Sławomir Pietrzyk, radny klubu Przyjazny Kraków zapowiada, że w tej sprawie złożony zostanie projekt uchwały. "Po pierwsze chcemy odbiurokratyzować działanie rad, a przybliżyć je mieszkańcom. Zamiast obecnych 18 rad byłoby ich 7 – czyli tyle, ile mamy okręgów wyborczych. Wykorzystamy więc istniejący podział, który łatwo można by wdrożyć" – tłumaczy Sławomir Pietrzyk.
Nad swoim projektem pracuje też Prawo i Sprawiedliwość. "Nasza propozycja to 4 duże dzielnice, czyli powrót do dawnego podziału, który wciąż urzędowo istnieje. Bierzemy pod uwagę ustawę krakowską, która dałaby kompetencje radom dzielnic podobne do tych, które ma Rada Miasta Krakowa" – mówi Włodzimierz Pietrus, radny PiS.
Nowe rady zyskałyby większe kompetencje, większe budżety a także większe możliwości decyzyjne. Zmniejszyłaby się za to liczba radnych dzielnic, a co za tym idzie również koszty funkcjonowania rad. Roczne utrzymanie 18 dzielnic kosztuje miasto 20 milionów złotych.
(Małgorzata Czernecka/ew)