba zrobić, ale przede wszystkim musimy się nauczyć, zarówno kadra pedagogiczna, jak i również dzieciaki, nastolatki w szkole, rozpoznawać wśród młodzieży osoby, które mogą być podatne na wpływy i internetu, i rówieśników, i mające pewne problemy. Bo jednak proszę zauważyć, że czasy pandemii, bardzo duże zatopienie się młodych ludzi w internecie, no jednak w części młodzieży spowodowało pewne zmiany, niebezpieczne zmiany zachowania. I rówieśnicy też powinni na to zwracać uwagę. Musimy o tym głośno mówić, musimy edukować, żeby zapobiegać takim sytuacjom.
Jeszcze trzymając się wątku edukacyjnego i kwestii oszczędności. Czy w najbliższych trzech latach Kraków czeka proces zmiany sieci szkół i przedszkoli, łączenia, likwidacji? Czy nie zawaha się pani przed takimi decyzjami? No bo skoro oszczędności są konieczne, a niż demograficzny jest w przedszkolach.
Ja nie zapowiadałam w żadnym momencie mojego programu likwidacji szkół. Mówiłam o zwiększeniu efektywności zarządzania. Mówiłam o przeglądzie, mówiłam o wspólnych przetargach w spółkach miejskich. Mówiłam o pracy zespołu, który będzie audytował i zwiększał efektywność i wydajność pracy urzędników. Nie zapowiadałam likwidacji szkół ani też nie zapowiadałam oszczędności kosztem mieszkańców czy kosztem urzędników, kosztem ludzi, wykształconej, przygotowanej kadry urzędniczej. Nie zapowiadałam takiej aktywności. Natomiast zapowiedziałam wczoraj na Twitterze, że zrobię wszystko, co jest w mojej mocy. I właśnie to robię, aby kibice Wisły mogli w niedzielę na stadionie Legii uczestniczyć w meczu, żeby zostali wpuszczeni na stadion Legii. O to apeluję.
Sprawdzimy, jaka jest ta skuteczność twitterowa.
Zgadza się pani z opinią, że pewien model gospodarczy się wyczerpuje w Krakowie i potrzebna będzie zmiana? Chodzi o grupowe zwolnienia w branży IT, w usługach wspólnych. Co pani jako prezydentka w tej sprawie by zrobiła? Jakie w ogóle narzędzia ma w tej sprawie prezydent Krakowa?
No ma. Tu jest potrzebna ścisła współpraca prezydenta z korporacjami międzynarodowymi, bo to one dokonują teraz tych zwolnień, oraz ze środowiskiem naukowym. Kapitał ludzki, młodzi ludzie, studenci i młode osoby, które skończyły studia, są naszym największym kapitałem. Jeżeli chcemy, żeby zakładali rodziny w Krakowie, żeby tutaj żyli, tutaj spędzali czas po skończeniu studiów, musimy przejść z tych usług, z tego prostego outsourcingu na outsourcing, na większą specjalizację, na wysoko wyspecjalizowane usługi, na ukorzenienie firm, korporacji w Krakowie. Dzisiaj prosty outsourcing, czyli tak naprawdę tanie powierzchnie biurowe, optymalne koszty powodują, że korporacje będą przenosiły się w te rejony świata, gdzie jest taniej.
Jakaś korporacja z Krakowa?
Na razie są zwolnienia. Jak wiemy, sporo młodych ludzi zostało pozbawionych pracy w tych korporacjach i wszystko wskazuje na to, że ten proces się nie zakończył. W związku z powyższym jest potrzebne ekstraordynaryjne zaangażowanie prezydenta miasta, służb miejskich. Ja w swoim programie zapowiedziałam też CorpoBon, ścisłą współpracę, w tym finansową, z Grodzkim Urzędem Pracy. Ale tak jak powiedziałam, w takim trójkącie: uczelnie wyższe, korporacje, miasto, to jest jedno z istotniejszych zadań przyszłego prezydenta Krakowa.
Choć do tej pory żadna korporacja jeszcze nie wyszła z Krakowa. Pani senator, pogratuluje pani Łukaszowi Gibale natychmiast po wygranej? Czy będzie jak dwa lata temu z tymi gratulacjami? No ale to były zupełnie inne okoliczności. Może pani nie pamięta.
Jak ktoś wygrywa wybory, czy jest to prezydent kraju Andrzej Duda, z którym współpracowałam lata temu, jak był radnym miasta Krakowa, czy jest to jakakolwiek inna osoba, to gratuluję. Dlaczego miałabym nie pogratulować?
I liczę na to, że w sytuacji, gdybym ja wygrała te wybory, Łukasz Gibała również pogratuluje.
Słyszymy, że tak naprawdę będą sami wygrani. Łukasz Gibała spełni marzenie, od lat chce zostać prezydentem, pani się umocni w tej Koalicji Obywatelskiej. Będzie pani rozpoznawalna. Jest już pani rozpoznawalna w skali całego kraju. Być może pani nawet zostanie szefową Koalicji Obywatelskiej w regionie.
Trwa kampania wyborcza jeszcze dzisiaj, więc skupiamy się na tym, co jest najważniejsze. Ja powiedziałam, ja powiedziałam, że walczę i zabiegam o to, aby mieszkańcy obdarzyli mnie zaufaniem, żeby mi powierzyli funkcję prezydenta miasta. O strukturach nic w żadnym momencie nie mówiłam. Raz jeszcze dziękuję wszystkim radnym Koalicji Obywatelskiej, strukturom Koalicji Obywatelskiej za wsparcie i współpracę w ramach tej kampanii. To jest ostatni dzień.
Idźcie 11 października do wyborów, w najbliższą niedzielę, i proszę o wasz głos.