To odpowiedź na konferencję, podczas której prawnicy przedstawili stanowisko samorządowców z powiatów nowotarskiego i tatrzańskiego. Władze optują za dalszym działaniem obecnego schroniska, zamiast budowy nowej placówki. Ich przedstawiciele, czyli wynajęci prawnicy, odrzucają zarzuty wobec schroniska i apelują o dyskusję bez obrażania, oskarżeń i wykorzystywania zwierząt do budowania kapitału politycznego.
Marta Plewicka z Tatrzańskiego Otuliska podkreśla, że działaczki niosą realną pomoc, również we współpracy z samorządami.
- Jesteśmy bardzo mocno zawiedzione, dlatego że samorządowcy, którzy brali udział w tym konwencie, wiedzą doskonale, że my niesiemy realną pomoc zwierzętom na Podhalu. Szczególnie że część z nich współpracuje z nami - mówi.
Według Plewickiej działaczki pomagały przy adopcjach kilkudziesięciu psów. Twierdzi, że część zwierząt była wyniszczona i miała poważne problemy zdrowotne. Wskazuje również na zastrzeżenia dotyczące szczepień.
Mamy dokumentację medyczną kilkudziesięciu zwierząt i są tam bardzo duże luki w podstawowych obowiązkowych szczepieniach, chociażby takich jak wścieklizna - przekonuje.
Działaczki domagają się zweryfikowania tych zarzutów przez inspekcję weterynaryjną.
Podczas konferencji mecenas Łukasz Borkowski, przedstawiający stanowisko samorządowców, deklarował gotowość do rozmów. Zastrzegał jednak, że dyskusja powinna odbywać się „bez wprowadzania opinii publicznej w błąd” oraz „bez wykorzystywania zwierząt do zbijania kapitału politycznego”.
W schronisku pozostaje ponad sto psów. Placówka prowadzi adopcje, ale nadal obowiązuje zakaz przyjmowania nowych zwierząt. Samorządy zapowiadają wniosek o ponowną kontrolę weterynaryjną. Inspekcja ma sprawdzić wykonanie zaleceń, od czego zależy możliwość cofnięcia zakazu.
Obrończynie zwierząt wystąpiły również o udostępnienie pełnej treści decyzji uchylającej wykreślenie schroniska z rejestru. Chcą poznać jej uzasadnienie.
Plewicka zapowiada też skierowanie skargi i prośby o interwencję poselską do wicemarszałkini Sejmu Doroty Niedzieli. Działaczki chcą, by przyjrzała się zgłaszanym nieprawidłowościom. Rozważają również kroki prawne w związku z wypowiedziami podczas konferencji, ale podkreślają, że najważniejsza pozostaje dla nich opieka nad psami.