Krakowski koncert rozpocznie się 30 września o godz. 19.00 w ICE Kraków. Program ma być przekrojem ponad 25-letniej kariery Kanadyjczyka: od „Seul” i „Gitan”, przez „Sous le vent” nagrane z Céline Dion, po utwory z najnowszego albumu „Un meilleur lendemain”.
I tu uczciwe zastrzeżenie: nie jestem szalikowcem Garou. Trudno jednak nie docenić kariery artysty, który nie tylko przetrwał własny gigantyczny sukces z przełomu wieków, ale przez kolejne dekady zbudował publiczność daleko poza francuskojęzycznym rynkiem.
Od Quasimoda do ponad 5 milionów płyt
Przełom nastąpił w 1997 roku. Rola Quasimoda w musicalu „Notre-Dame de Paris” otworzyła Garou drogę do międzynarodowej kariery. W 2000 roku ukazał się jego pierwszy solowy album „Seul”, a charakterystyczna chrypka szybko stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych głosów francuskojęzycznego popu.
Według oficjalnej biografii Garou sprzedał na świecie ponad 5 milionów albumów. Zdobył m.in. trzy francuskie Victoires de la Musique, 11 nagród Félix w Quebecu i World Music Award.
Obecna trasa nie jest wyłącznie sentymentalnym powrotem do największych przebojów. Garou prezentuje także materiał z „Un meilleur lendemain” – pierwszego albumu, który w całości napisał sam. To bardziej osobista strona wokalisty, który przez lata często śpiewał repertuar tworzony dla niego przez innych.
Polska część trasy zaczyna się 29 września we Wrocławiu. Dzień później Garou zagra w ICE Kraków, a 1 października – w Zabrzu. Na wszystkie trzy koncerty biletów już nie ma.