Ten profil to jest podręcznikowy przykład internetowego cynizmu w najczystszym wydaniu. Wyobraźmy sobie, że dostajemy w twarz, a potem podbiega do nas gość w garniturze i mówi - "Hej, widziałem, że cię pobili. Zapłać mi, a pomogę ci się zemścić albo odzyskać portfel".
W świecie cyberprzestępczości nazywa się to recovery scamem. Przestępcy doskonale wiedzą, że człowiek, który raz stracił pieniądze, jest zdesperowany. Dlatego tworzą na Facebooku czy Instagramie fejkowe profile. ostatnio pod szyldem "pomoc polskim poszkodowanym" i puszczają reklamy z kradzionymi twarzami.
Klikamy w link, wyskakuje formularz, podajemy imię, numer telefonu i kwotę jaką nam ukradziono. W tym momencie stajemy się dla oszustów zwierzyną z numerem startowym na plecach. Zamiast policjanta dzwoni do nas sprytny konsultant z call center, który mami wizją odzyskania fortuny, ale pod warunkiem, że... wpłacimy kolejną sumę. A to na opłaty administracyjne, a to na koszty transakcyjne...
Co najciekawsze, trop prowadzi do tajemniczej postaci o pseudonimie Luna, która płaci za te reklamy w social mediach. Identyczna Luna finansowała wcześniej inny fejkowy profil - Centrum Obsługi Ofiar Oszustw. Wygląda więc na to, że internetowi oszuści zmienili tylko szyld, ale dalej kręcą ten sam wałek.
Zapamiętajmy jedną zasadę. Żaden prawdziwy organ państwowy nie szuka poszkodowanych przez sponsorowane posty na Instagramie i nie każe płacić za ściganie złodziei.