PSL chce przed wyborami zbudować coś, co moglibyśmy nazwać Trzecią Drogą 2.0? Podobne plany ma rywal - Rozwój Plus, Mateusza Morawieckiego. Kto z Ludowcami mógłby taką nową Trzecią Drogę stworzyć? Szymon Hołownia chce wrócić do czynnej polityki, jak słyszymy. Z Szymonem Hołownią znowu?
- Na prawicy się kotłuje, dzielą się. To ich problem. My jesteśmy konsekwentni. Od dawna PSL chce budować racjonalne centrum, zaprasza do współpracy różne organizacje, samorządowców, przedsiębiorców. Nieustająco jesteśmy w środowisku wiejskim i troszczymy się o rolników.
A sondaże ani drgną.
- Zależy od sondaży. W niektórych ani drgnie, w niektórych dołujemy, ale wtedy patrzymy, kto to zlecił, są też sondaże racjonalne. Kilka procent Polaków dostrzega, że my łączymy. Oby to było kilkanaście, nie kilka procent.
Znowu z Szymonem Hołownią, który jak słyszymy, chciałby być wicepremierem obecnie?
- Pan Szymon Hołownia jest człowiekiem, który wiele wniósł do polityki. Bez niego nie byłoby odsunięcia PiS od władzy. W terenie Szymon Hołownia wprowadził do polityki ludzi wartościowych. Poseł Śliz jest z mojego okręgu. Bardzo dobry parlamentarzysta. Tych ludzi jest więcej.
Drzwi są otwarte?
- O tym mówił prezes PSL. Dla Szymona drzwi do współpracy z nami są otwarte.
Jednocześnie regularnie, tak mniej więcej raz na miesiąc, deklarują państwo, że nie będzie wspólnych list z Koalicją Obywatelską. Ostatnio mówiła o tym Urszula Pasławska. Mówią państwo o tym tak często, jakby coś było na rzeczy...
- Nie jest tajemnicą, że takie zaproszenia się pojawiały, żeby budować wspólny front. Rada Naczelna PSL mówi jasno. PSL szykuje się do samodzielnego startu. W Małopolsce przygotowujemy się do wystawienia silnych list wyborczych. Tak silnych i zaangażowanych nazwisk na listach PSL, jakie mam dziś w Małopolsce, dawno nie było.
Już pan listy wyborcze tworzy?
- Oczywiście. Nie czaruję, że o tym nie myślimy. Będą też niespodzianki. Wartościowi ludzie chcą kandydować z list PSL.
Czyli to będzie szyld Polskiego Stronnictwa Ludowego z szerokimi środowiskami samorządowców, plus oczywiście to, co zostało po Polsce 2050?
- Taka decyzja jest na ten moment. Jesteśmy otwarci. Jak inne grupy, stowarzyszenia, będą chciały z nami współpracować i zgodnie będziemy patrzeć na przyszłość Polski, jesteśmy otwarci.
W najbliższą sobotę przypada Święto Wojska Polskiego, któremu będzie towarzyszyć hasło Polska Safe, bezpieczna Polska. Chcemy się też ubiegać o dodatkowe pieniądze z programu SAFE, te które nie zostały wykorzystane. Takie zamiary przedstawiciele Ministerstwa Obrony Narodowej komunikują. Czy jest pan spokojny o te pieniądze? 150 miliardów euro w kontekście skandalu na Dolnym Śląsku… Tam miała być pomoc dla tych, którzy ucierpieli w wyniku powodzi, a pani związana z Koalicją Obywatelską pozwoliła sobie zdobyć z tego programu 4,5 miliona dla siebie i dla swoich zaprzyjaźnionych osób.
- Ja zwykłem wyciągać wnioski, jak wszystkie fakty są na stole. To skandal, jeśli taka sytuacja miała miejsce. Mówił premier Tusk, że to musi być wypalone gorącym żelazem. To rzuca cień na dobrą prace wielu ludzi. Jak były nieprawidłowości, będą konsekwencje. Założenia programu SAFE powstały w czasie polskiej prezydencji. To wielki sukces. Premier Kosiniak osobiście się w to zaangażował. Jak nad wydatkowaniem tych środków będzie czuwała bezpośrednio Magda Sobkowiak-Czarnecka, to ja jestem spokojny. Magdzie nikt nic nie ukradnie.
Czy coś z tego nowoczesnego sprzętu zobaczymy w najbliższą sobotę w Krakowie albo w Tarnowie przy okazji Święta Wojska Polskiego?
