Jak się pan czuje w roli koncesjonowanej opozycji i jednocześnie koalicjanta Donalda Tuska i jego partii?
- Trochę przesadził kolega Mariusz Błaszczak i obraził nasz klub parlamentarny. Jesteśmy naturalną opozycją. Te rozgoryczenie przewodniczącego klubu PiS dało się zauważyć na sali sejmowej. Biorąc pod uwagę werdykt sali plenarnej, to był powód do tego obrażania.
Nie tylko mówił tak szef klubu PiS Mariusz Błaszczak, ale też rzecznik PiS Rafał Bochenek, Marcin Ociepa i sam Jarosław Kaczyński. Powiedzmy o co chodzi. Chodzi oczywiście o to głosowanie sprzed kilku dni, w którym pana klubowy kolega Marcin Horała został wicemarszałkiem Sejmu, wygrywając z kandydatem Prawa i Sprawiedliwości Marcinem Ociepą. Mówiłem, że Jarosław Kaczyński komentował dosyć dosadnie, no to zatytułujmy. „Długo się zastanawiałem, dlaczego Mateusz Morawiecki rozbił PiS. Dziś już wiemy, że oprócz osobistych ambicji celem było rozpoczęcie rozmów z Tuskiem i są tego pierwsze owoce” - pisze pan Kaczyński.
- Przesadził prezes Kaczyński. Czy to jego wypowiedzi? Biurem prasowym zarządza pan Rafał bochenek. Jego agresja i agresja ziobrystów dała pokaz w stosunku do naszych parlamentarzystów. Cóż, widać, że chłopaki się pozycjonują negatywnie w stosunku do naszego środowiska politycznego, jakim jest Rozwój Plus. Zobaczymy. Wracając do samej procedury, jako klub parlamentarny, zaproponowaliśmy uchwałę dotyczącą rozszerzenia prezydium. Klub PiS nie chciał podjąć tego tematu.
Żeby było więcej wicemarszałków...
- Żeby każdy klub parlamentarny miał przedstawiciela w prezydium. Nie mogliśmy liczyć na poparcie w procedowaniu tej uchwały. Gdy był tylko jeden wakat, zgłosiliśmy Marcina Horałę na wicemarszałka. Wszystkie insynuacje odnośnie współpracy z Koalicją 13 grudnia… Nikt w to nie uwierzy. Będziemy twardą opozycją. Zły, obecny rząd Donalda Tuska musi skończyć swoje sprawowanie władzy.
Może jednak na niektórych pana kolegach takie krytyczne komentarze ze strony PiS robią wrażenie? Dwie, może trzy godziny po głosowaniu na wicemarszałka poseł Sławomir Skwarek, który swoją drogą poparł Marcina Horałę, odszedł z Rozwoju Plus i wrócił do Klubu Prawa i Sprawiedliwości.
- To było dla mnie zaskoczenie. On siedzi obok mnie w ławach sejmowych. Nie było przesłanek ku temu. Dzień wcześniej było posiedzenie klubu, rozmawialiśmy przy kawie, a tu takie zaskoczenie. Nie wiem, co zdecydowało. Podejrzewam różne warianty, ale nie mnie to oceniać. Kolega Skwarek sam powinien to wyjaśnić. To nie jest naturalny ruch. Rozmawiałem wiele razy ze Sławkiem. Jestem zaskoczony takim zachowaniem.
Nie jest tak, że państwo w klubie Rozwoju Plus patrzą na sondaże i analizują? Te sondaże to są takie troszkę nad progiem, takie sobie są. Z drugiej strony słuchają państwo Jarosława Kaczyńskiego, który twardo zapowiada, że żadnej wspólnej listy z Rozwojem nie będzie i zaczynają państwo kalkulować, co się bardziej opłaca politycznie. Pan nie rozważa powrotu do Prawa i Sprawiedliwości?
- Powstał nowy projekt polityczny Rozwój Plus premiera Mateusza Morawieckiego. Od wiosny rozpoczęliśmy budowanie stowarzyszenia, środowiska, które miało stanowić drugie płuco PiS. Prezes Kaczyński się dobrze o tym wtedy wypowiadał. Potem wajcha została przekręcona. Nie wiem, kto wpłynął na to. Podejrzewamy intrygantów „maślarzy”, którzy wprowadzili w błąd prezesa Kaczyńskiego. Stało się, co się stało. W związku z decyzją prezesa, założyliśmy klub parlamentarny. Realizujemy ten projekt z powodzeniem. W sobotę było świetne spotkanie w Trzebini. Było wielu członków, sympatyków, przyjaciół tego ruchu. Jesteśmy na początku drogi. Sondażownie manipulują. Wiarygodnym sprawdzianem jest dzień wyborów.
Chodziło mi tylko o to, czy dotrwają państwo do tych wyborów, czy nie będzie eksodusu do PiS?
- My przygotowujemy sukcesywnie swój program. Premier Morawiecki zapowiedział to na 17 października. Będziemy zabiegać o zaufanie Polaków do naszego obozu politycznego. On jest pewnym produktem w zakresie gospodarki, finansów. Premier Morawiecki szczegółowo to przedstawił w Trzebini.
