Grzegorz Braun został po raz kolejny pozbawiony immunitetu w Parlamencie Europejskim w związku z antysemickimi wypowiedziami i negowaniem komór gazowych w Auschwitz. Jak pan to komentuje?
Przede wszystkim w pytaniu jest fałszywa teza, kiedy od razu pada określenie „antysemickie wypowiedzi”. Polecam, żeby wyrobić sobie zdanie na temat poglądów Grzegorza Brauna, obejrzeć trzygodzinną rozmowę z profesorem Żarynem. Wtedy można sobie wyrobić zdanie.
Trwa festiwal odbierania immunitetów. To tak naprawdę sitcom, długi serial komedii sądowej. Spreparowane dowody, świadkowie mataczący, sąd bardzo się spieszy. Żaden obywatel Polski nie ma dostępu do instytucji sądowych i tak szybkiego działania naszego wymiaru sprawiedliwości.
Czy podziela pan zdanie Grzegorza Brauna: „Auschwitz z komorami gazowymi to niestety fejk”?
Polecam zapoznanie się z pełną wypowiedzią, nieprzerwaną przez redaktora, który nie dał wypowiedzieć się swojemu gościowi. Jestem za wolnością wypowiedzi, nieskrępowaną wolnością wypowiedzi. Marzę o świecie, w którym redaktor nie będzie przerywał gościowi, tylko da mu dokończyć wypowiedź.
Czyli jest pan za taką wolnością wypowiedzi, że można również powiedzieć, że Konfederacja to „antysemickie ruskie onuce”?
To się dzieje. My się nie obrażamy, robimy swoje, bo propaganda wroga Polsce cały czas działa. Mam nadzieję, że w tak szacownym radiu nie zawitała na stałe.
Przejdźmy do wyborów w Krakowie. Liczył pan na to, że komisja wyborcza nie zarejestruje Bartosza Bocheńczaka? W tej chwili jest pan jedynym kandydatem wywodzącym się z Konfederacji.
Zawsze staram się dobrze życzyć innym ludziom i bardziej zmartwił mnie efekt pracy komisji czy efekt pracy komitetu wyborczego Bartosza Bocheńczaka. Do końca liczyłem na to, że odpowiednia liczba podpisów zostanie zaakceptowana i Bartosz Bocheńczak będzie kandydatem na prezydenta.
We dwóch moglibyśmy stworzyć poważną debatę merytoryczną na temat przyszłości Krakowa. W tym momencie faktycznie jestem jedynym prawicowym kandydatem, który może przedstawić mieszkańcom swoją propozycję na Kraków. Reszta to lewica.
Jeżeli jest pan jedynym prawicowym kandydatem, ostatni sondaż nie wygląda dla pana dobrze. Wskazało pana 3,5 procent badanych.
Nie emocjonowałbym się sondażami, bo w pierwszym miałem 5 procent, w drugim 1 procent, w trzecim 3,5 procent. Robię swoje. Liczę na rozum i racjonalne podejście mieszkańców, którzy już raz opowiedzieli się za zmianami w Krakowie, biorąc udział w referendum.
Wtedy nie było słabo. Ci, którzy poszli, jasno opowiedzieli się za tym, że chcą wyjść ze strefy złodziejstwa, oszustwa i kłamstwa w Krakowie.
Czyli liczy pan na drugą turę?
Idę po zwycięstwo. Jestem sportowcem. Najważniejsze walki często rozgrywają się w ostatnich trzech, pięciu sekundach boju.
Jest pan jedynym kandydatem zdecydowanie protestującym przeciwko budowie metra. Dlaczego Kraków nie powinien go budować?
Wiele rzeczy chcę, o wielu rzeczach chcę marzyć. Natomiast ważne jest racjonalne spojrzenie na rzeczywistość. Przy tym stopniu zadłużenia Krakowa budowa metra jest finansowo nieracjonalna.
Urzędnicy krakowscy przez 30 lat doprowadzili do zadłużenia na poziomie ośmiu miliardów złotych. Na koniec roku ma to być dziewięć miliardów. Metro ma kosztować wielokrotnie więcej. Czy będzie dochodowe, czy będzie przynosić zysk budżetowi miejskiemu? Nie. To będzie kolejny sposób na wysysanie pieniędzy z budżetu miasta.
To miś na miarę naszych możliwości dla urzędników, dla zaprzyjaźnionych z nimi firm. Eldorado na trzecie, czwarte pokolenie. Nie chcę takiego Krakowa, który zbankrutuje, który nie potrafi wyciągnąć wniosków z ościennych gmin.
Ale metro ma być finansowane w głównej mierze z funduszy europejskich. Pan natomiast chce wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Gdybyśmy sami mieli za to zapłacić, rzeczywiście byłby problem.
Lubi pan, jak ktoś za pana płaci?
Oczywiście. A pan wolałby płacić sam?
Chcę być wolnym człowiekiem, niezależnym finansowo i nieskamlącym o kolejne dotacje.
Kto pana zdaniem skamle o te dotacje?
