- Uśmiechnięty, wyluzowany, zadowolony z siebie. Któregoś dnia przyszło olśnienie.
- Olśnienie było rozłożone na raty i związane było z pewną rocznicową okazją, choć brzmi to dość patetycznie. W zeszłym roku uświadomiłem sobie, że uprawiam ten zawód już 20 lat i że to jest bardzo dobry moment, żeby wytyczyć sobie nowe ścieżki na przyszłość, żeby mieć gdzie iść. Dobrze jest mieć ścieżkę, która nas gdzieś prowadzi. Podjąłem wówczas decyzję o zakończeniu medycznej przygody serialowej z doktorem Samborem.
Druga decyzja dotyczyła szukania nowych doświadczeń teatralnych. W ramach tych rocznicowych olśnień obie te decyzja zrealizowałem. Zadzwoniłem wtedy do Janka Klaty, który dość szybko zareagował na moją chęć znalezienia się w jego zespole. W czerwcu, przed wakacjami, rozpoczęliśmy wspólną pracę nad spektaklem. Więcej...