O zdecydowanego lidera prawicy chciałbym teraz zapytać, bo tak Marcin Horała nazwał ostatnio Karola Nawrockiego. Czy Kancelaria Prezydenta powinna współpracować z fundacją, która monetyzuje dostęp do Karola Nawrockiego w Stanach? Dziennikarze Newsweeka i Radia ZET dotarli do cennika, który miał obowiązywać na Polish American Economic Summit. Na tę imprezę poniedziałkową zapraszała Kancelaria Prezydenta, ale jej organizatorem jest właśnie Centrum Strategii Rozwojowych. Po szczegóły Kancelaria odsyła do tego centrum, a tam zainteresowani biznesmeni mogli sobie pakiety wykupić - 25, 50, 100 tysięcy dolarów. Ten ostatni miał podobno gwarantować dostęp do prezydenta.
- Poczekajmy aż ten kurz propagandowy opadnie. Do Newsweeka i Radia ZET mam ograniczone zaufanie. Wczoraj oglądałem serwisy informacyjne. To domniemanie. Nie ma dowodów. Poczekamy, zobaczymy. Jeśli tak jest, trzeba do tego podejść negatywnie. Ja nie wierzę jednak, że taki projekt był realizowany.
Przy okazji od razu można sobie przypomnieć koszulki, czapeczki i zegarki, które prezydent promuje i nosi, a zarabia na nich oficjalnie jego siostra.
- Jeśli są takie przedsięwzięcia, są instytucje państwowe, które powinny się tym zająć. Ja mam do tego taką opinię, że to jest domniemanie. Jest potężna akcja przeciwko prezydentowi. Przygotował to obóz rządowy, różne służby.
Jeśli chodzi o te pakiety VIP, to oczywiście nic nie wiemy. Natomiast jeśli chodzi o te koszulki, czapeczki i zegarki, prezydent sam je nosi i jest firma zarejestrowana na jego siostrę, która to sprzedaje.
- Każdy może sprzedawać jakiś produkt. Czy to siostra, brat, czy obca osoba. To symbolika. Produkty są sprzedawane. To biznesowy projekt. Nie powinno tak być, ale dajmy to ocenić opinii publicznej. Pamiętam historię z akcją, wysłany list z Naddniestrza, wielka afera… Pamięta pan to?
Nasi radiosłuchacze nawet widzieli Marcina Romanowskiego w tym Naddniestrzu i przysłali zdjęcie do nas.
- Okazuje się, że gdzieś indziej jest ten człowiek. To nie jest właściwy może przykład, ale służby potrafią manipulować opinią publiczną.
Adwokat pana Romanowskiego potwierdzał, że to jest prawdziwy list, a tam jest napisane - „jestem w Naddniestrzu”.
- List można było wysłać z Brazylii, Grenlandii…
Adwokat pana Romanowskiego potwierdzał, że to jest prawda.
- Nie dostrzega pan, że to prowokacja i gra przeciwko komuś?
Adwokat pana Romanowskiego, aktualny jego pełnomocnik, potwierdzał, że pan Romanowski jest w Naddniestrzu i że to on jest autorem tego listu. No to jaka prowokacja? Może prowokacja pana Romanowskiego?
- Coś innego było. Ja nie chcę być adwokatem pana Romanowskiego. Pokazałem tylko mechanizm, który jest budowany przez obecną władzę, żeby przykryć afery z powodzianami, Kacprzykiem, służbą zdrowia, cenami paliw. To ma wyciszyć i przykryć te afery, które są regularnie wykrywane przez rząd. Przedstawiłem obraz pewnego mechanizmu. Ma być napięcie w innym kierunku. W kraju rating jest obniżany, służba zdrowia… To jest potrzebne, żeby przykryć złe rządzenie Donalda Tuska.
Na koniec jeszcze króciutko chciałbym pana zapytać o to, co jest najważniejsze w Krakowie, bo wybory nam się zbliżają. Dzisiaj debata Radia Kraków i TVP 3 Kraków. Dlaczego ostatecznie państwo ani nikogo nie wystawili w tych wyborach na prezydenta Krakowa, ani też nie poparli żadnego z kandydatów, chociaż część z państwa mówiła, że może będzie to pan Drewnicki, inni, że może pan Gibała? Dlaczego ostatecznie zdecydowali się państwo stanąć z boku?
- Sytuacja zdynamizowała się 31 lipca. 30 lipca zdecydowaliśmy o powołaniu klubu parlamentarnego Rozwój Plus. Jest krótki czas, nie mieliśmy zamiaru tego w ogóle realizować. Wtedy wszyscy wspieraliśmy Michała Drewnickiego. Generalnie nie zmieniło się w naszych wewnętrznych sympatiach nic. Trudno deklarować się jednak ostatecznie w poparciu kandydata PiS, skoro PiS nie zostawia na naszym środowisku suchej nitki. Mówią, że Marcin Horała to efekt kolaboracji z Koalicją 13 grudnia. To chybione.