Wielka sala rozpraw, po lewej miejsca zajmowane przez wnioskodawców oraz przedstawiciela Prokuratora Generalnego. Fot. https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=46607787
Budżet Trybunału może jeszcze zostać uzupełniony
Jednym z problemów wokół Trybunału Konstytucyjnego jest brak przewidzianych dla niego środków w projekcie przyszłorocznego budżetu. Jak tłumaczył w Radiu Kraków dr Marcin Krzemiński, dokument przesłany przez prezesa TK Bogdana Święczkowskiego nie został zaakceptowany przez Zgromadzenie Ogólne, dlatego rząd nie potraktował go jako właściwego planu finansowego Trybunału.
Nie oznacza to jednak, że TK na pewno zostanie bez pieniędzy. Ostatecznie o ustawie budżetowej decydują parlament i prezydent, a Sejm może uzupełnić projekt także o wydatki, których wcześniej w nim nie było.
– To nie jest tak, że Trybunał Konstytucyjny na pewno nie dostanie żadnych środków. Czy dostanie i w jakim zakresie? Zobaczymy – mówił Krzemiński.
Spór o skład TK i ślubowanie sędziów
Konstytucjonalista jest sceptyczny wobec zapowiedzi, że jeszcze jesienią Trybunał będzie mógł orzekać w pełnym, konstytucyjnym składzie. Zwraca uwagę, że do 2027 roku pozostaje problem osoby, którą określa jako „dublera”. Jego zdaniem próba rozwiązania sporu metodami siłowymi przyniosłaby więcej szkód niż korzyści.
Osobnym problemem pozostaje ślubowanie nowych sędziów. Zdaniem Krzemińskiego przepisy nie dają prezydentowi prawa do decydowania o tym, czy wybrany przez Sejm sędzia może objąć funkcję.
– Ślubowanie sędziego jest czynnością sędziego. Prezydent jest w tej czynności zupełnie bierny – przekonywał.
W jego ocenie podobnie należy patrzeć na wątpliwości dotyczące tego, czy Maciej Berek przez wymagany okres wykonywał zawód radcy prawnego. Krzemiński przyznał, że sam nie wie, czy warunek ten został spełniony, ale podkreślił, że prezydent nie ma kompetencji do zakwestionowania dokonanego przez Sejm wyboru.
„Trybunał jest na papierze”
Kolejną niewiadomą pozostaje sytuacja prezesa TK Bogdana Święczkowskiego. Pytany o możliwość uchylenia jego immunitetu Krzemiński wskazywał, że sama procedura jest skomplikowana, ponieważ na jej kolejnych etapach uczestniczy prezes lub wiceprezes Trybunału. Dlatego również w tej sprawie pozostaje pesymistą.
Jeszcze bardziej sceptycznie konstytucjonalista odpowiada na pytanie o przyszłość całej instytucji.
– Trybunał Konstytucyjny jest na papierze, jest budynkiem. Natomiast jeżeli chodzi o instytucję, która spełnia swoją rolę, nie wiem kiedy, nie wiem czy – mówił.
Jego zdaniem odbudowa TK może odbywać się jedynie stopniowo. Nie uważa jednak, by wybór Macieja Berka był ruchem w tym kierunku. Zapytany o tę nominację odpowiedział krótko: „Nie. To był krok wstecz”.