Przekroczone normy pierwiastków takich jak ołów, arsen, nikiel oraz siarczanów powodują, że wody tej nie wolno pod żadnym pozorem spożywać. Czy wypływająca spod ziemi zanieczyszczona woda zagraża mieszkańcom? Co może grozić po wypiciu wytryskującej w samowypływach wody lub tej znajdującej się w studniach? Natalia Feluś zebrała odpowiedzi na te pytania, rozmawiając ze specjalistami i władzami gminy.
Arsen, nikiel i ołów
Wyniki z najnowszego raportu przygotowanego przez Państwowy Instytut Geologiczny - Państwowy Instytut Badawczy nie pozostawiają wątpliwości co do jakości wody podziemnej w Bolesławiu koło Olkusza - jest zanieczyszczona i nie nadaje się do picia:
Mamy liczne przekroczenia dopuszczalnych wartości dla wód pitnych, przede wszystkim manganu, siarczanów, żelaza. Również arsenu, ołowiu czy niklu, który także przekracza w kilku punktach dopuszczalne dla wód pitnych normy. Wystarczy, że jeden składnik przekracza, to woda już w tym momencie nie nadaje się do picia. Absolutnie
- podkreśla w rozmowie z Radiem Kraków dr Lidia Razowska-Jaworek z Oddziału Górnośląskiego Państwowego Instytutu Geologicznego - Państwowego Instytutu Badawczego.
Wójt Bolesławia Krzysztof Dudziński uspokaja i zwraca uwagę, że korzystanie z wody z wodociągów gwarantuje bezpieczeństwo:
Przekroczone normy stężeń siarczanów czy innych pierwiastków nie powinny mieć dla mieszkańców większego znaczenia, ponieważ wodę pitną mamy zabezpieczoną przez Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji. Ta woda jest badana, dopuszczona do spożycia przez ludzi i zwierzęta, więc z części tej bytowej nie ma jakichkolwiek obaw.
Na pytanie, jak podnoszący się poziom wód podziemnych wpływa na uprawy, wójt odpowiada, że w gminie nie ma zbyt wielu rolników, a zwłaszcza na terenie, gdzie woda wybija. Od specjalistów słyszymy, że nie są prowadzone analizy w tym zakresie. Nie wiadomo też, czy podlewanie wodą wypływającą z gruntu przydomowych ogródków może wpływać na jakość warzyw czy owoców.
Jednocześnie wójt zaznacza, żeby na pewno nie korzystać z wypływających wód do celów spożywczych.
Natomiast jeżeli ktoś ma jakąś studnię przydomową, oczywiście powinien sobie badać jakość we własnym zakresie
- dodaje.
Niezdrowy koktajl
Pytani przez nas mieszkańcy wiedzą o zanieczyszczonej wodzie i zapewniają, że z niej nie korzystają. Zdarzają się jednak pojedyncze osoby, które napełniają butelki wodą wydostającą się spod ziemi. Czym grozi jej spożycie?
Cynk w takich ilościach właśnie dużych zaburza równowagę mineralną w organizmie. Na przykład blokuje wchłanianie niektórych pierwiastków, takich jak miedź czy żelazo. Może powodować nudności, wymioty, biegunkę, w efekcie odwodnienie. Mangan z kolei wpływa na układ nerwowy, na pobudliwość czy nawet na jakieś zaniki pamięci.
- wyjaśnia dr Lidia Razowska-Jaworek i dodaje:
Podobnie wygląda sytuacja z siarczanami i magnezem. Magnez — norma jest między trzydzieści a sto dwadzieścia pięć miligramów w litrze, ale takie zawartości właśnie już ponad sto miligramów połączone z wysokimi zawartościami siarczanów, gdzie tutaj norma jest dwieście pięćdziesiąt, a my mamy tutaj stężenia cztery tysiące osiemset, dwa i pół tysiąca, tysiąc sto, tysiąc sześćset - i teraz jak to połączymy razem z cynkiem, do tego jeszcze z magnezem, to tworzy nam się koktajl w negatywnym tego słowa znaczeniu.
Samooczyszczanie
Stan wód podziemnych monitorują też Zakłady Górniczo-Hutnicze Bolesław:
Możemy potwierdzić, że faktycznie siarczany są tam przekroczone i to jest rząd wielkości kilku, może nawet kilkuset lub kilku tysięcy miligramów na litr. Ta woda wsiąka w górotwór, tam są piaski czwartorzędowe lub bezpośrednio wpływa do rzeki Białej. Na pewno ma to wpływ na jakość wody i w Białej, i potem w Białej Przemszy
- zaznacza w rozmowie z Radiem Kraków Tomasz Wójcik, rzecznik prasowy ZGH Bolesław.
Z kolei, jeżeli chodzi o powstałe w rejonie Bolesławia zalewiska, takie jak Hutki czy Dąbrówka, Wójcik wskazuje, że można zaobserwować trend samooczyszczania się wody. I to właśnie w samooczyszczaniu nadzieja, że przekroczenia norm z czasem znikną. Jednak proces ten trwa latami.