"Protestujemy przeciwko przerażającemu hejtowi"
Organizatorzy protestów podkreślali, że w ostatnich tygodniach coraz częściej dochodzi do słownych i fizycznych ataków na osoby, które ze względu na swoje pochodzenie stają się obiektem agresji. Uczestnicy manifestacji zaznaczali, że nie chcą pozostawać obojętni wobec takich zachowań.
– Przyszłam tu, żeby zaprotestować przeciwko przerażającemu hejtowi, jadowi i agresji, która spotyka naszych ukraińskich sąsiadów w Polsce. Jest to haniebne – mówiła jedna z uczestniczek.
Inny z protestujących zwracał uwagę, że przyzwolenie na ataki wobec jednej grupy może prowadzić do eskalacji agresji wobec kolejnych.
– Jeżeli pozwolimy na to, żeby jedna grupa była bezkarnie zaszczuwana, za chwilę pojawią się następne. A ja nie chcę stąd emigrować – mówił.
Uczestnicy podkreślali również, że protest jest sprzeciwem wobec hejtu i ataków wymierzonych w ludzi tylko dlatego, że są postrzegani jako inni.
Manifestacje odbyły się m.in. w Krakowie, Warszawie i Gdańsku.
Zaatakował dwoje Ukraińców, sam zgłosił się na policję
W Krakowie policja prowadzi też postępowanie w sprawie znieważenia na tle narodowościowym dwojga obywateli Ukrainy. Do zdarzenia doszło w środę przy ul. Polonijnej, gdzie 39-letni mężczyzna miał wulgarnie wyzywać 19-letnią kobietę i 23-letniego mężczyznę. Nagranie z incydentu trafiło do internetu.
Podejrzewany w piątek wieczorem sam zgłosił się na komisariat i został zatrzymany. Sprawa ma trafić do prokuratury. Za znieważenie na tle narodowościowym grozi do trzech lat więzienia.
Co może zatrzymać przestępstwa z nienawiści?
Jak podkreśla Krzysztof Worek z Uniwersytetu Warszawskiego, ataki na Ukraińców są przypadkami mniejszościowymi, ale ich ofiarą często padają przypadkowe osoby, postrzegane przez sprawców jako reprezentanci całej grupy.
– Najważniejsza nie powinna być surowość kary, ale jej nieuchronność – zaznacza gość Radia Kraków.
Jego zdaniem większe znaczenie prewencyjne ma realna perspektywa ukarania sprawcy niż samo podnoszenie ustawowych kar.
Polecamy: