– Mieszkańcy, skoro ponoszą tak ogromne koszty, powinni mieć też jakąś rekompensatę w postaci znaczącej opłaty turystycznej. Będę proponował, żeby ta opłata na początku wynosiła 20 złotych, natomiast maksymalnie, być może docelowo, doszła do 40 złotych – mówi kandydat na prezydenta Krakowa.
Według jego wyliczeń stawka w wysokości 20 złotych przyniosłaby miastu około 211 milionów złotych rocznie. Gibała przekonuje, że takie wpływy pozwoliłyby zlikwidować deficyt operacyjny i zmniejszyć ryzyko oszczędności w bieżących wydatkach miasta.
W wielu państwach europejskich opłaty pobierane od turystów wynoszą od kilku do kilkunastu euro za osobę za dobę.
Gibała o rywalizacji z Moniką Piątkowską
Kandydat odniósł się także do przedwyborczej rywalizacji. Senator Monika Piątkowska wskazała go jako swojego głównego kontrkandydata w nadchodzących wyborach.
– Ja każdego kandydata traktuję równo, każdego z szacunkiem – odpowiada Łukasz Gibała.
Podkreśla, że nie przesądza, kto znajdzie się w drugiej turze. Przyznaje, że obecne sondaże wskazują przede wszystkim na rywalizację jego i Piątkowskiej, ale nie chce – jak mówi – „dzielić skóry na niedźwiedziu”.
Gibała zwraca też uwagę, że jako kandydat niezależny konkuruje z politykami wspieranymi przez duże partie.
– Pani Piątkowska czy inni kandydaci partyjni mają za sobą machinę partyjną. Ona ma dodatkowo za sobą rząd, ma premiera Tuska, a ja mam tylko swoją ciężką pracę – mówi.
Dodaje, że wysokie poparcie w sondażach traktuje jako wyraz zaufania mieszkańców.
Przedterminowe wybory prezydenta Krakowa odbędą się 27 września. Ewentualną drugą turę zaplanowano na 11 października.