- Nowoczesny sprzęt będzie w Warszawie, Gdyni, ale też w Małopolsce. Mamy sporo jednostek w Małopolsce. W Krakowie i Tarnowie godnie będziemy obchodzić święto. Będą prezentacje sprzętu. Wiem, że wojsko przygotowuje niespodzianki. Nie chcę jednak tego psuć. To dzień i święto Wojska Polskiego. Nasze jednostki przygotowują to wydarzenie z Urzędem Wojewódzkim.
29 sierpnia odbędzie się krajowy trening reagowania. Czy to jest bezpośrednia reakcja na to, co wydarzyło się na Lubelszczyźnie, gdzie spadła rosyjska rakieta, a nasze reagowanie co najmniej było dyskusyjne? Mówię o alertach RCB i o sygnałach alarmowych, które nie wszędzie były słyszane, nie w każdym powiecie.
- To reakcja na to, ale to realizacja konsekwentnego planu ochrony ludności cywilnej. Jest też ustawa o zarządzaniu kryzysowym. Tam są wskazane inwestycje sprzętowe, magazynowe, budowle ochronę. Alarmowanie też tam jest. Przez lata były zaniedbania. Ci, którzy się dopuścili największych zaniedbań, teraz najgłośniej krzyczą i oni akurat powinni zamilknąć. Mamy wiele do zrobienia, to jasne. W Małopolsce mamy ponad 1800 syren. Właścicielami są samorządy, podmioty prywatne, straże pożarne. Trwa budowa jednolitego systemu alarmowania i ostrzegania. Prowadzi to PSP. W Urzędzie Wojewódzkim mamy ewidencję, procedury są sprawdzone. Mamy to przećwiczone. Są jednak białe plany przy alarmowaniu. Będziemy to uzupełniać i poprawiać.
Jak to będzie wyglądać 29 sierpnia? Będą syreny, alarmy, informacje RCB?
- To będzie szereg wydarzeń plenerowych. To trafia do ludzi. Przećwiczyliśmy to przy okazji Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej, gdzie mieliśmy Akademię Ochrony Ludności i Brony Cywilnej. Odbywały się spotkania, szkolenia. Od małych dzieci po seniorów. Blisko 40 instytucji się włącza w Małopolsce. To będą stoiska informacyjne, spotkania z obywatelami w miejscach turystycznych, ulotki, informacje, próbne prezentacje podstawowych sygnałów. Będzie informacja, jak odróżnić sygnał syreny alarmującej od tej syreny, która przywołuje Ochotniczą Straż Pożarną do działania. To będzie szereg informacji z wykorzystaniem nowoczesnej technologii.
Ponad 40 instytucji, które się zgłosiły, to nie zbyt dużo, biorąc pod uwagę, że to jest ogólnopolski trening odporności.
- Weźmy pod uwagę, kiedy były pierwsze informacje. To sporo. Wszystko przed nami. Mamy 183 jednostki samorządu terytorialnego. Jestem głęboko przekonany, że tych instytucji w Małopolsce będzie dużo więcej. Nie chodzi o licytację, ale każdy jeden obywatel, do którego dotrzemy z informacją, jak należy się zachować, gdzie szukać informacji, będzie dla nas na wagę złota.
Na koniec pytanie dotyczące przedterminowych wyborów w Krakowie. Monika Piątkowska to jest przecież wspólna kandydatka Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Obecnie to jest senatorka Koalicji Obywatelskiej, ale była związana z Lewicą, była związana z Polską 2050, była związana z Ludowcami. Szeroki wachlarz. Władysław Kosiniak-Kamysz włączy się aktywnie w promowanie Moniki Piątkowskiej w Krakowie?
- Z pewnością szef wyrazi swoje zdanie. On nie chowa swojego zdania. Nie jest tajemnicą, że kandydatura Moniki Piątkowskiej jest wspierana przez wicepremiera i premiera Tuska. Pani senator była związana z kilkoma związana z kilkoma formacjami politycznymi, natomiast nigdy nie zmieniła swoich poglądów. Ona zawsze była centrowa, ona zawsze była ukierunkowana na rozwiązywanie problemów, patrzyła na problemy sektora rolnego i małych przedsiębiorców. Przez lata pracowała w Krakowie. Nie miałem wątpliwości, gdy mnie pytano, czy jest dobrą kandydatką na senatorkę. Tak samo nie mam wątpliwości tutaj.
Szefa Ludowców zobaczymy tu w Krakowie? Jest Krakowianinem, będzie zachęcał aktywnie do tego, by poprzeć tę kandydaturę?
- Szef wypowiada swoje zdanie. Pewnie tak samo się zachowa w przypadku kandydatury Moniki Piątkowskiej. Będzie wspierał.
Oby nie przesadzić, jak rozumiem? To chciał pan powiedzieć...
- Zdecydują Krakowianie, obywatele. My musimy przedstawiać nasze stanowiska. Decydują wyborcy. Pokorę musimy mieć.