Jak poinformował w poniedziałek Mateusz Drwal z zespołu prasowego małopolskiej policji, według wstępnych wyliczeń śledczych, wprowadzenie takiej ilości wyrobów tytoniowych na czarny rynek naraziłoby Skarb Państwa na straty sięgające ponad 1,3 mln zł.
Policjanci zatrzymali 41-latka, który przewoził ponad pół tony krajanki tytoniu. Przeszukano jego miejsce zamieszkania oraz posesje jego trzech wspólników. U jednego z nich - 43-latka z powiatu wielickiego – działała profesjonalna linia technologiczna do produkcji i pakowania papierosów oraz linia do krojenia tytoniu. W pomieszczeniach należących do 60-latka z powiatu wadowickiego i 49-latka z Krakowa znajdowały się krajalnie tytoniu.
Policjanci zabezpieczyli wszystkie maszyny służące do nielegalnej produkcji papierosów oraz ponad 1,2 tony krajanki tytoniu, ponad pół tony liści tytoniu oraz 95 tys. sztuk papierosów bez polskich znaków akcyzy.
W prokuraturze 41-latek usłyszał zarzuty: nabycia oraz pomagania w zbyciu i ukrywaniu nielegalnych wyrobów tytoniowych, których sposób zapakowania i okoliczności ujawnienia świadczyły o zamiarze wprowadzenia ich do obrotu, a także posiadania narkotyków. W jego domu, w puszce po kawie policjanci znaleźli 24 gramy marihuany. Mężczyźnie grozi do trzech lat więzienia.
Dwaj pozostali zatrzymani usłyszeli zarzut nielegalnego wytwarzania papierosów, a 60-latek nielegalnego wytwarzania krajanki tytoniowej. Za przestępstwa te grozi do roku pozbawienia wolności.
Prokurator zastosował wobec podejrzanych policyjny dozór, a wobec dwóch z nich dodatkowo poręczenie majątkowe.
Skontaktuj się z Radiem Kraków - czekamy na opinie naszych Słuchaczy
Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.
Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres [email protected]
Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na Facebooku oraz Twitterze.
Zastrzegamy sobie prawo publikacji wybranych opinii.
(PAP/ko)