- Widać ją było w pierwszym minutach, gdy wpuściliśmy bramkę. Do tej pory tak nie traciliśmy goli. Chłopacy pokazali siłę, zdobyli bramkę na 1:1 - powiedział szkoleniowiec Krakowian po meczu, który odbył się na stadionie „Pasów”.
Podkreślił, że zespół zdołał „załatwić teraz co było potrzebne”. Dodał, że teraz czas na pracę przy dobrym przygotowaniu drużyny do następnego sezonu.
- Ze strony sztabu szkoleniowego nasi piłkarze nie byli informowani w trakcie meczu o wynikach spotkań w Łodzi i Niecieczy. Być może mieli takie informacje od kibiców – powiedział Grzelak.
Zdaniem trenera Korony Jacka Zielińskiego sobotnie spotkanie w Krakowie było „specyficzne”.
- Dobrze on się dla nas ułożył. Już po pierwszej naszej akcji padł gol. Niestety nie potrafiliśmy tego uszanować. Cracovia szybko wyrównała, a potem spotkanie było wybitne +zamknięte+. Praktycznie nie było sytuacji, nie było ryzyka. Cracovię jestem w stanie zrozumieć, bo jej remis dawał utrzymanie. My jesteśmy zdenerwowani. Chcieliśmy dziś wygrać, ale nie mieliśmy dziś armat – powiedział opiekun Kielczan.
Dodał, że jego podopieczni chyba lepiej spisywali się w zakończonym sezonie gdy grali pod presją: - Dziś była ona mniejsza. Jednak należą się słowa uznania moim zawodnikom, gdyż ten sezon był trudny.
Chciałby, aby w sezonie 2026/2027 Korona grała o jak najwyższe cele, jednak „życie to zweryfikuje”. Jest przekonany, że trzon zespołu pozostanie, a kadra będzie mocniejsza.
Podczas konferencji prasowej otrzymał on pamiątkowy upominek od Cracovii: - Dziękuje za bardzo miłe przyjęcie, że jeszcze tutaj pamięta się o mnie. Chciałbym teraz zapracować na to, aby taką estymą, jaką się cieszę w Krakowie miał także w Kielcach – dodał Zieliński, który w przeszłości był szkoleniowcem „Pasów”.