Trzeba przyznać, że ludzka pomysłowość nie zna granic, zwłaszcza kiedy w grę wchodzą emocje i szybki zarobek. Zbliża się 1 listopada, czyli moment kiedy masowo ruszymy na cmentarze. Oszuści doskonale o tym wiedzą i urządzają nam cyfrowe polowanie na wosk.
Mechanizm jest perfidnie prosty. Trafiacie w mediach społecznościowych na reklamę sklepu internetowego. Ceny zniczy i wkładów? Czysta poezja. O połowę tańsze niż w markecie. Strona wygląda jak marzenie. Profesjonalne logo, estetyczne zdjęcia, a w sekcji opinii sami zachwyceni klienci.
Tu wpada klasyczna cyfrowa zasadzka. Dodajecie towar do koszyka, klikacie płatność, wpisujecie dane karty i nagle dzieje się magia. Tyle że czarna. Pieniądze znikają, sklep znika z mapy internetu, a wy zostajecie z niczym.
Jak się przed tym bronić? Przede wszystkim włączcie zdrowy rozsądek i zasadę ograniczonego zaufania. Jeśli znicz kosztuje tyle co paczka zapałek, to znaczy, że coś jest nie tak. Zanim cokolwiek kupicie w nowym sklepie, sprawdźcie jego regulamin i poszukajcie opinii w niezależnych źródłach. Widzicie reklamę znanej marki w supercenie? Nie klikajcie w link z Facebooka. Wejdźcie na oficjalną stronę sami.
Jeśli już przydarzy wam się wdepnąć w taką cyfrową minę, zgłaszajcie to natychmiast. Od tego mamy CERT Polska. Podejrzane linki możecie wrzucać przez formularz na stronie incydent.cert.pl albo prosto z aplikacji mObywatel.
Nie dajmy się oskubać przed świętami.