Musimy wyłączyć ten tryb paniki, bo jedyne, co na tym nagraniu wycieka z zawrotną prędkością, to jest zdrowy rozsądek jego autorów. Obrazek wygląda filmowo - mgła, dramat, morze aut i krzyki w komentarzach w internecie. Brzmi groźnie? Może i tak, ale to wcale nie jest przejście w Doruhusku, tylko cyfrowy plac zabaw generatora wideo ze sztuczną inteligencją.
W tym przypadku wszystko wygląda bardzo realistycznie. Po czym poznać, że to jest jednak ściema? Wystarczy na chwilę wyłączyć emocje i przyjrzeć się detalom, na których algorytmy wciąż koncertowo się wykładają. Im dalej w głąb kadru, tym bardziej te auta przypominają zblendowane naleśniki bez kół, reflektorów i tablic rejestracyjnych.
Żeby mieć stuprocentową pewność, przepuściliśmy obraz przez generator AI. Werdykt? Zero wątpliwości. To czysty fotomontaż wygenerowany z promptu tekstowego, a nie relacja z grafiką.
Skąd się wzięła ta konkretna liczba - 40 godzin stania, którą cytowały nawet duże portale informacyjne? To jest bardzo ciekawe. Klasyka gatunku. Ktoś usłyszał, że dzwonią, ale pomylił parafie. Polska Agencja Prasowa faktycznie podała informację o 40-godzinnej kolejce w Doruhusku. Haczyk w tym, że chodziło o odprawę towarową i kierowców wielkich tirów, a nie o rodziny w osobówkach. Rzecznik Ukraińskiej Straży Granicznej, Andrii Demczenko, musiał oficjalnie demontować tę sprawę. Ruch osobówek idzie płynnie.
Twórcy fejka wzięli prawdziwy nagłówek o ciężarówkach, dokleili wygenerowany przez AI obrazek z tysiącami osobówek i gotowe. Zanim klikniemy "podaj dalej", upewnijmy się, czy to nie piksele robią nas w balona.