Wydarzenie pod hasłem "Spotkania Kultur" potrwa w Krakowie do soboty. W programie jest blisko 30 paneli dyskusyjnych na temat historii i kultury Polski z udziałem badaczy z kilkunastu krajów, głównie z Europy. W spotkaniach nie biorą udziału badacze z Rosji i Białorusi, popierający reżim Władimira Putina.
Marszałek Senatu w nawiązaniu do hasła IV kongresu podkreślił, że do czasów II wojny światowej Polska nie była krajem homogenicznym. "Ubolewam, że nasza pamięć o tym się zaciera" – dodał Grodzki podczas inauguracji w Auditorium Maximum UJ.
Wymieniając różne narody, dla których Polska była domem, zaznaczył, że – mimo różnicy języków, wiary, obyczajów – mieszkańcy dawnej Rzeczpospolitej odnajdowali w niej swoje miejsce i wszyscy czuli przynależność do jednej wspólnoty.
Kiedy po 1945 r. nastąpiło przesuniecie granic Polski, co wiązało się z migracjami, w Szczecinie – wspominał Grodzki rodzinne miasto – powstał niezwykły tygiel kultur. "W Szczecinie nauczyliśmy się że można, a nawet trzeba, szanując się nawzajem, utrzymywać tradycje i żyć w zgodzie, budując wspólne dobro ziem" – mówił marszałek, który objął kongres honorowym patronatem.
Jego zdaniem różnorodność narodów jest siłą kraju, bo "za różnorodnością postępuje kreatywność, a to buduje pomyślność wszystkich mieszkańców kraju".
W przemówieniu do uczestników kongresu Grodzki ocenił, że wciąż jest wiele nieodkrytych zagadnień, pomników; że historia to nie tylko przełomowe wydarzenia, wielkie postacie. Jak podkreślił, w historii prawie każdej polskiej rodziny – czy to w Polsce, czy zagranicą – są dramatyczne momenty. "Pielęgnowali język, tradycje, ale zawsze wszystkich nas łączyło jedno wielkie marzenie – o Polsce wolnej i niepodległej" – mówił Tomasz Grodzki.
Według niego większą uwagę należałoby zwrócić na Polki w latach rozbiorów. "Podtrzymywały język, tradycje i odgrywają w mojej ocenie fundamentalną role w tym, że naród przetrwał" – podkreślił marszałek Senatu.
Mówiąc o wadze poszukiwań prawd historycznych dziękował zagranicznym badaczom za ich pracę, za to, że przyczyniają się do zrozumienia miejsca Polski we współczesnym świecie. "Dziś historycy spierają się co do zdarzeń, faktów z przeszłości, dlatego tak cenne jest zewnętrzne, wyważone i zdystansowane spojrzenie na naszą historię" – powiedział.
Podczas inauguracji nagrodę główną Pro Historia Polonorum, za najlepszą zagraniczną książkę o historii Polski wydaną w ciągu ostatnich pięciu lat, odebrał prof. Richard Butterwick-Pawlikowski. Kapituły nagrodziła Brytyjczyka za publikację "The Polish-Lithuanian Commonwealth, 1733-1795: Light and Flame" (2020, pol. Rzeczpospolita Obojga Narodów 1733-1795: Światło i płomień). Nagrodę – 30 tys. zł i statuetkę Galla Anonima – ufundował Marszałek Senatu RP. Dotychczasowi laureaci nagrody to Timothy D. Snyder, Antony Polonsky, Robert I. Frost. W środę przyznano również wyróżnienie honorowe - dla amerykańskiej historyczki Patrice M. Dabrowski, autorki "The Carpatians: Discovering the Highlands of Poland and Ukraine" (2021, pol. Karpaty: odkrywanie wyżyn Polski i Ukrainy).
W programie inauguracji znalazł się wykład brytyjskiego historyka Timothy’ego Gartona Asha, specjalizującego się w powojennej historii Europy.
Organizatorem kongresu jest Polskie Towarzystwo Historyczne wraz z Uniwersytetem Jagiellońskim, Uniwersytetem Pedagogicznym w Krakowie, Muzeum Historii Polski, Muzeum Krakowa i Międzynarodowym Centrum Kultury. Organizację wydarzenia wspierają Ministerstwo Edukacji i Nauki oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Patronem honorowym zjazdu, obok marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego, jest prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.