Nasza elita polityczna zabiega o wszelkie granty, o wszystkie pieniądze. Miejmy swoją dumę, swoją godność. To jest bardzo proste. Zróbmy z Krakowa specjalną strefę ekonomiczną, a nie tylko z Krakowa – z całej Polski. Odetnijmy się od tego eurosocjalizmu, bękarta chorej ideologii ekoterroryzmu.
Czyli chce pan wyjść z Unii Europejskiej i być „biednym, ale dumnym”?
Tak nie powiedziałem. Duma nie wyklucza zamożności. Bądźmy zamożni swoimi pieniędzmi, swoim majątkiem.
Może w takim razie rosyjskimi pieniędzmi? Konfederacja Korony Polskiej jest postrzegana jako najbardziej prorosyjska polska partia.
To całkowicie błędne informacje, czerpane z jakichś fejków. Jesteśmy partią propolską i polski interes mamy na sercu.
W tym roku zorganizowali państwo przyjęcie z okazji Dnia Rosji i przyjęli deklarację dotyczącą stosunków z Rosją, w której napisano między innymi, że bliskość geograficzna obu państw powinna „przerodzić się w bliskość polityczną”.
Mamy kilku sąsiadów wokół swoich granic. Czy kłócenie się ze wszystkimi jest pomysłem na przyszłość Polski? Róbmy interesy.
Rosja prowadzi pełnoskalową wojnę przeciwko Ukrainie, morduje i torturuje ludzi. Pan chce w tej sytuacji robić z Rosją interesy?
My jesteśmy za pokojem. Nie wprowadzajmy atmosfery przepychania.
Kto wywołał wojnę rosyjsko-ukraińską?
A kto wywołał wojnę w Strefie Gazy? Tam jest prawdziwe ludobójstwo. O tym może porozmawiajmy, jak giną tam nasi bracia, a interesy robimy.
Pytam jednak: kto wywołał wojnę rosyjsko-ukraińską?
Przypominam sobie bardzo tragiczne wydarzenie, kiedy Ukraińcy spalili w Odessie cywilów.
Nie chce pan odpowiedzieć na pytanie? W oświadczeniu podpisanym między innymi przez Grzegorza Brauna jako przyczyny wojny wskazywano strach Rosji przed rozszerzeniem NATO oraz dyskryminowanie mniejszości rosyjskiej na Ukrainie. Nadal tak państwo uważają?
Popatrzmy, kto zarabia na tej wojnie, bo nikt nie chce jej zakończenia.
Kto wywołał wojnę rosyjsko-ukraińską?
Rosja, Ukraina. Jedni z drugimi się biją.
Czyli Rosja i Ukraina?
Tak. Wojna jest najgorszą możliwością w polityce. Najgorszy pokój jest lepszy niż wojna. Dlatego dążmy do pokoju, budujmy relacje ze wszystkimi państwami, z którymi możemy je budować.
Neville Chamberlain też wracał z Monachium, przekonując, że przywiózł pokój. Wiemy, jak się to skończyło.
My, Polacy, w to wierzyliśmy. Teraz również wierzymy w zapewnienia Zachodu, że nas obroni przed agresją. Proszę spojrzeć na mapę Europy Środkowej, z kim graniczymy. Rosja ma naprawdę bardzo łatwy dostęp do nas.
Gdzie w takim razie jest duma i chęć pokazania, że jesteśmy silni? Mamy klękać przed Putinem?
Odwrotnie. To właśnie teraz klęknęliśmy, bo nie mamy żadnej broni, bo oddaliśmy ją komu innemu.
Polska wydaje przecież bardzo dużo na obronność.
A gdzie nasz sprzęt ląduje?
W Polsce. Do Ukrainy trafił między innymi starszy sprzęt.
Jesteśmy w Polsce, mówimy „na Ukrainie”.
Przejdźmy do ostatniej kwestii. Jak rozumie pan hasła Grzegorza Brauna dotyczące „propagandy zboczeń”? Czy jako prezydent Krakowa chciałby pan ingerować w życie osób homoseksualnych?
"Wolnoć Tomku w swoim domku". Jesteśmy wolnymi ludźmi. Nie popieram i nie zachęcam – kto co robi w swoich czterech ścianach, to jego sprawa. Natomiast promocja zboczeń, promocja zachowań, które deprawują młodzież, jest absolutnie nieakceptowalna.
Czy dwóch mężczyzn trzymających się za ręce to pana zdaniem przykład takiego zachowania?
Są pewne normy, kultura zachowań. Co pan powie dzieciom, które widzą taki widok?
Jaki widok? Dwóch mężczyzn trzymających się za ręce?
Tak.
Moje dzieci też często trzymają się za ręce.
Jak pana dziecko weźmie pedofil za rękę, to również będzie się pan tak uśmiechał?
Janusz Korwin-Mikke mówił z kolei, że jeśli pedofil „poklepie po pupce”, to nic takiego.
Różne wypowiedzi można teraz wyciągać.